Ten film to „nasz Bareja“, tylko że w Niemczech. Śmiejemy się sami z siebie. Przekraczamy granice i patrzymy, jakie będą reakcje – mówią o filmie autorzy. Przyciąga wielu widzów, choć nie był zrobiony w celach komercyjnych. Twórcy chcieli pośmiać się z siebie i rodaków-emigrantów.Tymczasem sale kinowe są pełne na pokazach. Niemiecki odbiorca śmieje się z Polaka, polski odnosi wrażenie, że film go obraża.

 

Film

„Das ist Polen!” – to krótkometrażowy film satyryczny, zrealizowany w ramach projektu Portret Polonia. Autorami są reżyserzy, którzy nazywają siebie grupą JAMFCUTS. Należy do niej Filip Jacobson (Polska), Angelika Herta (Austria), Jutta Riedel (Niemcy) oraz Mirek Balonis (Polska). Film opowiada o polskim emigrancie Mirku Balonisie, którego gra sam Mirek Balonis. Główny bohater przekracza granice jako polski emigrant. Reszta się przypatruje, i czeka na reakcję niemieckiego społeczeństwa… To znaczy, kiedy powie Polakowi: Dosyć!

 

Krytyka: Dobry, bo śmieszny…

Publiczność niemiecka odpowiada najczęściej: Dobry, bo śmieszny. W Mirku Balonisie, widzą swego sąsiada, który mówi z akcentem, i choć jego zachowanie jest niezrozumiałe, to przecież jako Polak jest nieszkodliwy. Polacy też się śmieją, lecz często czują się urażeni. Przecież nie jesteśmy tak ograniczeni - mówi jeden z widzów. Nie gramy „w kółko i krzyżyk”, popijając herbatę z kubka z napisem „Solidarność”. Autorzy tłumaczą, że to są właśnie polskie stereotypy: „Kółko i krzyżyk”, Papież, Solidarność, Wajda, polskie kobiety… Wszystko ujęliśmy w naszym filmie - dodają. Kolońska KHM (Wyższa Szkoła Sztuki z wydziałem filmowym) zaatakowała film bardzo ostro, twierdząc, że to nie jest właściwie film. Nie można przyporządkować go do żadnego z istniejących gatunków. JAMFCUTS nie dają się zastraszyć. – Ten film to prowokacja. Tu nie ma skonkretyzowanego gatunku. Wszystko jest umyślnie zniekształcone i pomieszane. – odpowiadają na zarzuty. - Jesteśmy mile zaskoczeni popularnością filmu i to się liczy. Jeśli rozśmieszyliśmy publikę, to osiągnęliśmy sukces. – dodają

 

Realizacja filmu

Poznali się na planie filmu Franza Müllera. Właśnie tam naśmiewali się z polskiej emigracji. Na warsztatach Stanisława Muchy w Berlinie zrodził się pomysł. Po powrocie rozpoczęli prace nad filmem. Sceny kręcili co drugi weekend przez sześć miesięcy. To miał być w początkowej fazie 10-minutowy film. Wyszedł dłuższy. Robili go dla siebie. Nie myśleli o fachowej krytyce czy wymagającym odbiorcy. Nie przypuszczali nawet, że ich emigracyjny paszkwil spotka się z tak dużym odbiorem. 

 

Małgorzata Mieńko

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK