23 kwietnia 2014 przypada setna rocznica urodzin Jana Karskiego (1914 – 2000), legendarnego kuriera Armii Krajowej, który jako pierwszy przekazał zachodnim przywódcom naoczną relację o Holokauście. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej z inicjatywy ministra Radosława Sikorskiego ustanowił rok 2014 Rokiem Jana Karskiego. Jest on zwieńczeniem czteroletniego programu „Jan Karski. Niedokończona misja” nad którym honorowy patronat objął prezydent Bronisław Komorowski.

 

Program ów opracowało w 2010 roku Muzeum Historii Polski pod kierownictwem pani Ewy Wierzyńskiej. Chodziło o to, by przez cztery lata ugruntować wiedzę o niezwykłym człowieku, którego autorytet i postawa pozostają uniwersalne, uczą szlachetnych zachowań wobec wszelkich przejawów przemocy, totalitaryzmu i nienawiści, stają po stronie praw człowieka, popularyzują humanitaryzm. Jakże istotne jest i to, że środowiska emigracyjne w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie – Oświata Polonijna, także Wspólnota Polska i wielu polskich obywateli mieszkających za granicą poparły ideę przybliżenia tej bohaterskiej postaci i przyczyniło się tym samym do powstania interdyscyplinarnego pakietu edukacyjnego – Jan Karski i jego czasy - www.karski.muzhp.pl Dzięki temu, młode pokolenie Polaków, wychowywanych z dala od ojczyzny dorastać może ze świadomością wspaniałego polskiego dziedzictwa, które promienieje bogactwem cnót, uświadamia czym godność, uczciwość i rzetelność.

 

Dla nich i dla ich nauczycieli organizowane będą w tym roku także interesujące warsztaty. Nowe wyzwanie stanęło właśnie przed polonijnymi pedagogami i działaczami. To temat, który powinien poruszyć i inspirować. W tym kierunku zmierza plan obchodów Roku Jana Karskiego. Jakże trafnie powiedziała Ewa Wierzyńska osoba bardzo zaangażowana w pielęgnowanie pamięci bohaterskiego emisariusza: „Szukając odpowiedzi na pytanie o niezwykłość Karskiego, nie pozostaje nam nic innego, jak poznawać jego historię. Korzystać z tego, że żył dostatecznie długo by pozostawić nam swoją opowieść, zarówno tę z lat młodości, jak i drugą opowiadaną z perspektywy człowieka nie tylko tragicznie doświadczonego, lecz także historyka i politologa. I cieszyć się, że jest to opowieść, która w swoim przesłaniu moralnym nie daje się zawłaszczyć ani politycznie ani w żaden inny sposób.”  

 

Lepszemu poznaniu tej jakże pasjonującej historii sprzyjają dwie godne polecenia, wydane niedawno publikacje: profesora Mariana Marka Drozdowskiego „Jan Karski Kozielewski 1914 – 2000” i  praca byłego redaktora naczelnego nowojorskiego „Nowego Dziennika”, także szefa sekcji polskiej Głosu Ameryki Macieja Wierzyńskiego „Jan Karski Emisariusz -  Własnymi Słowami” (zapis rozmów przeprowadzonych w latach 1995 – 1997 w Waszyngtonie emitowanych w Głosie Ameryki). Obie książki odsłaniają wiele ciekawostek i tajemnic, niosą przejmujące i zaskakujące przemyślenia i, co istotne, dopełniają się.

 

O Janie Karskim napisano wiele, ale w tych właśnie edycjach kryje się sedno bogatej osobowości i dziejowych uwarunkowań, które tym losom nadały bieg. Maciej Wierzyński dokonał wspaniałego wywiadu. Miał trudne zadanie, bo opublikował rozmowy, które wcale nie do druku były przygotowywane. Co więcej, wydał je już po śmierci Jana Karskiego, a więc nie mógł ich autoryzować. Dokonał jednak mistrzowskiej literackiej realizacji, która trzyma w napięciu i rozpala zainteresowanie. Stawia, krótkie, rzeczowe i istotne pytania. Jest dociekliwy, ale subtelny i taktowny. Przybliża na ile tylko to możliwe postać złożoną i do końca nieodgadnioną. We Wstępie wyjaśnił zresztą istotę owej skomplikowanej natury i osobowości swego rozmówcy: „W Karskim znalazły połączenie pozornie sprzeczne przymioty: umiejętność analizy bez emocji i gotowość do postępowania podporządkowanego najwyższym wymogom moralnym. Z jednej strony „myślał w sposób zimny, prawie cyniczny”, z drugiej demonstrował bezgraniczną odwagę. Torturowany, targnął się na własne życie; po ucieczce z rąk gestapo, gdy tylko odzyskał siły, wbrew namowom wrócił do działalności konspiracyjnej. Dwa razy przekradł się do getta i wszedł w przebraniu do obozu niemieckiego w Izbicy. Decyduje się bez wahania na niebezpieczną podróż kurierską do Londynu. (...) Bohaterski realista, który swoim postępowaniem uczył, że nawet w kulturze tak powierzchownej jak współczesna nie wszystko warto poświęcić dla wygody i popularności, że wierność zasadom trzeba praktykować, choć można na tym stracić i że z całą pewnością patriotyzmu nie dowodzi się słowami.”

 

Książka profesora Mariana Marka Drozdowskiego choć ma walory dzieła historycznego (zawiera obszerną bibliografię ) także napełniona jest osobistymi opiniami, spostrzeżeniami i wspomnieniami jej autora. I tu także poznajemy Jana Karskiego jako człowieka pełnego dylematów, wątpliwości, ale zawsze „wyważonego” w opiniach, niezwykle mądrego i przewidującego. We Wstępie czytamy: „W biografii Jana Karskiego fascynuje mnie Jego głębokie przywiązanie do chrześcijańskiego etosu życia publicznego i osobistego. Jego dążność do budowy mostów między skłóconymi rodakami, Jego szlachetny stosunek do byłych przeciwników politycznych, jego wrażliwość na krzywdę społeczną, która dotykała najbliższych i sąsiadów szanujących własną tożsamość religijną i narodowościową.”

 

Obie wspomniane pozycje pozwalają nam mieszkającym na obczyźnie, spojrzeć na Jana Karskiego jako na tego, który Polskę kochał i z polskiej kultury dostatecznie czerpał, który również był emigrantem. W Londynie na wręczeniu Komandorii Orderu Odrodzenia Polski w 1986 roku, w obecności ministra Ryszarda Kaczorowskiego i prezydenta Kazimierza Sabbata powiedział, że choć zawierucha losu rzuciła go do Stanów Zjednoczonych, w których wrósł i zapuścił korzenie, to jednak pamięta wciąż strofę wiersza, którego nauczyła go matka: „Rzadko na moich wargach, niech warga to moja dziś wyzna – jawi się krwią przepełniony, najdroższy wyraz Ojczyzna”. Nie ulega wątpliwości, że Polska była bliska jego sercu i z uwagą śledził wszystkie powojenne wydarzenia. Były one często tragiczne. Okazuje się, że przeżywał je boleśnie, emocjonalnie. Przeżywał wszystko, a najbardziej swoje przyjazdy do Warszawy, Łodzi, Krynicy, Lublina, swoje spotkania z przyjaciółmi i politykami także...  Na Polskę spoglądał  z troską, a kiedy trzeba z  krytycyzmem. Taki był. 

 

Miejmy nadzieję, że rok 2014 pozwoli lepiej nam go poznać, także jako emigranta, głębiej wniknąć w nie tak odległą przeszłość i zrozumieć przyczyny naszych porażek, zwycięstw, własne drogi i  wybory. Tacy, jak Jan Karski niech dodają nam ducha, skoro wybitni mężowie stanu i intelektualiści Polski, Izraela i Stanów Zjednoczonych pozostają wciąż pod urokiem jego dzieła, wiedzy, rozwagi i kultury.

 

Sława Ratajczak

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK