Poznawajmy ojczyznę, nieśmy w świat informacje o Polsce, zachęcajmy do powrotów, do studiowana i inwestowania w naszym kraju! Takie przesłanie przyświeca dziennikarskiej braci, która każdego roku zjeżdża do Tarnowa, by stamtąd wyruszyć w krótką, kilkudniową podróż po wybranym regionie Polski. We wrześniu tego roku już po raz dwudziesty Małopolskie Forum Współpracy z Polonią zorganizowało Swiatowe Forum Mediów Polonijnych ( Tarnów - Rzeszów - Kraków - Warszawa ). Impreza ma służyć Polsce, Polonii i wszystkim zainteresowanym polonijną prasą. Bez polskich gazet wydawanych w miejscu  zamieszkania, rodacy rozsiani po świecie, a jest ich już prawie 2,5 miliona, czują się jak wędrowcy bez map, przewodników, kompasów ,czy pentagramów. Internet i telewizja to nie wszystko! Informacja nie równa informacji! Poznawanie, to sięganie po wiadomości najświeższe, a także przypominanie, odszukiwanie, przybliżanie, ciekawe i zajmujące przedstawianie osób, miejsc i faktów.  To zgłębianie rzeczy, które dla Polaka oddalonego od „ źródeł polskości,” są istotne. Wiadomo; dziennikarz mieszkający w Polsce i dziennikarz polonijny z Europy, Ameryki, czy Australii mają odmienne punkty widzenia na te same zagadnienia. Doświadczenia emigracyjnego życia dyktują tematy, sposoby i rodzaje argumentacji, porównywanie rzeczy i spraw. Nie ulega wątpliwości, że inny jest  zakres zainteresowań Polaków z kraju i tych z za granicy. Nie spory polityczne, utarczki, żale, oskarżenia, niezdrowe sensacje i konflikty rozbudzają emocje u Polaka rzuconego w świat. I nie powtarzane po wielokroć seriale telewizyjne, czy wątpliwej jakości programy  rozrywkowe porywają „ducha polskości”, nakazując kochać Polskę. Wreszcie, współcześni emigranci to nie ci, których tak sugestywnie i barwnie opisał swego czasu Edward Redliński. To w większości ludzie ambitni , zdecydowani, wykształceni i kreatywni. W „swoich” gazetach i na polonijnych portalach poszukują wiadomości praktycznych i przydatnych, potwierdzających celowość ich działań, ułatwiających im życie na obczyźnie, integrujących ich, poznających wzajemnie. Chcą dowiedzieć się o organizacjach polonijnych, o działaczach, ich celach, sukcesach, zamierzeniach, kontaktach z władzami. Interesują ich kariery najbardziej pomysłowych i zdolnych, którzy w nowym miejscu zamieszkania, wśród obcych, doskonale sobie poradzili. Sami wybierają tych , co warci uznania.  Cenią ciekawostki które ich wzbogacą, nauczą czegoś, zainspirują do działań, refleksji, do powrotów przede wszystkim. Oczekują opisów, a opisywanie Polski współczesnej, to zadanie wcale nie łatwe. Jednocześnie, wiele z krajów, nawet na odległych kontynentach, ma swoje polonijno-emigracyjne historie, swoje polonika; miejsca i ludzi, których światu przybliżać warto. Tak więc tematów i spraw do opracowań, przemyśleń i spisania wystarczająco wiele. Oczywiście, że polonijne gazety reprezentują różną jakość i poziom. Nie ulega jednak wątpliwości, że Polskę ukazują w sposób serdeczny i przyjazny, przy tym pełen życzliwych emocji. Przykładna to lojalność i przychylność wobec kraju urodzenia i pochodzenia. Przed polonijnymi dziennikarzami spotykającymi się każdego roku w Tarnowie stoją więc niełatwe zadania. Trudności wynikają z doboru tematów i sposobów ich ujęcia. Jak dla przykładu opisać Warszawę, jeśli jest się tam kilkanaście zaledwie godzin? A przecież przechadzka w słońcu Alejami, Nowym Swiatem, Krakowskim Przedmieściem, zmierzch na Starówce  pełnej uroczych, zapełnionych po brzegi lokali, to przeżycie, które nie tylko satysfakcjonuje. To smakowanie świata, obserwacja ludzi, rozkoszowanie się elegancjią, nowoczesnością i historią także. Jakże interesującą historią!  To opisać należy! Jak zachęcić do wypoczynku w Polsce, gdy krajobrazy Podkarpacia tak niepowtarzalne, a ludzie pełni serdeczności i pomysłów na staropolskie, a przy tym i ze wszech miar nowoczesne ugoszczenie? Jakimi słowami wyrazić urok Modrzewiowego Wzgórza koło Lusławic i Zakliczyna, w którym można wypocząć, zregenerować siły i o przeszłości się nasłuchać? Co o parku i dworze Krzysztofa Pendereckiego i tysiącu pięciuset drzewach pięknych powiedzieć, gdy nie ma to niczego równego w świecie? Jak przekonać, że dbałość o swoje miejsce, o dom, okolicę, o to by otoczenie było przyciągające i na dodatek ekologiczne, nabrały w Polsce rangi szczególnej, a i najwyższej? I wreszcie o ludziach przyjdzie napisać; o Janie Szczepaniku ,czyli „Polskim Edisonie”,  którego stoczterdziestą rocznicę urodzin obchodził tak uroczyście Tarnów. Nie można pominąć osoby  Wincentego Witosa, który w podtarnowskich Wierzchosławicach stworzył podstawy ruchu ludowego, przy tym trzykrotnie był premierem w wolnej Rzeczypospolitej. Napisać przyjdzie o hrabinie Izabeli Dzieduszyckiej, która wiele przeżyła i pałacyk w  Zarzeczu tak kocha. Nie zapomnijmy i o burmistrzu Dąbrowy Tarnowskiej panu Stanisławie Początku, którego upartym staraniem odbudowano miejscową, zabytkową synagogę. Także pięknej pani wójt Jolancie Batyckiej - Wąsik z gminy Lesznowola, która uczy kultury i wzajemnego poszanowania, nie można pominąć. A jakże nie donieść, o sympatycznych samorządowcach z Przeworska, o pani senator Helenie Hatce, która przybyła do dziennikarzy, po to, by zwrócić ich uwagę na bł. Karolinę Kózkównę, patronkę młodzieżowych ruchów i stowarzyszeń? Dziennikarze przeprowadzili mnóstwo wywiadów i rozmów, wysłuchali wystąpień, obeirzeli prezentacje interesujących miejsc Podkarpacia i Małopolski. Dowiedzieli się o historii i perspektywach „ruchu spółdzielczego w Polsce”, o powstających i rozwijających się inwestycjach w dogodnych, podmiejskich”strefach ekonomicznych”...Ta wiedza potrzebna Polakom mieszkającym poza krajem. Ona idzie w świat wzniecając dobre emocje, zamiary i chęci.  I jeszcze jedna ważna sprawa; młodzi, którzy zatracili kontakt z językiem ojczystym, z zainteresowaniem , jak mówią, przeglądają polonijną prasę. Nie tylko dla tytułów! Wielu z niej właśnie, dowiaduje sią o rzeczach, które mało znane, poszłyby w zapomnienie. Co więcej, mają  do czynienia z polskim słowem pisanym! Być dziennikarzem „poloninym” nie jest łatwo. To poświęcenie, służba „ ku pożytku dobra wspólnego”- jak powiedziałby Jan Kochanowski. Dziennikarze polonijni piszą nie otrzymując często honorariów. Na własny koszt jeżdżą i zdobywają niezbędne do artykułów informacje. Po bibliotekach wysiadują jak za dobrych studenckich lat! Finanse, to ich codzienny problem. Jednaki problem tych ze Wschodu i z Zachodu!  A jednak jest w nich wszystkich siła, desperacka wola przekazywania informacji, dzielenia się ciekawostkami i  radościami z kraju płynącymi. Kto więc nie dostrzega roli polonijnych dzienników, tygodników i miesięczników? Kto ma za nic wysiłek tych , co z trudem organizują coroczne tarnowskie zjazdy wrześniowe i zachęcają nas do pracy? Dokąd zmierzać, gdzie szukać ratunku, dla podtrzymania tej znaczącej imprezy, której imię: Swiatowe Forum Mediów Polonijnych? Wierzę, że rozsądku nie zabraknie i troska o Polonię będzie nadal w sferze zamiarów i poczynań mądrych ludzi!     
Sława Ratajczak  Hamburg

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

 

 

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK