AgataLDzień Matki to piękne święto, ale jeżeli żyje się na emigracji nie do końca proste. Nasze dzieci urodzone w Niemczech obchodzą je z nami „polskimi matkami” w drugą niedzielę maja, a my urodzone w Polsce składamy życzenia lub wysyłamy kwiaty naszym mieszkającym w Polsce matkom 26 maja. Okazuje się, że Polska jest jedynym krajem na świecie, który obchodzi to święto 26 maja, co potwierdza teorie, że Polacy są zawsze wyjątkowi.

Ale niestety nie byliśmy pierwszymi, którzy zaczęli świętować Dzień Matki w historii świata. Już starożytni Grecy i Rzymianie otaczali kultem matki-boginie - symbole płodności i urodzaju. Zwyczaj ten wrócił w siedemnastowiecznej Anglii pod nazwą „Niedziela u matki”. W czwartą niedzielę Wielkiego Postu odbywały się specjalne msze w kościołach, a dzieci obdarowywały swoje mamy kwiatami i słodyczami. Dzień Matki obchodzony jest na świecie praktycznie przez cały rok, ale najczęściej obchodzi się go w maju. W ponad 70 państwach świata dzień mamy przypada on w drugą niedzielę maja, a najbardziej zimowy termin tego święta przyjęła w Indonezja, obchodząca je 22 grudnia. W Egipcie i Jordanii dzieci dają swoim mamom upominki 21 marca.

Co ciekawe ortodoksyjni muzułmanie nie obchodzą tego święta, ponieważ uważają, że uznanie i szacunek nalezy się matkom zawsze, a nie tylko raz w roku. W wyjątkowy sposób obchodzi się Dzień Matki w Serbii, gdzie dzieci stosują tzw. łóżkowe więzienie dla swoich mam. Nie pozwalają wyjść im z łóżka, dopóki te nie podarują im słodyczy. W zamian za co dzieci wyręczają mamę w codziennych obowiązkach, żeby mogła jak najdłużej odpocząć. We Włoszech dzieci nie pozwalają swoim mamom na prace domowe, więc świąteczny obiad je się najczęściej w restauracji, a na deser zamawia się kawę i włoski sernik w kształcie serca. Dzień Matki obchodzony jest w Niemczech od około 80 lat. Wedlug sondażu z 2019 roku okazuje się, że niemieccy konsumenci wydali w ostatnim roku około 850 milionów euro na prezenty z okazji tego święta.

Dla większości matek w tym dniu nie liczą się prezenty, tylko wyjątkowy czas spędzony z dziećmi. Ważne są gesty w postaci własnoręcznie zrobionych laurek od młodszych dzieci, które potem skrzętnie przechowujemy latami na pamiątkę, albo wspólnie spędzony dzień bez pospiechu z dziećmi już dorosłymi, które rzadko widujemy, bo wyprowadziły się już z domu. Wiemy jako córki i matki, że my nie jesteśmy w stanie odwdzięczyć się naszym rodzicom z ich trud włożony w wychowanie nas, a nasze dzieci nie są w stanie odwdzięczyć się nam za to, co dla nich zrobiłyśmy. To wszystko przekażą nasze dzieci dalej ich dzieciom. Wychowanie dziecka w jednej kulturze nie jest proste, a co dopiero na emigracji w dwóch kulturach. Trzeba na to jako rodzic znaleźć swój złoty środek. Moim złotym środkiem dla moich teraz już dorosłych dzieci, była rada, która regularnie im powtarzałam – bierzcie to co najlepsze z obu kultur. Matki, które zapisały dzieci na dodatkowa naukę polskiego, wiedza ile trudu trzeb włożyć, żeby namówić dziecko do pójścia na lekcje „języka dziadków mieszkających w Polsce”, który ma więcej wyjątków niż reguł. Możemy sobie pogratulować Matki Polko-Niemki albo Niemko-Polki, jeśli udało nam się wychować nowe młode pokolenie Polako-Niemców lub Niemco-Polaków, którzy mówią dobrze w obu językach, lubią obie ojczyzny i zrobią wszystko, żeby zapobiec w przyszłości konfliktom, jakie miały miejsce w historii XX wiecznej Europy.

Ponieważ nasze niemieckie dzieci świętują z nami w druga niedziele maja, my z berlińskimi koleżankami mamy swój sposób na świętowanie polskiego dnia matki - spotykamy się 26 maja wieczorem i urządzamy sobie nasze własne święto. Kilka lat temu byłam 26 maja na Litwie wśród Polaków żyjących tam od pokoleń. Spytałam, kiedy oni obchodzą Dzień Matki? Większość odpowiedziała, że obchodzą podwójnie i w pierwszą niedzielę maja, kiedy jest litewski dzień matki i 26 maja, co jest chyba najmilszych rozwiązaniem emigracyjnego, wielokulturowego dnia matki.

10 maja tego roku rząd niemiecki wykonał piękny gest w stosunku do wielonarodowych rodzin i potraktował odwiedziny u mieszkającej w Niemczech matki właśnie w tę niedzielę za "wystarczający powód" przekroczenia granicy, pomimo panujących restrykcyjnych ograniczeń pandemii, na co specjalną zgodę wydał minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer. Funkcjonariusze straży granicznej jako prezent dla matek, których dotyczy sprawa, dawali maseczki chroniące nos i usta. Ponadto, matki mieszkające za granicą, ale nie mające niemieckiego obywatelstwa, a chcące odwiedzić dzieci na terenie Niemiec, także miały do tego prawo w drodze wyjątku 10 maja. Powrót musiał nastąpić tego samego dnia. Ciekawe czy w dobie panującego nadal obowiązku kwarantanny rząd polski podobnie zareaguje 26 maja?

Agata Lewandowski