Można przejść przez kraj, zachwycając się jego pięknem, ale tak na prawdę, to do tych pól zielonych... tęskni się dopiero wtedy, gdy się z tego kraju wyjedzie...

Christian Murowski, urodzony w Tarnowskich Górach, w 1989 roku zdecydował się wyemigrować do Niemiec. Z wykształcenia chemik-laborant, szybko znalazł pracę w swoim zawodzie. I było dobrze. Tylko: dobrze, bo... co roku gnało go na urlop do Polski. Noszone w sobie obrazy „tych pól zielonych” zaczął utrwalać akwarelą.

Tak narodziła się nowa pasja i sposób na wyciszenie tęsknoty za krajem. A dlaczego wybrał akurat akwarelę, jako środek wyrazu? Bo, jak sam mawia, jest łagodna, jak jego wspomnienia. Dodać należy, że subtelność i delikatność, z jaką Christian brata się z białą powierzchnią kartki, zdradza też jego charakter.

Szczerość uczuć oprawiona w passe-partout i nieodkryte wcześniej, w zabieganej prozie życia, dobre obcowanie z pędzlem zostało zauważone. Christian został zaproszony do wystawienia swoich akwarel w Oberhausen, w restauracji „Gdańskiej”, później, swoje prace wystawiał w Düsseldorfie, Dortmundzie, Gelsenkirchen, Herdorf (Niemcy), w rodzinnych Tarnowskich Górach (Polska), oraz w Galerii Kunstkring Voorne w Zwartewaal (Holandia). Najbliższe plany, to wernisaż, ponownie w Polsce, w Sopocie, z czego, jak wyznał, bardzo się cieszy.

Niespodzianką dla samego Christiana Murowskiego było wydrukowanie widokówek prezentujących cztery jego akwarele o tematyce: pory roku. Artysta zapytany, czy jego pasja przerodziła się w wymierny sukces, odpowiada:
W pewnym sensie tak! Za sukces uważam satysfakcjonującą umiejętność nanoszenia , trzymanych w mojej pamięci tych cudów natury, na papier.

Mógłbym robić zdjęcia, ale one nie oddałyby pewnych rzeczy tak, jak ja je zapamiętałem. Być może oddalenie, zamglenie niektórych krajobrazów, spowodowało, że sięgnąłem właśnie po akwarelę. Mogę nią... rozcieńczać łagodnie wspomnienia. Przyznam się również, nieskromnie, że cieszy mnie każde miłe słowo, pod adresem moich prac. Prawda, już bardzo dużo akwarel sprzedałem, ale najbardziej cieszy mnie w tym fakt, że one gdzieś tam wiszą i sprawiają komuś przyjemność. Nie wiem, czy malowanie akwarel jest już moją pasją, ale na pewno sprawia mi to ogromną przyjemność. I z pewnością nie jest to sposób na nudę, ale potrzeba...jakaś, taka potrzeba wyrażenia się.

Można przejść przez kraj, zachwycając się jego pięknem, ale tak na prawdę, to do tych pól zielonych... tęskni się dopiero wtedy, gdy się z tego kraju wyjedzie.

I właśnie dopiero wtedy, jak wyemigrowałem, zacząłem malować akwarele.

Joanna Duda-Murowski
Artykuł - Samo Życie