Kochasz delikatnie
bezgłośnie jak rosa
co poranną trawę
wzruszeniem dotyka

Słowami szeptami
pocałunki kradniesz
myślami szmerami
jestestwo przenikasz

Kochasz jedwabnie
płochliwie jak tęcza
co między chmurami
półcienie rozpina

Nieśmiałymi dłońmi
zmieszanie ujarzmiasz
trwożliwymi ustami
ulotność zaklinasz

Waldemar Kostrzębski