Kiedy umiera wielki poeta, czytelnicy jego utworów wstrzymują oddech. Mają wrażenie, że tracą coś, co w nich wrosło, ukształtowało i na zawsze im się należało. Ogarnia ich konsternacja. Tak było także na wieść o śmierci Tadeusza Różewicza w dniu 24 kwietnia tego roku. Twórczość poety towarzyszyła pokoleniom Polaków już od wczesnych klas szkoły średniej, wiodła ich przez ścieżki życia ostrzegając przed spustoszeniem moralnym, deformacją i destrukcją podstawowych pojęć etycznych. Nieco później ona właśnie zmuszała do szukania sensów ważniejszych od tych, które dyktuje „nasza mała stabilizacja”. Bez tej poezji nie rozumielibyśmy, że każdy musi sam w sobie ocalić duchowy sens, mieć wewnętrzną organizację przyzwoitości, która zdolna jest oprzeć się siłom i procesom dezorganizującym świat.

 

Różewicz nie podsuwał łatwej i optymistycznej formuły naszego bytu, nie ufał prawdom głoszonym, nie dawał porad dydaktycznych, zachował dystans wobec wszelkich deklaracji. A jednak rozbudzał emocje, zmuszał do przemyśleń i wiecznie niepokoił. Tym samym chronił przed porażką, a nawet katastrofą. Mówiło się, że cała twórczość Tadeusza Różewicza wyrosła z doświadczeń wojny, zaś z tradycji awangardy wywodzi się jego poetyka. Lakonicznie, oszczędnie i prosto, bez zbędnej metaforyki głosił o sprawach trudnych i pokomplikowanych; porażeniu śmiercią, zabijaniu, zagrożeniu, apokaliptycznych obozowych wizjach i wszelkich dramatycznych aspektach wojennego doświadczenia. Był tym, który uświadomił psychologiczną prawdę, iż z nieszczęść, cierpień, katastrof i klęsk wychodzi się porażonym i boleśnie dotkniętym, obarczonym piętnem niewymazalnym, obsesją chorobliwą. W imieniu swego pokolenia wyznawał: „Mam dwadzieścia cztery lata ocalałem prowadzony na rzeź”.

 

Już pierwszy tomik „Niepokój” wydany w 1947 roku wywołał poruszenie nowym sposobem poetyckiej wypowiedzi. Szokował, ale dawał nadzieje na odnalezienie porządku, prawdy i logiki, na spotkanie mistrza, który „oddzieli światło od ciemności”. Być może poeta sądził, że w historii sztuki, którą studiował na UJ tuż po wojnie, odnajdzie ukojenie, harmonię i ład. W wierszu „Prawa i obowiązki” z tomu „Nic w płaszczu Prospera” 1962, w którym, nawiązując do obrazu  Pietera Bruegla „Upadek Ikara”, wyznaje z przewrotną rozwagą: „wiem że oracz winien orać ziemię  pasterz pilnować trzody  przygoda Ikara nie jest ich przygodą  musi się tak skończyć  I nie ma w tym nic  wstrząsającego  że piękny statek płynie dalej  do portu przeznaczenia”.

 

Drwi sobie, czy tylko cynicznie podpowiada jak ustrzec się odpowiedzialności, jak  wstrzymać emocje, pozostać zobojętniałym? – rozmyślamy. Zapewne jedno jak i drugie, bo przecież nie ma pytań prostych i odpowiedzi jednoznacznych gdy chodzi o zachowania, reakcje, a nawet sposób życia. Tak jest też w przypadku wiary.  I choć jest to poezja programowo ateizująca, to jednak pojawiają się w niej motywy sakralne, a o obecności i istnieniu Boga można rozważać tu na wielu płaszczyznach. Sprawa to jednak dla wielu odbiorców nie do końca wyjaśniona. Poeta miał prawo nie wypowiadać swych przekonań, czy nawet odczuć osobistych. Zawsze był zdystansowany, sceptyczny, pogrążony w dociekaniach tajemnych, sobie znanych. Pamiętajmy, że jest to twórczość niedopowiedzeń, myśli pozostawionych czytelnikowi na okoliczności i sytuacje wcale nienadzwyzajne lecz  powtarzalne od wieków, wciąż tak samo intrygujące, ujawniające nasze słabości i inklinacje.

 

Pierwszy dramat Różewicza – Kartoteka, opublikowany i wystawiony w 1960, był zapowiedzią rewolucji w teatrze. Dziś, po pięćdziesięciu latach od premiery, otwiera jeszcze szersze możliwości interpretacyjne i wzmaga znacznie efekt dramatyczny, groteskowy. W tym jego znaczenie i siła, a że dotyczy spraw stale aktualnych to dodatkowy walor. Kryzys wartości i nędza współczesnej cywilizacji to niejedyna myśl jaka przemawia z dramatów Różewicza: „Grupa Laokoona”, „świadkowie albo nasza mała stabilizacja”, „Akt przerywany”, „Białe małżeństwo”, czy „Stara kobieta wysiaduje” lub „Na czworakach”.

 

Poeta uzmysławia, że żyjemy w rzeczywistości, która coraz bardziej pogrąża się w głupocie, podłości i niedorzecznościach, w której, co najgorsze, człowiek jest uprzedmiotowiony, niewiele znaczący, bezradny (jak u Franza Kafki). Model świata współczesnego daleki jest od upragnionego i nie zapewnia poczucia bezpieczeństwa, nie sprzyja wyznawaniu ideałów i wielkościom – „nie ma wzniesień i nie ma Upadku” (Camus). Poeta ubolewa: „Dawniej – bardzo dawno – bywało solidne dno – na które mógł się stoczyć – człowiek”.

 

Poemat „Spadanie czyli o elementach wertykalnych i horyzontalnych w życiu człowieka współczesnego” to rzeczywiście dramatyczne wyznanie filozofa i moralisty, który utracił wiarę w „oddzielenie światła od ciemności”. Hierarchiczny kształt świata, utarte i przyjęte normy filozoficzne, światopoglądowe, moralne uległy recesji. Poemat ma tak wiele różnorodnych odniesień; do filozofii, literatury, sztuki, religii, że zaskakuje i wciąga w wielorakość problemów, skłania do poszukiwania wyjaśnień.  Utwór ten jest jak szarada dla intelektualisty, jak puzzle, których nie zdołasz złożyć za pierwszym razem.

 

Do tego język i struktura komunikatu, cytaty, aluzje, skróty, równoważnikowa składnia wzmagają niepokój i mówią wyraźnie, że świat jest niepojęty, że to Mondo Cane (Pieski świat) pełen szokujących scen, zachowań i obyczajów i tylko... wstydu brak, bo akceptacja powszechna i tak gwarantowana.

 

Jakże inny charakter ma opowieść, a właściwie tomik zatytułowany „Matka odchodzi” wydany w 1999 roku przez Wydawnictwo Dolnośląskie i nagrodzony NIKE. Napisany w 42 lata po śmierci Stefanii  Różewicz jest wyrazem nieprzemijającej synowskiej miłości, która ma moc życiodajną, uspokajającą zarazem. Rodzinna historia sięgająca początków XX wieku  stała się pretekstem do ujawnienia prawdziwych, także intymnych niepokojów poety, do analiz i retrospekcji. To nie tyle rozrachunek z przeszłością i odkrywanie rodzimych korzeni, co spokojne kontemplacje i wspomnienia, rozważania które chwytają za serce i zapadają w pamięć:  „Oczy matki wszystko widzące patrzą na urodziny patrzą przez całe życie i patrzą po śmierci z <<tamtego świata>>. Nawet jeśli syn zamieniony został w maszynę do zabijania albo zwierzę mordercę oczy matki patrzą na niego z miłością...patrzą. Kiedy matka odwróci oczy od swojego dziecka dziecko zaczyna błądzić i ginie w świecie pozbawionym miłości i ciepła.”

 

Tadeusz Różewicz wykształcił w nas pewien sposób patrzenia na życie, na  konsekwencję dziejowych uwarunkowań, na znikomość rzeczy ziemskich, na potrzebę budowania własnej ontologii. Wyrobił wrażliwość i samokrytycyzm, a  w sposób proroczy i przejmujący nakazał szukać ratunku przed marnością i zatratą zasobów religii, filozofii, sztuki – w tym zasobów języka także! Ostrzegał, by Lucyfer nie wydał nam się aniołem, Norwid Don Kichotem! Tyle lat nas prowadził, więc poprowadzi dalej; od klas szkoły średniej, po maturę, potem rozmaite, emigracyjne ścieżki lepszej i gorszej „naszej małej stabilizacji.”

 

Pogrzeb Tadeusza Różewicza odbędzie się  we we wtorek 29 kwietnia o godzinie 12 00 na cmentarzu  przy świątyni  Wang w Karpaczu. Nabożeństwo żałobne odprawią: proboszcz parafii rzymsko – katolickiej pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Zenon Stoń i proboszcz tamtejszej parafii ewangelicko – augsburskiej Edwin Pech. O miejscu swego ostatniego spoczynku zadecydował poeta przed kilku laty, sporządzając taki oto testament: „Moja ostatnia wola i prośba, jest moim pragnieniem, aby urna z moimi prochami została pogrzebana na cmentarzu augsbursko – ewangelickim przy kościele Wang w Karpaczu Górnym. Proszę też miejscowego pastora, aby wspólnie z księdzem kościoła rzymsko – katolickiego (którego jestem członkiem przez chrzest św. i bierzmowanie) odmówił odpowiednie modlitwy. Pragnę być pochowany w ziemi, która stała się bliska mojemu sercu , tak jak ziemia gdzie się urodziłem. Może przyczyni się to do dobrego współżycia tych dwóch rozdzielonych wyznań i zbliży do siebie kultury i narody, które żyły i żyją na tych samych ziemiach. Może spełni się marzenie poety, który przepowiadał, że wszyscy ludzie będą braćmi” Amen. 

 

Sława Ratajczak

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK