W ostatnim czasie głośno zrobiło się o Władysławie Kozakiewiczu - mistrzu olimpijskim w skoku o tyczce z Moskwy z roku 1980, doskonałym sportowcu, jednym z najlepszych tyczkarzy świata. W wielu gazetach, w telewizji, na antenie radiowej pojawiły się wspomnienia i opowieści tego niebywałego rekordzisty, siedmiokrotnego mistrza Polski, złotego i srebrnego medalisty. 

 

To za sprawą książki napisanej przez redaktora naczelnego Przeglądu Sportowego Michała Pola mamy okazję poznać bliżej Władysława Kozakiewicza i jego barwne losy.

 

Tytuł biografii „Nie mówcie mi jak mam żyć” to jak się okazuje życiowe motto sportowca zaczerpnięte z filmu „Człowiek z blizną”. Jego bohater kubański emigrant Tony Montana (w tej roli Al Pacino) mówi: „Nikt nie będzie mi mówił, jak mam żyć, bo nikt za mnie nie umrze”. Kozakiewicz, jak się okazuje, poznał w swoim życiu słodki smak sukcesów, uznania i sławy, ale zna także gorycz wielu niełatwych, najeżonych trudnościami i smutkiem przeżyć.

 

O wszystkim, co go kształtowało, doświadczyło i bogaciło przez lata, mówi w sposób bezpośredni, ze swoistym humorem, wdziękiem, z prostotą i szczerością, które ujmują słuchaczy i czytelników. Opowiada o dzieciństwie w Solecznikach, należących dziś do Litwy, a w 1953, kiedy się urodził, do Rosji Radzieckiej, o repatrianckim powrocie do Polski, o Gdyni, która stała się jego miastem rodzinnym aż do wyjazdu do Niemiec w 1985 roku. To więcej niż pół wieku fascynującej historii, która obfitowała w niezliczoną ilość przygód, doznań i zaskakujących wydarzeń. To wspomnienie czasów nie tak odległych, ale barwnych i poruszających, odsłaniających paradoksy socjalizmu i kulisy wielkiego sportu.

 

Sam narrator to także indywidualność, człowiek z charakterem, swoistym uporem i ambicją, racjonalnym widzeniem rzeczy, pomysłowością i roztropnością działania. Władysław Kozakiewicz dowodzi, że można wyrosnąć ponad przeciętność, że każdy wytrwały i celowy wysiłek jest słuszny i warto stale poszukiwać czegoś lepszego, wartościowego.  Nawet wtedy, gdy trzeba się zmagać z samym sobą, z dotkliwą szarością prozy życia, głupotą, przemocą i podłością. Poczucie honoru, wrażliwość i optymizm wynikający z wiary w swe siły to także cechy jego osobowości. Nie walory moralne i cnoty usposobienia pragnie jednak zaprezentować w książce, pod jakby nie było przewrotnym tytułem, lecz przedstawić fakty i zdarzenia, które ilustrują i dopełniają barwne i sensowne życie.

 

Kozakiewicz epatuje energią i  wewnętrznym bogactwem. Nie kreuje się na idola, nie jest natrętny ani zanadto pewien siebie. On doskonale wie, że przepis na życie należy samemu sobie stworzyć, korzystając z doświadczeń własnych i pomysłowości innych, nawet takich osób, które błądziły uparcie i beznadziejnie. Ludzie pamiętają mnie głównie za sprawą „gestu Kozakiewicza” – powiada – Za to los pokazał mi wała o wiele więcej razy.

 

 

Zatem nie trzeba patrzeć na jego biografię jak na podręcznik do sportowego sukcesu. To nie ta pozycja. To nie jest także opowieść o przypadkach z życia doskonałego tyczkarza z czasów PRL-u, który zdobył się na gest wściekłości i zajadłej, dosadnej ignorancji wobec wrogo nastawionych i niesympatycznych moskiewskich kibiców. Owszem, my sobie wiele rzeczy przy okazji przypomnimy, uświadomimy, czy uzmysłowimy, ale nie to jest najistotniejsze. Mistrz Olimpijski z Moskwy nie pretenduje do roli nauczyciela ani przewodnika. Dowodzi jednak, że proste życie mu nie wystarcza, że z przeszłości czerpie jak ze źródła i tego co było, nie myśli się wypierać ani wymazywać z pamięci. Tym bardziej, że po latach wszystko to ma posmak sensacji i niesamowitości, że bawi i rozśmiesza dostatecznie. Humor sytuacyjny odgrywa zresztą niepośrednią rolę. Jest on obrazowy, anegdotyczny, z dramatycznym zacięciem, często i zaskakującą pointą. Dostaje się przyjaciołom i znajomym, ale nie na tyle, bo mogli czuć się urażeni. Jak sam mówi: wyrzuca z głowy to, co złe, nie miądli tego w sobie. Właśnie to wyraźnie się wyczuwa w książce Kozakiewicza, w której rozważania są lekkie, lecz sensowne i zastanawiające.

 

 

Nie znaczy to, że niektórym i to osobom publicznym i znanym, nie „oberwało się” dostatecznie we wspomnieniach sportowca. Tyle, że nie ma tu wściekłej goryczy. Jest przekonanie, że życie ułożyło mu się fantastycznie, że własna „naiwna mądrość, własne wyczucie” doprowadziły do właściwego punktu i „trzeba przeć dalej”. I to  radosne, pełne sympatii przesłanie „człowieka sukcesu”, jak go przecież go nazywamy, zafascynowało wszystkich przybyłych na poniedziałkowe spotkanie, 7 kwietnia w rezydencji hamburskiego Konsula przy Marie – Louisen Str.

 

Jest jeszcze coś, co być może umknęło uwadze, a odnosi się do sytuacji nas wszystkich -  polskich emigrantów w Niemczech. To właśnie Władysław Kozakiewicz obalił ów zły i szkodliwy mit żeśmy zdrajcami. Tak wielu tu wspaniałych i wartościowych ludzi, tyle historii przedziwnych, że nie wyrokujmy nadal niesprawiedliwie i pochopnie. Naturalnie, że decyzje wyjazdów przed dwudziestu i więcej laty były różne, uzasadnienia odmienne, ale czas pokazał, że niemiecka Polonia jest wartościowa i ojczyzny swej nigdy się nie wyparła. Wielu z nas zaliczyło tu doskonałą szkołę życia i sprawdziło się w niełatwych dokonaniach.

 

Zatem spotkanie z Władysławem Kozakiewiczem „polską legendą sportu” wzbudziło sporo emocji i zachęciło do przeczytania interesującej książki. Był czas na pytania, rozmowy, refleksje. Do pewnej zadumy skłoniło stwierdzenie pisarza Janusza Rudnickiego, że skok o tyczce to wymowna metafora naszego życia... biegniemy, wspinamy się, osiągamy szczyty, a potem wszystko zmierza już tylko ku upadkowi. Czy tak jest rzeczywiście, czy raczej weselej, zabawniej i ciekawiej? Uśmiechnięta twarz sportowca, jego zapał, a także niestrudzoność zachęciła obecnych do pogodnego traktowania naszych losów. Spotkanie, tradycyjne już odbywające się w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca, z inicjatywy i przy wsparciu pana konsula Marka Sorgowickiego poprowadziła Grażyna Słomka.

 

Sława Ratajczak             

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK