Z Altötting przez Wiedeń – aż po polski tron

 Obraz Rosena w kościel Sw. Józefa na górze Kahlenberg pod Wiedniem. Zdjecie Andrzej BiałasAltötting to niewielkie, malownicze bawarskie miasteczko w południowo-wschodnich Niemczech, które od stuleci jest jednym z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych Europy. W samym jego sercu znajduje się słynna Kaplica Łask (Gnadenkapelle) z cudownym wizerunkiem Czarnej Madonny – Matki Bożej Łaskawej. To właśnie tutaj przez wieki przybywali pielgrzymi, książęta, królowie i cesarze, powierzając Maryi swoje troski, modlitwy i najważniejsze decyzje.

Historia Altötting jest jednak znacznie bogatsza niż mogłyby sugerować niewielkie rozmiary tego miasta. Miejsce to było świadkiem wydarzeń, które przez wieki splatały losy Bawarii, Polski i całej Europy. Szczególnie niezwykła jest historia więzi, która połączyła Altötting z wydarzeniami prowadzącymi do odsieczy wiedeńskiej, królem Polski Janem III Sobieskim, bawarskim elektorem Maksymilianem II Emanuelem.

W marcu 1681 roku cesarz austriacki Leopold I i młody elektor bawarski Maksymilian II Emanuel spotkali się w Altötting. 9 marca wspólnie odwiedzili Kaplicę Łask. Podczas tego spotkania uzgodniono podstawy ich sojuszu przeciwko Osmanom. Dzień ten zapisał się w pamięci nie tylko ze względu na wydarzenia polityczne. Ulewny deszcz zalał plac przed kaplicą, tak że dla dostojnych gości ułożono drewniane deski, aby mogli przejść suchą stopą. Na pożegnanie Leopold I podarował młodemu Maksymilianowi Emanuelowi złoty sztylet wysadzany diamentami – cenny znak więzi oraz zapowiedź jego przyszłej służby u boku cesarza. Młody elektor nie mógł wówczas jeszcze przypuszczać, że zaledwie dwa lata później, pod Wiedniem, spotka człowieka, który w przyszłości stanie się jego teściem – króla Polski Jana III Sobieskiego.

Odsiecz wiedeńska

12 września 1683 roku pod Wiedniem rozegrała się jedna z najważniejszych bitew XVII-wiecznej Europy.

Od 14 lipca osmański wielki wezyr Kara Mustafa oblegał Wiedeń, dysponując ogromną armią, której liczebność historycy szacują na ponad 100 000 janczarów. Cesarz Leopold I, widząc narastające zagrożenie i obawiając się, że miasto nie zdoła długo się bronić, opuścił Wiedeń wraz ze swoim dworem i udał się do Linzu. Wobec śmiertelnego zagrożenia dla Wiednia i całego świata chrześcijańskiego papież Innocenty XI zabiegał o pomoc polskiego króla Jana III Sobieskiego. Tradycja przypisuje papieżowi słowa skierowane do króla: „Mój synu, ocal Europę, ocal chrześcijaństwo!”.

3 września 1683 roku dowódcy sprzymierzonych wojsk spotkali się na naradzie wojennej w  Stetteldorf am Wagram, niedaleko Wiednia. Jan III Sobieski otrzymał naczelne dowództwo nad połączonymi siłami polskimi, cesarskimi, bawarskimi i innymi wojskami sprzymierzonymi.

We wczesnych godzinach porannych 12 września, około godziny 4, na Kahlenbergu legat papieski Marco d’Aviano odprawił Mszę Świętą i udzielił dowódcom oraz żołnierzom błogosławieństwa. Wkrótce potem rozpoczęła się bitwa.

Z wysokości Kahlenbergu głęboko wierzący Jan III Sobieski kierował przebiegiem walk. Na swojej zbroi nosił ryngraf z wizerunkiem Matki Bożej, której powierzał losy bitwy. Taktyka sprzymierzonych zaczęła przynosić rezultaty. Pod naciskiem wojsk cesarskich i bawarskich Kara Mustafa przeformował centrum oraz lewe skrzydło swoich wojsk, osłabiając tym samym ich prawe skrzydło.

I na ten właśnie moment czekał Sobieski. Późnym popołudniem osobiście poprowadził do decydującego ataku polską kawalerię. Około 20 000 polskich elitarnych jeźdźców, w tym 2500 husarii, ruszyło w dół zboczy Kahlenbergu.

Potężna szarża polskiej jazdy przełamała linie osmańskie i doprowadziła do załamania armii Kara Mustafy. Wiedeń został ocalony.

„Błękitny rycerz” i przyszły zięć polskiego króla

Podczas bitwy Jan III Sobieski zwrócił uwagę na odważnie i nieustraszenie walczącego Maksymiliana II Emanuela, elektora Bawarii. Zwrócił uwagę na to, że Maksymilian nie pozostawał z dala od pola walki, lecz osobiście uczestniczył w działaniach wojennych, walcząc w samym środku bitewnego zamętu, choć, jak uważał Sobieski, powinien był obserwować bitwę z boku i wydawać polecenia. Turcy bali się go i nadali mu przydomek „Błękitny Rycerz”, nawiązujący do jego niebieskiego stroju. Nikt wówczas jeszcze nie wiedział, że ten młody bawarski władca kilka lat później zostanie zięciem polskiego króla. Po zwycięstwie Jan III Sobieski polecił przekazać papieżowi Innocentemu XI swoją słynną wiadomość:

Venimus, vidimus, Deus vicit

„Przybyliśmy, zobaczyliśmy, Bóg zwyciężył”.

Marco d’Aviano przekazał papieżowi wiadomość oraz zdobyty podczas bitwy sztandar osmański, który następnie trafił do Rzymu.

Polsko-bawarski ślad na Kahlenbergu 

Pamięć o wydarzeniach z 1683 roku jest do dziś niezwykle silna na Kahlenbergu. W kościele św. Józefa, który od 1906 roku znajduje się pod opieką polskich zakonników, znajdują się monumentalne obrazy olejne Jana Henryka Rosena przedstawiające wydarzenia związane z odsieczą wiedeńską.

Obrazy znajdują się w miejscu, w którym przed bitwą odprawiono nabożeństwo. Jedna ze scen przedstawia Jana III Sobieskiego klęczącego przed ołtarzem podczas Mszy Świętej odprawianej wraz z Marco d’Aviano. Król nie został ukazany jako triumfujący monarcha, lecz jako człowiek pokornie powierzający się Bogu.

Za nim stoją Karol Lotaryński – dowódca wojsk cesarskich – oraz Maksymilian II Emanuel w niebieskiej szacie książęcej. W scenie widoczny jest również syn Sobieskiego, Jakub.

Od wspólnego zwycięstwa do królewskiego małżeństwa

Kilka lat po bitwie Jan III Sobieski miał powód do szczególnej dumy, gdy do Warszawy przybyli bawarscy posłowie z polecenia elektora Maksymiliana II Emanuela. Przywieźli oni niezwykłą propozycję – prośbę o rękę córki polskiego króla, Teresy Kunegundy Sobieskiej.

W obecności zgromadzonych posłów Sobieski ponownie miał podkreślić odwagę i męstwo bawarskiego elektora, które Maksymilian wykazał podczas wyzwolenia Wiednia.

W 1694 roku małżeństwo Teresy Kunegundy z Maksymilianem II Emanuelem zostało zawarte w Warszawie per procura. Osobisty ślub odbył się 2 stycznia 1695 roku w Wesel nad Dolnym Renem.

W ten sposób wydarzenia, które rozpoczęły się od wspólnej walki przeciwko Osmanom, doprowadziły do połączenia dwóch europejskich dynastii.

Bawarski elektor i polska korona

Związek Maksymiliana II Emanuela i Teresy Kunegundy miał wkrótce wyjść daleko poza relację rodzinną. Po śmierci Jana III Sobieskiego w 1696 roku bawarski elektor znalazł się wśród poważnych kandydatów do polskiej korony. Jego związki rodzinne z Sobieskimi dawały mu szczególną pozycję, jednak ostatecznie nie zdecydował się na otwarte ubieganie się o tron. Coraz większą uwagę poświęcał natomiast kwestii sukcesji hiszpańskiej. Ostatecznie królem Polski został wybrany elektor saski Fryderyk August, który przeszedł do historii jako August II Mocny.

Historia mogła więc potoczyć się zupełnie inaczej. Gdyby Maksymilian II Emanuel zdecydował się skutecznie walczyć o polską koronę, na tronie Rzeczypospolitej mógł zasiąść człowiek, który dwadzieścia lat wcześniej walczył ramię w ramię z Janem III Sobieskim pod Wiedniem.

Serce w Kaplicy Łask

W ten sposób zatoczyło się niezwykłe historyczne koło. To, co rozpoczęło się w 1681 roku w Altötting – od spotkania cesarza Leopolda I z młodym elektorem Maksymilianem II Emanuelem i zawarcia sojuszu przeciwko Osmanom – doprowadziło dwa lata później do wspólnej walki pod Wiedniem. Tam Maksymilian II Emanuel spotkał Jana III Sobieskiego. Kilka lat później został mężem jego córki Teresy Kunegundy. A ich syn, Karol Albrecht Bawarski, przyszły cesarz Karol VII, na zawsze związał swoją historię z Altötting.

Po jego śmierci w 1745 roku, zgodnie z tradycją panującą w bawarskiej dynastii Wittelsbachów, serce Karola VII – wnuka Jana III Sobieskiego – zostało pochowane w Kaplicy Łask. Znajduje się ono tam do dziś.

Dlatego warto odwiedzić tę miejscowość, a spacerując po niewielkim Altötting, pamiętać, że nie jest to tylko bawarskie miasteczko pielgrzymkowe. To miejsce, w którym religia, polityka i wielka polsko-bawarska wspólna historia splatały się ze sobą w niezwykły sposób.

tekst i fot. Andrzej Białas

Na zdjęciu: obraz Jana Henryka Rosena w kościel Św. Józefa na górze Kahlenberg pod Wiedniem.