Nagłe odejście wielkiego pisarza i intelektualisty sprawi, że wzrośnie  zainteresowanie jego twórczością. Tak jest niemal zawsze. Przypomnimy sobie jego dramaty, sięgniemy do Dziennika, przeczytamy opowiadania, a nawet przyjrzymy się uważniej jego rysunkom. Czy przyjrzymy się także sobie?

 

Przecież wszystko takie jasne  - twierdzimy. Demaskował bolączki polskiej rzeczywistości, wyśmiewał stereotypy, ale to nie nas dotyczy. My poza krajem, w innym otoczeniu i realiach innych.

 

My też emigranci, ale wykształceni, przygotowani do pokonywania trudów, nastawieni na sukces, utrzymujący więzi z krajem, dzielni, zamożni i hojni... Bywamy zagubieni, odmienne mamy pragnienia, przyzwyczajenia i zachowania, ale wzbudzamy podziw ogólny i poważanie, bo patriotyzm w  nas wzorowy, sukcesami najnowszych dziejów umocniony. A jakże! Zawyżone poczucie własnej wartości, mitomania, konformizm, hipokryzja, fantazje na użytek chwili -  to przecież nasze cechy!

 

Mrożek doskonale znał te narodowe przywary. Nie wahał się krytykować polską ciasnotę umysłową, stereotypy myślowe, obyczajowe, moralne, a nawet pojęciowe.  Bohaterowie jego utworów potykają się o własne błędy i słabości. Wcale nie różnimy się od tych dwóch – inteligenta i chama – ukazanych w dramacie „ Emigranci”. Skaczemy sobie do oczu, bywamy wobec siebie okrutni i agresywni, lubimy scysje i napięcia. Nieprawdą jest, że potrafimy się porozumiewać, dyskutować i łączyć. Zaklęci w własnej małostkowości nigdy nie dojdziemy do realizacji wspólnych celów. Podejrzliwość, zawiść, obsesje uniemożliwiają nam współdziałanie i nawet nasze emigracyjne więzi i przyjaźnie stają często pod znakiem zapytania.

 

Jak już powiedziano, dramaty Mrożka to farsy idei, które mogą działać wszędzie i nigdzie. Codziennie, obojętnie gdzie, w kraju czy na emigracji, w szkole, biurze, na ulicy, przed kościołem i pomnikiem bohaterów  także ma miejsce  konfrontacja postaw i zachowań. Okazuje się, że nie ma reguł na to, kto wyjdzie zwycięsko. Rozum zwycięża, ale gdy rozumu brak dochodzi do spięć i katastrof, do degradacji zasad moralnych i powszechnych, narodowych potem rozpaczy. Z paradoksalnych sytuacji, takich właśnie jak u Mrożka wypływają logiczne wnioski. Wcale nie jesteśmy tacy mądrzy, przewidywalni i przygotowani na to , co nowe. Porywamy się bez wiedzy, bez nauk, bez pieniędzy na wiele rzeczy, a potem szukamy winnych naszych porażek. Nigdy nie jesteśmy sami i nigdy nie uda nam się odgrodzić i odizolować od otoczenia.

 

W „Emigrantach” pokazana została nie tylko ambiwalencja życiowych postaw. To dramat o bezradności człowieka wobec sytuacji losowych, o monotonii życia, marzeniach i złudzeniach. Dramat ascetyczny w formie, lecz jakże bogaty w treści. Prawdą jest, że każde przedstawienie niesie nowe spostrzeżenia i aktualności. Może uda nam się obejrzeć spektakl Kazimierza Kutza dla Teatru Telewizji z 1995 roku? Kreacje Marka Kondrata i Zbigniewa Zamachowskiego budzą śmiech przez łzy, skłaniają ku wciąż nowym przemyśleniom nad celem i sensem naszych zachowań. Wszak emigranci  -  to my, Panie Mrożek!

 

S.R.

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK