Kiedy powstała telewizja Polonia - 7 marca 1992 roku - euforia wśród Polonii i Polaków zamieszkałych za granicą była ogromna. Nareszcie ktoś w kraju pomyślał o rodakach w dobie, gdy nie było powszechnie stosowanego internetu. W miarę szybko przywiązaliśmy się do jedynego naszego polonijnego programu telewizyjnego.

 

Jednak mając w pamięci 21 lat istnienia telewizji Polonia, trudno jest dokonać obiektywnej oceny całokształtu emitowanych programów. Oferty skierowane do Polonii podlegały ustawicznym zmianom, chyba tak często, jak kadra dziennikarska i dyrektorzy. Nie wiedzieć czemu miały służyć te zmiany na stanowiskach, a wraz z nimi i zmiany programów. Do niektórych się człowiek najpierw przyzwyczaił, po czym złowieszczo znikały. Na pewno nie służyło to nam, Polakom na emigracji, którzy spragnieni wieści z Polski, chętnie oglądaliby audycje także te, które w przeszłości nie były ograniczane prawami własnościowymi. Dzisiaj czasy się zmieniły i bez wielkiej kasy TVP Polonia może zapomnieć o produkcji i emisji, a my o oglądaniu atrakcyjnych programów. Szkoda, że w kraju nikt się nie zdobył na dobroczynny gest w stosunku do Polonii, choć przecież w przeszłości zawsze reagowaliśmy na potrzeby kraju, zarówno w sferze politycznej, jak i socjalnej.

 

Bodaj dwa lata temu miało miejsce spotkanie z ówczesnym dyrektorem telewizji Polonia, który był w Berlinie na obchodach 20-lecia podpisania traktatu dobrosąsiedzkiego. Odbyło się spotkanie z ludźmi mediów z  Berlina, które było okazją do wyrażenia opinii i oczekiwań. Sporo nam obiecano, zapowiadała się współpraca, w końcu to nasza telewizja, ale prędko okazało się, że ówczesny dyrektor nim na dobre wyjechał z Berlina w drodze do Warszawy został odwołany. Trudno jest przyzwyczaić się do metod odwoływania w Polsce urzędników państwowych, ale to już inna para kaloszy. Bo czymże jest odwołanie dyrektora, akurat przebywającego na delegacje, wobec odwołania ministra, który w tym właśnie momencie przewodniczył światowej konferencji klimatycznej? I to, jak twierdziły media, ministra, który tę konferencję znakomicie przygotował i równie świetnie prowadził.  

 

Potem następowała zmiana za zmianą warty, jedna po drugiej, dlatego nie ma sie co dziwić, że jest, jak jest. Źle! Jeśli  nie daje się rozwinąć skrzydeł, nie można niczego zaplanować,  jeśli nie ma stabilizacji kadrowej i programowej, to nie dziwota, że efekty będą mizerne, a odpowiedzią będzie niezadowolenie odbiorców.

 

Powoli jednak tu i ówdzie zaobserwować można pewne nowe trendy. Na przykład takie spotkanie z dyrektorem telewizji Polonia, jakie miało miejsce podczas forum mediów polonijnych w Lublinie, na którym obecni byli dziennikarze z sześciu krajów Europy. Postulowano robienie telewizji o Polonii przez Polonię, ponieważ Polacy za granicą mają nieco odmienne potrzeby niż widzowie w Polsce i na przykład aktualne polskie tematy polityczne (czytaj: przepychanki) mało kogo interesują. Pomysł, by korespondenci polonijni tworzyli programy, przyjęty został z wielkim entuzjazmem, w końcu mamy wykwalifikowaną kadrę, nawet zgłosili się chętni do współpracy. Są już nawet pewne efekty tych lubelskich rozmów, wydaje się, że powoli machina zaczyna całkiem sprawnie działać, bo coraz więcej mamy informacji o życiu Polaków na wszystkich kontynentach.

 

Optymizmem powiało też na spotkaniu z aktualnym naczelnym dyrektorem TVP Polonia, Łukaszem Kardasem z berlińskimi dziennikarzami prasy, radia, telewizji, na której pan dyrektor podczas dwugodzinnej konferencji prasowej zrelacjonował specyfikę  funkcjonowania telewizji polonijnej oraz przedstawił oferty programowe. Wiele z nich to formaty rzeczywiście stricte polonijne, jak w przypadku Kulturalni PL, Polonia 24, Wilnoteka, Polonia w Komie, po części wyprodukowane przez korespondentów polonijnych. I właśnie o to chodzi, by korzystać z pracy korespondentów na miejscu, również dlatego że jest to realny potencjał. Nie można w telewizji w kółko Macieju oferować powtórek, które wprawdzie dobrze służą ludziom z demencją, ale nie zwykłym odbiorcom.

 

Polonia na całym świecie ostatnimi czasy została bardzo odmłodzona, wielu młodych wyemigrowało z Polski, większość z nich ma dzieci, o czym się najczęściej zapomina. Dla tej grupy ludzi nie ma dosłownie nic, dzieci nie znają bajek polskiej produkcji, bo ponoć w ogóle ich nie ma. Starsze pokolenie uwielbia archiwalne filmy, ale nie można na tym poprzestać, nowości też nas ciekawią.

 

Reasumując: istnieje potrzeba zaspokajania oczekiwań każdej grupy wiekowej i to na miarę dzisiejszych czasów. Wypowiedzi dyrektora Kardasa i jego wizja programowa zaimponowała rozmachem i znajomością tematu, choćby z tej racji, że pan dyrektor sam był emigrantem, dobrze więc wie, co w polonijnej trawie piszczy. Wymiana myśli i propozycji, jakie padały ze strony dziennikarzy do dyrektora, skrzętnie były rejestrowane kamerą telewizyjną. Miejmy nadzieję, że wiedza jaką wyniósł pan Kardas ze spotkania z Polonusami posłuży jako drogowskaz na najbliższą przyszłość i pozwoli na realizację postulatów od Polonii dla Polonii. Miejmy nadzieję...

 

Krystyna Koziewicz

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

 

 

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK