Darek Tetelewski, to budowlaniec z pasją, wciąż poszukujący nowych doświadczeń zawodowych i duchowych oraz pasjonat rozwoju osobistego. Pasjami swoimi lubi się dzielić, stąd stawia przed sobą coraz to nowe wyzwania. Współtworzył pierwszy w Niemczech polskojęzyczny klub Toastmasters oraz tematyczne grupy społecznościowe na Facebooku, np. Grupa Budowlana w Niemczech. Celem tych grup jest wzajemna pomoc, zarówno wśród pracodawców, jak i pracowników. Angażuje się w wiele akcji i spotkań, takich jak Wielka  Orkiestra Świątecznej Pomocy, imprezy dla dzieci polskich, czy polskie spotkania biznesowe. Aż trudno uwierzyć, gdy o sobie pisze, że nie należy do ludzi, którzy uzewnętrzniają się publicznie. Wszystko co osiągnął w życiu zawdzięczać może sobie. Nie należał do dzieci, którym rodzice nosili tornistry do szkoły. Bardzo wcześnie musiał nauczyć się brać odpowiedzialność za swoje życie. W szkole zawodowej zdobył zawód ogólnobudowlany, który  od 1992 roku wykonuje z niezwykłą pasją. W Polsce zleceń miał bardzo dużo, klienci musieli czekać kilka miesięcy na termin realizacji zamówienia. Wykonywał też prace budowlane zagranicą, m.in. we Francji, Danii, Szwecji, a nawet w Monako. Jego klienci często polecali  znajomym „Człowieka w kapeluszu”, bo tak go nazywali.

Pomimo tego, że wszystko szło dobrze, Darek szukał nowych wyzwań. W 2012 roku przyjechał do Niemiec. Bez znajomości języka i bez kontraktów zmuszony był pierwszą pracę podjąć u polskiego podwykonawcy. Niestety został oszukany i podzielił los wielu Polaków wykorzystanych przez rodaka. Po 8 miesiącach pobytu, łamanym niemieckim wysłał 10 Emaili do zakładów kamieniarskich w okolicy Duisburga. Miał szczęście, trafił na właściciela, który w niego uwierzył, dał mu szansę i… nie zawiódł się. Miał dobrą pracę i czuł się w niej spełniony, ale to nie było do końca to, czego w życiu szukał. Pracował często po 12 godzin dziennie, a w wolnych chwilach oglądał filmy motywacyjne na Youtube oraz czytał książki o osobistym rozwoju i biografie wielkich tego świata.

Zaczął marzyć i stosować zasady zaczerpnięte w książkach w swoim życiu. Dawało mu to ogromną siłę, na każdy kolejny dzień. Uczestniczył w spotkaniach, gdzie poznawał inne osoby zafascynowane rozwojem i doskonaleniem swojej osobowości, a także szukających swojego miejsca w życiu. Po każdym takim spotkaniu wracał jak nowonarodzony. Zaczęli denerwować go ludzie, którzy w poniedziałek narzekali, że jeszcze cały tydzień przed nimi. Dla niego poniedziałek, to nowe wyzwanie, nowa szansa.

Jego historia oraz historie Agnieszki, Katarzyny i Magdy z Anglii, Joanny z Niemiec, Moniki i Sylwii z Belgii zostały zamieszczone w książce o przewrotnym tytule: „(nie) Gotowi na sukces”. Wszystkie osoby połączył nie tylko optymizm i praca nad sobą, ale również podjęta w pewnym momencie życia, decyzja o emigracji. To historie osób, które szukały, i można powiedzieć, że ciągle szukają, swojego miejsca na ziemi, bo nawet jeżeli czują się spełnieni, to ciągle stawiają na nowe wyzwania. Jest wśród nich: redaktorka książek, doktor biologii, menadżerka, kosmetolożka, nauczycielka orientacji społecznej oraz doradca życiowy. Wszyscy starają się zostawić po sobie ślad dobrej energii.

Na pomysł wydania książki wpadła Sylwia Piątek z Belgii, która na Facebooku stworzyła grupę Pol-Biz Networking, na której wspierają się różni przedsiębiorcy. Na tej właśnie grupie podsunęła pomysł wydania książki, w której autorzy wspominali by oraz interpretowali na swój sposób słowo „sukces”. Bo przecież dla każdego oznacza on co innego.

Wydaje się, że książka spełniła swój cel. Wzbudziła już sporo zainteresowania, chociaż nie dotarła jeszcze pod tzw. „strzechy”. Kolportowana jest jedynie przez autorów wspomnień. Dla wspominanego wyżej Darka uczestnictwo w tym projekcie wydawniczym było jednym z najważniejszych życiowych doświadczeń, dzięki któremu wszedł w środowisko ludzi, którzy wspierają go w jego rozwoju. Dodało mu to pewności siebie. Darek obecnie jest na etapie testowania siebie i swoich możliwości. Chce sprawdzić, czy potrafi robić coś innego oprócz tego co robił całe życie i do czego został "zaprogramowany" przez szkołę i środowisko. Nadal jego głównym źródłem utrzymania jest „budowlanka”. Dodatkowo jednak angażuje się w różne ciekawe projekty, które w jakimś stopniu też są związane z jego zawodową branżą, a mają na celu pomoc polskim przedsiębiorcom z branży budowlanej w Niemczech. Tworzy platformę ogłoszeniową, aby promować polskie firmy w Niemczech.

Tekst: Leonard Paszek

Zdjęcie: archiwum