Jeszcze tylko kilka dni, do 21 października trwać będzie pierwszy ogólnopolski projekt edukacyjno-historyczny zatytułowany Rok Żołnierzy Wyklętych. Objęty on został Patronatem Honorowym Ministerstwa Obrony Narodowej z ministrem Tomaszem Siemoniakiem i  Wojskiem Polskim, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z Bogdanem Zdrojewskim na czele, także patronatem sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa Andrzeja Kunerta, prezydentów Bydgoszczy, Elbląga, Koszalina, Łodzi, Piotrkowa Trybunalskiego i Torunia przy współpracy wielu innych miast.

 

W tym miesiącu - 21 października tego roku przypada pięćdziesiątą rocznica śmierci ostatniego partyzanta Rzeczypospolitej sierżanta Józefa Franczaka – pseudonim Lalek, poległego w pobliżu miasteczka Piaski na Lubelszczyźnie w walce z obławą funkcjonariuszy SB i ZOMO. Zatem jest okazja, by pewne fakty z naszej historii, fakty dopiero po latach ujawnione, przypomnieć.

 

Spośród smutnych dziejów „żołnierzy wyklętych” najbardziej dramatyczne są z pewnością losy „Sanitariuszki Inki”, łączniczki 4 szwadronu odtworzonej na Białostocczyźnie V Brygady Wileńskiej Armii Krajowej dowodzonej przez majora Zygmunta Szendzielarza
(Łupaszkę). Łupaszko to legenda, która na Pomorzu jest żywa i wciąż poruszająca. Ten dwukrotnie odznaczony Krzyżem Virtuti Militari żołnierz, uczestnik kampanii wrześniowej, uważany był przez lata za okrutnego wykonawcę wyroków, uwikłanego w „konflikt bratobójczej śmierci”. W latach 1945 – 1952 oddziały utworzone przez majora przeprowadziły 450 akcji zbrojnych. Rozbiły około 60 posterunków MO, kilka placówek UBP i kilkanaście placówek Armii Czerwonej od Podlasia, poprzez Białostocczyznę, Warmię, Mazury, aż po Pomorze. Zwalczały nie tylko komunistyczny aparat bezpieczeństwa, ale chroniły ludność cywilną przed bandytami. Przeciw partyzantom Łupaszki zmobilizowano duże siły NKWD, UB, KBW i MO. Majora aresztowano w czerwcu 1948 i skazano na osiemnastokrotną karę śmierci. Stracono go 8 lutego 1951 roku w mokotowskim więzieniu w Warszawie. Pochowano w miejscu nieznanym. W swojej walce urasta do symbolu patrioty, który wypowiedział wojnę obu totalitaryzmom: nazistowskiej Rzeszy i stalinowskiej Rosji. W 1993 roku Zygmunt Szendzielarz został oczyszczony z wszystkich zarzutów. Dla większości Polaków stał się symbolem niezłomnej walki o Niepodległą Polskę jaką toczyli „żołnierze wyklęci”.

 

Danuta Siedzikówna – „Inka” tak samo jak jej matka, złożyła przysięgę żołnierską w Armii Krajowej. Po przejściu kursu została sanitariuszką i wybrała pseudonim na pamiątkę szkolnej przyjaźni. Od wiosny 1946 roku brała udział w zuchwałych akcjach podporucznika Zdzisława Badochy (Żelaznego) na Pomorzu Gdańskim. Dowódcami jej szwadronów byli również Jan Mazur (Piast), porucznik Marian Pluciński (Mścisław), a także krótko Leon Beynar (Nowina), a więc zastępca majora Łupaszki, późniejszy wybitny pisarz – Paweł Jasienica. Gdańskie UB wytropiło i zatrzymało sanitariuszkę Inkę, gdy w lipcu 1946 przybyła do Wrzeszcza po zaopatrzenie medyczne i zatrzymała się w mieszkaniu sióstr Haliny i Jadwigi Mikołajewskich. Po aresztowaniu zrobiono wszystko, co możliwe, by obciążyć ją w sposób wystarczający na wyrok śmierci. Milicjanci i ubowcy podpisali sfingowane zeznania, oskarżające Inkę o to, że wydawała rozkazy rozstrzeliwania ubowców, strzelała w plecy podczas akcji, była cyniczna i bezwzględna. Tak podłych oszczerstw nie sposób wybaczyć. Danka Siedzikówna do nikogo nie strzelała i nie posiadała broni. Podczas akcji opatrywała rannych – zarówno swoich, jak i przeciwników. Ta młodziutka, niespełna osiemnastoletnia dziewczyna nie umiała się mścić. To na niej zemścili się ci, którzy czuli, że są przegrani, znienawidzeni i niepewni jutra. Egzekucja Inki w gdańskim więzieniu na Kurkowej zapadła w pamięć tych, którzy byli jej świadkami.  Na hasło: „ Po zdrajcach narodu polskiego – ognia!” nie wystrzelił do niej żaden z 10 żołnierzy – ochotników (jej rówieśników). Niewytłumaczalna siła powstrzymała ich. Wówczas dowódca plutonu egzekucyjnego Franciszek Sawicki sam, z odległości trzech kroków, oddał do Inki strzał. Zanim osunęła się na ziemię, zdołała wykrzyknąć: „Niech żyje Polska! Niech żyje Łupaszko!” Stracono, niepełnoletnią jeszcze dziewczynę, by posiać strach, wzbudzić respekt i zademonstrować siłę ludowej władzy.

 

Kiedy w latach dziewięćdziesiątych prokuratorzy IPN przeprowadzili rozmowy z żyjącymi jeszcze byłymi pracownikami bezpieki, milicjantami, zastępcą naczelnika gdańskiego więzienia (tenże powiedział, że ta egzekucja zrobiła na nim największe wrażenie i wciąż się przypomina) to, o dziwo, wszyscy tłumaczyli się, że się bali, że nie wiedzieli dokładnie jak naprawdę było, nie mieli pojęcia, że im nakazano i nie mieli wyjścia...  

 

W styczniu 2007 roku Telewizja  Polska przedstawiła  spektakl zatytułowany „Inka 1946 – ja jedna zginę” według scenariusza Wojciecha Tomczyka, wyreżyserowany przez Natalię Koryncką-Gruz. Twórcy telewizyjnego Teatru Faktu sięgnęli do materiałów archiwalnych (zachowała się teczka z procesu, choć po 40 latach mogła być zniszczona), przeprowadzili rozmowy ze świadkami egzekucji, w tym z ks. kapelanem Marianem Prusakiem (ostatnim jej spowiednikiem) oraz zastępcą naczelnika gdańskiego więzienia Alojzym Nowickim. Poprosili konsultanta historycznego Piotra Szubarczyka o opinię. Spektakl przypomniał  więc prawdę o  tej bohaterskiej dziewczynie, o jej druhach –„żołnierzach wyklętych” i przeniósł widzów w mroczne czasy stalinowskiej komuny.

 

Tego, co się wydarzyło, tych niegodziwości, nikczemności, tych potwornych zbrodni i  prawdziwych  bohaterów nie można zapomnieć. Wyklęli ich ci, którzy bezprawnie sięgnęli po władzę. Tego historia im nie zapomni. Dlatego, uczmy się jej, sięgajmy do źródeł i wiedzmy, że długo jeszcze w  niedoli powojennego reżimu pamięć o takich jak Łupaszko, Zagończyk, Żelazny, Inka i wielu jeszcze innych niosła pokrzepienie, wiarę i otuchę. Bez niej nie byłoby możliwości życia i przetrwania. Nie byłoby i zwycięskiego sierpnia 1980 roku! Trwający przez osiem miesięcy projekt nazwany Rokiem Żołnierzy Wyklętych poszerzył z pewnością wiedzę, utrwalił pamięć, zainteresował młodzież naszymi dziejami.   

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK