Najważniejsze polskie święto - Dzień Niepodległości - obchodziliśmy my, Polonia i Polacy w Berlinie, 15 listopada w Wielkiej Sali Koncertowej starej, pięknej, niemal stuletniej rozgłośni radia Berlina i Brandenburgii. Nie przybyliśmy tu jednak w czysto polskim gronie, zostaliśmy bowiem zaproszeni z partnerami, a część z nich to byli Niemcy. Jak się za chwilę okaże, było to tym razem istotne...

 

Uroczystość rozpoczęło powitanie wygłoszone przez JE ambasadora RP w Berlinie Jerzego Margańskiego, który nawiązał do faktów historycznych związanych z odzyskaniem przez Polskę Niepodległości w 1918 roku. Obchody Niepodległości w Berlinie uczczono koncertem muzyki wielkich kompozytorów, w tym polskich, jak Bacewicz, Chopin, Stokłosa, Lutosławski w wykonaniu młodych muzyków z Fair Play Quartet z Poznania. Koncert został przyjęty wielkimi owacjami, zwłaszcza po wykonaniu utworów z repertuaru Reny Rolskiej, Hanny Rek i Sławy Przybylskiej. Niejednemu z uczestników zakręciła się łezka w oku, może z tęsknoty za krajem, a może za własną przeszłością. Tak to już jest na obczyźnie, tu każde wspomnienie, jak choćby znana melodia, wywołuje rzewne emocje.

 

Polonia berlińska rzadko bywa razem w tak licznym gronie, co najwyżej w Dzień Polonii i właśnie 11 listopada. Obydwu świąt wyczekujemy z utęsknieniem bez względu na poglądy czy przynależność do danej grupy społecznej. To takie momenty, kiedy dobrze jest być wśród swoich. Ten szczególny dzień skłania również do refleksji na temat patriotyzmu, którego wciąż nie potrafimy manifestować jako obywatele. Marzy mi się, byśmy potrafili się spontanicznie zdobyć na takie gesty jak zawieszenie flagi narodowej na balkonie czy noszenie w klapie biało-czerwonej wstążeczki czy kotylionu. Z okazji mistrzostw w piłce nożnej stać nas było na takie odruchy...

 

W tegorocznych obchodach nie było zbyt wiele akcentów polskich. Ba, obyło się nawet bez hymnu, co w kręgach niemieckich było wielkim zaskoczeniem. Nasi niemieccy przyjaciele byli co najmniej zdumieni, a może nawet oburzeni. I faktycznie, dlaczego podczas obchodów tak ważnego patriotycznego święta nikt nie zaintonował hymnu narodowego albo nie puścił go z głośników? Zresztą i młodzi zaproszeni muzycy mogli go byli odegrać. Oczywiście, nadmierna egzaltacja patriotyczna jest dziś już nie na czasie, zwłaszcza po okropnych relacjach o pseudo patriotycznych rozróbach w Polsce. Ale każde tego typu działanie jak wspólne odśpiewanie Mazurka Dąbrowskiego może być przesadne, a może stać się też manifestacją naszej godności, godności Polaków za granicą, godności wszystkich Polaków. Szkoda!

 

Warto chyba powrócić przy następnej takiej okazji do pięknej polskiej tradycji. „Jeszcze Polska nie zginęła”, pamiętajmy o tym zawsze, ale już na pewno przy okazji świąt państwowych!    

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK