Polska - luty-marzec 2022. Od pierwszego dnia wojny, od 24 lutego, Polacy spontanicznie i całkowicie altruistycznie ruszyli na polsko-ukraińską granicę z pomocą dla uchodźców z Ukrainy. Nikt nie czekał na postanowienia rządowe czy samorządowe, ponieważ wszyscy wiedzieli, że pomoc potrzebna jest natychmiast. Ważną rolę komunikatora zaczął pełnić Facebook, gdzie powstały grupy pomocowe, wymieniające najbardziej potrzebne wiadomości – takie jak grupa – „Pomoc dla Ukrainy”, licząca kilkaset tysięcy członków.

Aktualnie w Warszawie co czwarty mieszkaniec to Ukrainiec. Wszystkie dworce kolejowe i autobusowe są zapełnione tłumami uchodźców, z których tylko mała część ma rodzinę czy znajomych za granicą, u których mogą znaleźć schronienie. Obok Dworca Wschodniego Jerzy Owsiak, organizator Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, zorganizował halę tranzytową na 700 łóżek, gdzie Ukraińcy mogą odpocząć przed następnym etapem podróży. Tego rodzaju noclegowni powstaje w Polsce coraz więcej, ale nie będą one w stanie pomieścić wszystkich wojennych uciekinierów. Język rosyjski i ukraiński słychać w całej Warszawie, a szczególnie w centrum i na Starówce, gdzie wszyscy idą na spacer, żeby zobaczyć miasto, do którego przypadkowo trafili. Ostatnio na głównych spacerowych arteriach Warszawy – na Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu, obok ukraińskich matek z dziećmi, widać zwiedzających stolicę Polski świeżo przybyłych żołnierzy amerykańskich. A widok tych obu nowych grup narodowych w stolicy Polski cieszy warszawiaków.                                                                                        

Często pada pytanie, dlaczego Polacy tak szybko i bezinteresownie ruszyli z pomocą Ukraińcom? W polskiej pamięci narodowej ciągle jeszcze pozostaje wspomnienie września 1939 i początku II wojny światowej, związane z poczuciem osamotnienia Polaków w walce z najeźdźcą. Polska ze względu na położenie geopolityczne była częstym poligonem wojennym Europy. Teraz te rolę przejęła Ukraina. Polacy zdają sobie sprawę, że Ukraińcy biją się dzisiaj za nas wszystkich na Wschodzie i na Zachodzie. Starzy warszawiacy, patrząc na zdjęcia Charkowa czy Mariupola, przypominają sobie ruiny całkowicie zniszczonej Warszawy po powstaniu w 1944 roku. Młodzi warszawiacy, którzy kiedyś nie rozumieli, dlaczego ich dziadkowie stanęli do walki z nazistami, mając jako broń tylko „koktajle Mołotowa”, dziś już rozumieją warszawskich powstańców. Pomimo wcześniejszych podziałów Polacy jako naród, kolejny raz zdali egzamin z historii światowej, a Polska stała się jedną wielką organizacją pozarządową.

Agata Lewandowski