Interesujący wieczór muzyczno - literacki 20 września tego roku przywołał do rezydencji hamburskiego konsulatu przy Maria - Louisen Strasse kilkodziesięciosobowe towarzystwo Niemców i Polaków. Organizatorami tej prestiżowej imprezy było Chopin Gesellschaft Hamburg Sachsenwald we współpracy z Konsulatem Generalnym. Fortepianowe utwory Fryderyka Chopina i Franciszka Liszta wykonał  (na sprowadzonym specjalnie na ten wieczór instrumencie marki Yamaha) profesor Peter Juergen Hofer, zaś słowo wiążące wygłosił dr Manfred Dahlke.

 

Muzyka i ciekawe opowieści o wielkich kompozytorach i epoce w której tworzyli, na nowo oczarowały, wywołując jednocześnie zdumienie, uznanie i ponowne zainteresowanie wielką sztuką. Dla nas Polaków, muzyka Chopina ma szczególną wymowę i aurę -  rodzime, polskie, bliskie odniesienia. Niemcy także upatrują w niej swoistych, jakże genialnych konotacji, powiązań uczuciowych, niedoścignionego piękna, artyzmu, ekspresji. Sztuka plasuje się przecież ponad wszelkimi podziałami i jest dobrem ludzkości – zwłaszcza muzyka tak mistrzowska i doskonała.

 

Dr Dahlke starał się po krótce wyjaśnić fenomen polskiego romanzyzmu, rolę języka i literatury w wyrażaniu i kształtowaniu naszej tożsamości. Zwrócił uwagę na fakt, że Polacy nie posiadali w XIX stuleciu państwa, ale na przekór wydarzeniom i historycznemu doświadczeniu wypracowali pojęcie duchowej niepodległości i siły, które wspierane ideą mesjanizmu rodziły przeświadczenie o wyjątkowej roli naszego narodu w dziejach Europy. Przypomniał polskich twórców: Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Norwida, mówił o paryskich salonach artystyczno-arystokratycznych, które skupiały znakomitości ówczesnego życia kulturalnego, w tym liczne grono Polaków.

 

Wracając do muzyki, bo ona dominowała tego wieczoru, to przyznać trzeba, że przedstawione utwory Chopina i Liszta, charakteryzowały się siłą uczuć i wyobraźni, kontrastem formy, rozległą skalą wartości rytmu i dźwięku, nawiązaniami do tradycji narodowych i ludowych. I tu rzecz niezwykle interesująca, o której wspomniał dr Dahlke - Franciszek Liszt był ciekawą postacią epoki romantyzmu. Ten wybitny kompozytor, wirtuoz fortepianu, pionier poematu symfonicznego, intelektualista i ekscentryk okazał się szczerym i oddanym przyjacielem Fryderyka Chopina, autorem pierwszej biografii naszego wielkiego muzyka. Kochał Polskę, koncertował w Warszawie i znał wielu naszych słynnych rodaków. Zachwycały go Maria Kalergis, Delfina Potocka, Ewelina Hańska, Marcelina Czartoryska... Wieloletnią towarzyszką jego życia była Karolina Sayn Wittgenstein (Karolina Elżbieta Iwanowska, córka właściciela obszernych dóbr Woronińce na polskiej wówczas Ukrainie). Liszt, jakże sympatycznie do nas nastawiony, zauroczony naszą tradycją i kulturą, napisał muzykę do lirycznej legendy o świętym Stanisławie biskupie i męczenniku. W utworze wykorzystał dwie polskie melodie narodowe: pieśń „Boże coś Polskę” i „Jeszcze Polska nie zginęła”. Warto wiedzieć także, że Franciszek Liszt dwukrotnie przebywał w dolnośląskim Żaganiu u księżnej Dino – Doroty Talleyrand de Perigord. Przyjmowała go ona na swoich sześćdziesiątych urodzinach i na ślubie wnuczki Marii Doroty Castellane z księciem Antonim Radziwiłłem. Franciszek Liszt zagrał nowożeńcom po mistrzowsku „ Veni Creator” na organach kościoła p.w. Wniebowzięcia N.M.P.  

 

Zatem polskie klimaty: wzruszenia, wspomnienia i ciekawostki powróciły nieprzewidzianie w ów wrześniowy wieczór w salonach rezydencji Konsula. Nawiązano przy okazji sympatyczne kontakty, rozmawiano z profesorem Juergenem Hoferem, który przez wiele lat był wykładowcą w Hamburskim Konsewatorium, uczestniczył między innymi z hamburskimi filharmonikami w Warszawskiej Jesieni, Berliner Festwochen i Międzynarodowym Festiwalu w Pekinie. Doktor Manfred Dahlke jest slawistą i romanistą, związanym z Uniwersytetem Hamburskim i Fundacją Konrada Adenauera. Zna nasz kraj i darzy go nieukrywanym sentymentem. Obaj panowie jeżdżą po Europie od Wysp Brytyjskich po Ukrainę i ich muzyczno-literackie wystąpienia zdobyły należne uznanie. Tym bardziej cieszyć się można, że upowszechniają osiągniącia naszej polskiej kultury. Wspomniał o tym z należytą atencją pan konsul Marek Sorgowicki, sprawując tego wieczoru wzorowo rolę gospodarza polskiej placówki dyplomatycznej w Hamburgu.  Oby takich spotkań było więcej, a Niemcy w ten właśnie sposób nas poznawali i promowali!

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK