AgataLKażdy z nas ma swój własny sposób na przetrwanie kryzysów życiowych. Jednym z nich jest oglądnie filmów, po to, żeby na chwile zapomnieć o problemie, poprawić sobie humor, dodać energii. Modnym słowem jest „nowo odkryta” - filmoterpia. Od niepamiętnych czasów tworzenie i percepcja sztuki miały w sobie elementy terapeutyczne, podobnie jak oglądnie filmów – może dodawać odwagi poprzez identyfikację z bohaterem, albo rozładować napięcie poprzez oglądanie kryminałów, horrorów czy też filmów poświęconych „sztukom walk wschodu”. Podobno lubimy się bać i dlatego taką popularnością cieszą się filmy, które wywołują w nas lęk.

Jesteśmy otoczeni teraz zupełnie nieznaną dla nas do tej pory sytuacją lękową, którą kiedyś będziemy musieli przepracować, żeby wrócić do naszego starego, dobrego poczucia bezpieczeństwa. W tego rodzaju kryzysowych czasach, jestem przeciwna dodawania sobie dodatkowych stresów poprzez oglądanie teraz filmów, na których „strach się bać”.

W „czasach koronnych” polecam oglądanie filmów miłych, lekkich i przyjemnych, które pomogą nam przetrwać ten trudny dla wszystkich okres.

Zanim w pełni będziemy mogli wrócić do normalnego życia upłynie jeszcze trochę czasu i nie pozostaje nam nic innego jak spędzić wieczór przed telewizorem. Może warto w tym czasie nadrobić braki w filmach polskich, których do tej pory nie zdążyliśmy obejrzeć.

Na platformie Netflix mamy szanse zobaczyć nawet najnowsze filmy z ostatnich Festiwali Filmów Fabularnych w Gdyni. Wszystkim Polakom mieszkającym w Niemczech a pochodzącym z Pomorza polecam film Kamerdyner w reżyserii Filipa Bajona – tak malowniczą jak krajobraz Szwajcarii Kaszubskiej kostiumową historię ludzi tam mieszkających, na czele z rewelacyjną rolą głównego bohatera granego przez Janusza Gajosa.

Tym, którzy chcieliby przypomnieć sobie historie Polski proponuje film - Piłsudski w reżyserii Michała Rosy, dzięki któremu możemy zobaczyć Marszałka granego przez Borysa Szyca jako zwykłego człowieka, apodyktycznego polityka, odważnego bojownika, ale też awanturnika i kobieciarza żyjącego pomiędzy żoną i kochanką.

Młodszej części publiczności spodoba się film Proceder w reżyserii Michała Węgrzyna - wzruszającą historię rapera Tomasza Chady – chłopaka z blokowisk z duszą poety. Kto chciałby wrócić na chwile do czasów szkolnych w Polsce, zapraszam w podróż do krainy dzieciństwa, w której nikt nas niestety nie uczył nazywać emocji,  co możemy nadrobić dzięki filmowi Marka Koterskiego  7 uczuć.

Tym, którzy pamiętają szokujące socjalistyczne społeczeństwo pierwsze wydanie „Sztuki kochania”, polecam film pod tym samym tytułem. Maria Sadowska - reżyserka i piosenkarka zarazem, pokazała w nostalgicznych wnętrzach i strojach lat 70,  historię  Michaliny Wisłockiej - słynnej seksuolog czasów PRL-u walczącej o publikację swojej książki, która zmieniła życie seksualne Polaków.

W czasach, kiedy nie możemy pójść do muzeów, dzięki Netflixowi mamy wyjątkową okazję poznać historię życia Vincenta van Gogha. A właściwie dzięki polskiej malarce Dorocie Kobieli i brytyjskiemu producentowi - Hugh Welchmanowi, którzy zrealizowali nominowany w 2018 roku do Oscara, film Twój Vincent, tyt. ang. Loving Vincent. Twój Vincent jest pierwszą światową pełnometrażową animacją malarską, składa się z prawie 65 000 obrazów olejnych na płótnie, wykonanych w ciągu 7 lat przez ponad 100 malarzy polskich i zagranicznych, techniką naśladującą twórczość van Gogha.

Na Netflixie można też znaleźć wiele sympatycznych komedii polskich typu Planeta singli, w których występują znani polscy aktorzy tacy jak Maciej Stuhr. Ja przez przypadek trafiłam na komedię, której spora część akcji toczy się w moim ulubionym warszawskim parku, gdzie nauczyłam się jeździć na rowerze i spędziłam większość dzieciństwa. Oglądam go więc teraz co jakiś czas mając nadzieje, że niedługo będą mogła przejść się nad Wisłę.

Na koniec wszystkim, którzy chętnie nie tylko oglądają, ale także słuchają filmy polecam zrealizowany z hollywoodzkim rozmachem film Ekscentrycy czyli po słonecznej stronie ulicy Janusza Majewskiego - komedię w rytmie swingu o losach jazzmana w latach pięćdziesiątych w Ciechocinku. Kiedy kilka lat temu Janusz Majewski (urodzony w 1931 roku we Lwowie), odbierał na festiwalu w Gdyni nagrodę Srebrnych Lwów za Ekscentryków prosił swoich młodszych kolegów filmowców, żeby w swoich filmach nie tylko poruszali wielkie  problemy, ale też „żeby chodzili po słonecznej stronie ulicy”.

Myślę, że przeslanie Janusza Majewskiego jest teraz wyjątkowo aktualne – chodźmy po słonecznej stronie ulicy!

Agata Lewandowski, Berlin