Jakże ucieszyła zamieszkałych na obczyźnie Polaków wiadomość o zakończonych w sierpniu tego roku pracach budowlanych przy historycznym Dworcu Morskim w Gdyni. Teraz już tylko czekać na otwarcie Muzeum Emigracji przy ulicy Polskiej 1. Jest to wspaniały projekt i godna uznania inicjatywa, której patronuje marszałek Senatu Bogdan Borusewicz.

 

Instytucja ta przybliży i wyjaśni złożoność problemu emigracji, wskaże jej źródła i następstwa, odtworzy na ile to możliwe, dzieje rodzin i losy jednostek. Pokaże sukcesy i porażki, które stały się cennym doświadczeniem pokoleń Polaków. Historia przez lata przemilczana, pomijana, nie zawsze uczciwie i we właściwym świetle przedstawiana doczeka się wreszcie opracowań i dokumentacji.

 

W kontekst spraw i zagadnień związanych z losami polonijnych środowisk doskonale wpisują się ogłaszane od lat przez Senat konkursy. Prace na nie nadsyłane dotyczą wielu ciekawych, polonijnych faktów i wydarzeń, przedstawiają interesujące osoby, odsłaniają tajniki życiowych wyborów. Mówią przy tym dostatecznie wiele o emigracyjnych trudach i zmaganiach, pokonywaniu przeciwności i pozyskiwaniu uznania. Być może posłużą także gdyńskiej placówce muzealnej?

 

Z pewnością sporo miejsca poświęci ona tym Polakom, którzy poza ojczyzną odnieśli sukces, zrobili niebywałą karierę, dostąpili zaszczytnych stanowisk i awansu społecznego. Jest takich sporo i należy o nich mówić, by rosła wiara rodaków we własne siły i zdolności, by szło w świat przekonanie, że jest w nas potencjał wiedzy i pomysłów, ambicje, zapał do pracy i odwaga w podejmowaniu wyzwań. Działać, pracować, rozwijać pasje i talenty wśród obcych nie jest łatwo. Każdy przybysz „z zewnątrz” podlega wnikliwej obserwacji i ocenie, dokładniejszej rzec można, analizie i sondażom.

 

Artyści polscy mieszkający za granicą są o tyle w lepszej sytuacji, że w swych twórczych zmaganiach pozostają indywidualni, silni mocą swej sprawności, kunsztu i pasji, także na wskroś narodowych naszych doświadczeń. Jednak i na nich ciąży poczucie niepewności, obawy, niekiedy nadwrażliwość, egzaltacja, napięcia emocjonalne. Zatem nie jest prosto ku awansom, a droga do kariery jest nieustannym wysiłkiem, mocowaniem się z sobą samym i otoczeniem. 

 

Dlatego ci, którzy zdobywają laury i prestiż środowisk twórczych są niczym bohaterowie na scenie życia. Jest ich coraz więcej i to młodych i coraz częściej słyszy się o osiągnięciach i tryumfach polskich wykonawców i twórców w dziedzinach teatru, muzyki, sztuki.

 

 

Wśród wielu na uznanie zasługuje Hubert Rutkowski - jeden z najmłodszych profesorów hamburskiej Hochschule für Musik und Theater. Jest on założycielem i prezesem Towarzystwa Muzycznego im. Teodora Leszetyckiego w Warszawie, organizatorem Niemieckiego Konkursu Pianistycznego Muzyki Polskiej, Konkursu na Stypendium Koncertowe w Polsce, przy tym doskonałym pedagogiem, laureatem i zdobywcą nagród w licznych konkursach i  prestiżowych festiwalach. Jego autorytet i praca mają wysoką rangę w muzycznej metropolii nad Łabą.

 

 

Sławą i osiągnięciami poszczycić może się młoda, urocza muzykolog i organistka Magdalena Oliferko. Ukończyła ona muzykologię na Uniwersytecie Warszawskim, studia organowe w Hochschule für Musik und Theater w Hamburgu, gdzie otrzymała dyplomy koncertowy i pedagogiczny w klasie organów profesora Wolfganga Zerera i specjalistyczne studia w zakresie historycznej praktyki wykonawczej w Schola Cantorium Basiliensis w Szwajcarii. Odbyła liczne kursy mistrzowskie na instrumentach historycznych w Niemczech, Austrii, Holandii, Polsce oraz Hiszpanii. Była stypendystką wielu fundacji. Od roku 2012 jest organistką tytularną kościoła reformowanego św. Jana w Bernie oraz dyrektorem artystycznym tamtejszego cyklu koncertowego. Jest przy tym członkiem Związku Kompozytorów Polskich. Występując, propaguje polskich kompozytorów: Fryderyka Chopina ponad wszystko, ale i Karola Kurpińskiego, Mieczysława Surzyńskiego i Feliksa Nowowiejskiego. Jej zainteresowania muzykologiczne koncentrują się wokół dawnej muzyki klawiszowej. Jest przy tym autorką wielu artykułów, rozpraw i wykładów, uczestniczką sympozjów i konferencji. Bliska jest jej twórczość i działalność patriotyczna Ignacego Paderewskiego, potrafi wiele powiedzieć na temat najbliższego przyjaciela Chopina, polskiego kompozytora i pianisty Juliana Fontany.

 

Jej dziełem jest książka „Fontana i Chopin w listach” wydana nakładem Instytutu Fryderyka Chopina w Warszawie. Ta niezwyle interesująca pozycja powstała w oparciu o badania archiwalne, analizę dokumentów, przemyślenia i dociekania. Autorka odkryła podobieństwa dusz, odnotowała istotę zależności, zażyłości, konfliktów i porozumienia dwóch nieprzeciętnych, niezwykle uzdolnionych ludzi żyjących na emigracji. Pełne podziwu jest to, że ta młoda, mieszkająca w Szwajcarii muzykolog, wykazała tak wielką czułość, intuicję i zaangażowanie w dochodzeniu do psychologicznej prawdy. Napisała książkę o złożoności  ludzkich wnętrz i potrzebie samorealizacji artystów rzuconych w wir emigracyjnych, paryskich niepokojów i konfliktów.

 

Magdalena Oliferko podobnie jak profesor Hubert Rutkowski pracuje zarówno w kraju, jak i za granicą. To jest działalność na rzecz europejskiej kultury, która wymaga kontaktów, ustaleń, występów, opracowań i przygotowań. Ich awans czy też kariera polega na tym, że włączyli się w żywy nurt europejskiej kultury z polskim dorobkiem na czele, stając się jednocześnie jej niekwestionowanymi arbitrami.

 

I jeszcze jedna istotna sprawa; wraz z młodzieńczą swą aktywnością wnoszą elementy otwartej, budującej współpracy, życzliwość, chęć poszukiwań, kreatywność, zainteresowanie naszym krajem.

 

 

Kolejnym przykładem jest zamieszkały w Hamburgu Władysław „Adzik” Sendecki, laureat „Hamburger Jazzpreis 2011” uznany przez New York Villag Voice za jednego z pięciu najlepszych na świecie pianistów. Współpracował dotąd z czołowymi muzykami polskimi i zagranicznymi. Grał z Joe Hendersonem, Lennym Whitem, Marcusem Millerem, Randym i Michaelem Breckerami, z Jao Pastoriusem, Bilym Cobhamem i klausem Doldsingerem. Doskonale układała mu się współpraca z polskimi artystami: z Lechem i Pawłem Wielebą, Jarkiem Śmietaną; Michałem Urbaniakiem, Urszulą Dudziak, Zbigniewem Namysłowskim i wieloma innymi. Sendecki dostąpił prawdziwego awansu wiążąc się jako kompozytor i pianista z hamburskim NDR – niemieckim radiem publicznym, którego Big Band koncertuje z niebywałym powodzeniem po całym świecie i bierze udział w specjalnych projektach artystycznych.

 

W 2006 niemieccy muzycy nagrali wraz z Janem Ptaszynem-Wróblewskim płytę zatytułowaną Jazz From Poland i była to godna podziwu współpraca, która zaowocowała artystycznym kręgiem przyjaciół. Władysław Sendecki napisał dla swego Big Bandu słynną już suitę Anima Mundi, w której wyraził fascynacje różnorodnością kultur muzycznych poznanych w wielomiesięcznej podróży po świecie. Zauroczony muzyką polską i Chopinem stara się włączać to co rodzime do swych utworów wykonywanych z romantycznym natchnieniem w sentymentalnym uniesieniu. Ekspresja z pełną swobody wyobraźnią prowadzą go ku zaskakującym frazom, pełnym napięcia akordom i nieprzewidzianym, fonicznym motywom. Jego ostatnia płyta „Solo Piano at Schloss Elmau” to utwory powstałe pod urokiem dojrzałej życiowej kontemplacji, radości, wiary i poczucia wolności. Tak, to poczucie wolności daje dziś artystom energię i natchnienie! Doskonała technika wykonania, nastrojowe fantazje i nasycone energią inowacje brzmieniowe sprawiają, że muzyka Władysława Sendeckiego jest tak chętnie słuchana. Zwycięstwo wyrosłe z pracy i woli tworzenia.

 

Oto troje  interesujących artystów, którzy wytrwałością, wysiłkiem i uporem doszli do mistrzostwa. Można by twierdzić, że i w Polsce ich kariery potoczyłyby się równie imponująco. Tylko, czy byliby tymi samymi ludźmi? Mieliby od lat takie kontakty jakie mają? Czy miejsca, w których się znaleźli nie byłyby bez nich uboższe i mniej atrakcyjne? Z pewnością nie byłoby tak jak jest. Czasem trzeba szukać i wędrować, by odkryć w sobie moc i szczęście, by trafić na swą dobrą passę. A potem przystanąć we właściwym czasie tam, gdzie zdobycze w zasięgu ręki, a polskością można się szczycić i ją promować. Miejmy nadzieje, że o takich, jak ci młodzi tu przedstawieni, będzie Muzeum Emigracji także pamiętało i nawiąże z nimi kontakt. Nie czują się oni emigrantami, lecz „obywatelami wspólnej Europy”, a przecież są w pewien sposób kontynuatorami najlepszych, emigracyjnych, naszych osiągnięć w dziedzinie kultury.

 

Sława Ratajczak

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK