Zacznijmy od razu „mocnym akordem”: król Kazimierz IV Jagiellończyk wydał aż 5 swoich córek za mąż za władców niemieckich! Oto chronologia:

 

1. w 1475 r. – Jadwiga poślubiła księcia Georga (Jerzy Bogaty)von Bayern-Landshut

2. w 1479 r. – Zofia poślubiła markgrafa Fryderyka Starszego von Brandenburg-Ansbach

3. w 1491 r. – Anna poślubiła księcia Bogisława X von Pommern

4. w 1496 r. – Barbara poślubiła księcia Georga(Jerzy Brodaty)von Sachsen

5. w 1515 r. – Elżbieta poślubiła księcia Fryderyka II von Liegnitz

 

Najsłynniejszym z tych wesel było to pierwsze - Jadwigi - znane z historii jako „Landshuter Hochzeit” w 1475 roku. Jak wiemy, rocznicę tego ślubu obchodzi się w bawarskim mieście Landshut aż do dzisiaj (co cztery lata), organizując ogromny historyczny festyn kostiumowy z setkami aktorów, statystów i dziesiątkami tysięcy turystów. Najmniej znane jest to czwarte wesele - Barbary („Barbara von Polen”) - zwane też w niemieckiej terminologii jako „Leipziger Hochzeit” z 1496 roku. Pora aby i o tym wydarzeniu dowiedzieć się nieco więcej.

 

Nim przejdę do samego ślubu, warto zastanowić się, dlaczego tak mądry i dalekowzroczny władca jak Kazimierz Jagiellończyk, aż 5 swoich córek wydał za władców niemieckich? Przecież nie mógł to być przypadek, aby tylko z zachodnimi sąsiadami wchodzić w koligacje rodowo-małżeńskie. Wręcz przeciwnie, można zaryzykować stwierdzenie, że małżeństwa te Kazimierz zaplanował z wyrachowaniem, realizując jakiś swój plan. W owych czasach córki (nie tylko władców) nie miały jeszcze nic do powiedzenia co do wyboru małżonka, tym bardziej że wychodzono za mąż mając 15-18 lat. Prawdopodobnie poprzez te koligacje „wzdłuż swojej zachodniej granicy” (wymieniając od północy na południe: Pomorze, Brandenburgia, Saksonia, Śląsk i leżąca trochę dalej za Czechami Bawaria) Kazimierz pragnął zabezpieczyć swe zachodnie granice - właśnie poprzez stworzenie „rodzinnego sąsiedztwa” od Zachodu – aby skoncentrować się na obronie wschodnich i południowych granic (Zakon Krzyżacki, Moskwa, Habsburg, Turcja).

 

Drugim aspektem tych „polsko-niemieckich ślubów” była rywalizacja Jagiellonów i Habsburgów w Europie Środkowo-Wschodniej, szczególnie walka o zdobycie wpływów w Czechach i na Węgrzech, gdzie od 1490 roku rządził syn Kazimierza – Władysław II Jagiellończyk. Ówczesny władca habsburski - Maksymilian I - był nie mniej zdolnym strategiem jak Kazimierz IV. Po stracie Czech i Węgier na rzecz Jagiellonów Maksymilian próbował osłabić Polskę poprzez sojusze z wrogami Polski - popierał więc zarówno Moskwę jak i Zakon Krzyżacki. W odpowiedzi na te zagrożenie ze wschodu Kazimierz szukał sojuszników na zachodzie. A dla cesarza było to afrontem, skoro jego książęta („Reichsfürsten” – Wittelsbachowie w Bawarii, Hohenzollernowie w Brandenburgii czy Wettynowie w Saksonii) żenili się z córkami swego wroga czy konkurenta. W sumie mądre pociągnięcie polityczne Kazimierza IV, który co prawda już w 1492 roku zmarł, ale jego politykę kontynuowali jego synowie Jan Olbracht, Aleksander Jagiellończyk i Zygmunt Stary.

 

Przejdźmy do samego ślubu „Barbary von Polen” znanego w niemieckiej literaturze jako „Leipziger Hochzeit”. Dla Wittelsbachów rządzących w Saksonii ta koligacja z królewskim rodem była ogromnym wyróżnieniem, co sami Saksończycy ciągle podkreślali, mówiąc, że żona księcia Georga była „geborene aus königklichem Stamme zu Polen” (urodzona z królewskiego rodu z Polski). Także fakt, że brat Barbary Władysław został królem w Czechach i na Węgrzech, był dodatkowym powodem do dumy. Mając tak możne „koligacje rodzinne” (bracia żony – królami w Polsce, Czechach i na Węgrzech) znaczenie Georga von Sachsen zarówno na dworze cesarskim, jak i wśród bezpośrednich „konkurentów” w Brandenburgii – bardzo wzrosło.

 

Negocjacje przedślubne w Polsce ze strony Saksonii prowadził w Krakowie Heinrich von Schleinitz. Stronę polską w rozmowach prezentował brat króla - Fryderyk Jagiellończyk – kardynał i arcybiskup gnieźnieński. W liście datowanym na 21.07.1496 roku donosił Heinrich swemu władcy, że strona polska gości go bardzo serdecznie, że przyjmował go nawet sam król oraz doradca króla Filippo Buonaccorsi (powszechnie znany jako Kallimach). Wynika z tego, że i strona polska była zainteresowana tym polsko-saksońskim związkiem (co potwierdziło się także dokładnie 200 lat później, podczas elekcji i utworzenia unii polsko-saskiej w 1696 roku). W końcu - 11.08.1496 roku - Heinrich von Schlenitz w imieniu księcia Georga oraz król Jan Olbracht w imieniu swej siostry podpisali umowę o małżeństwie pomiędzy Barbarą Jagiellonką (1478-1534) i księciem Georgiem von Sachsen (1471-1539). Wmyśl tej umowy król polski zobowiązał się dostarczyć swą córkę wraz z orszakiem, na własne koszty, aż do Sprottau (dzisiaj Szprotawa w woj. lubuskim) – wówczas miejscowości leżącej mniej więcej w połowie drogi pomiędzy terenami saksońskimi (wettiński Sagan, czyli dzisiejszy Żagań w woj. lubuskim) i polskimi (Głogów należący do Jagiellonów). W Szprotawie księżniczkę Barbarę mieli powitać i przejąć przedstawiciele księcia Georga von Sachsen i jechać dalej w towarzystwie polskiej królewny do miejsca planowanego ślubu – początkowo do Drezna, a w końcu po zmianie planów, do Lipska. Prawdopodobnie ta niespodziewana zmiana miejsca ślubu podyktowana była rozprzestrzeniającą się szybko - od jesieni 1496 roku - we wschodniej Saksonii plagą dżumy (Pest).

 

Jako posag Barbara otrzymała od króla polskiego, oprócz wyposażenia i własnych klejnotów, 32.000 węgierskich guldenów. Strona saska zobowiązała się przekazać polskiej księżniczce miejscowość Freyburg w Turyngii („das große wettinische Amt Freyburg”). Takie były zobowiązania umowy ślubnej. Ze źródeł niemieckich wnioskujemy, że orszak polskiej królewny był bardzo liczny (850 koni ciągnących wozy!) i wytworny. Przepych ten znamy już z orszaku Jagwigi udającej się na „Landshuter Hochzeit” w 1475 roku do Bawarii, ze słynną złotą karetą księżniczki (orszak Jadwigi liczył aż 1200 koni i 100 wozów!). Orszak Barbary, choć nie tak liczny, musiał być jednak podobnie wspaniały. Stąd uzasadnione były obawy organizatora wesela – von Schleinitza, który krytykował mało reprezentacyjne miejsca noclegów dla polskiej księżniczki w jej drodze przez Saksonię. Będąc jeszcze w Krakowie, widział von Schleinitz przepych polskiego dworu i europejski poziom życia w samym Krakowie. Przecież wiemy, że mniej więcej od lat 1470-tych w Krakowie kwitnął włoski renesans (Filippo Buonaccorsi przebywał w latach 1471-1496 w Krakowie i był m.in. nauczycielem synów Kazimierza Jagiellończyka), uruchamiano pierwsze drukarnie (1473 Kasper Straube, 1483 Jan Pepelau, 1490 Szwajpold Fiol), a sam uniwersytet przeżywał lata świetności (Mikołaj Kopernik studiował w tym czasie w latach 1491-1495 na Akademii Krakowskiej). Na Wawel zaczęły przenikać wpływy włoskie (początkowo poprzez węgierską Budę, gdzie rezydowali także Jagiellonowie, potem bezpośrednio z Florencji), a dziesiątki kościołów krakowskich imponowały bogactwem i przepychem (ołtarz Wita Stwosza w Kościele Mariackim powstał w latach 1477-1489). Miasto było międzynarodowe (Włosi, Niemcy, Węgrzy, Żydzi, i inne narody), pełne studentów z całej Europy Środkowej i utrzymywało ścisłe kontakty z południowymi Niemcami (głównie z Norymbergą) oraz Włochami (z Wenecją kontakty polityczne, handlowe i finansowe, z Padwą – kontakty uniwersyteckie i z Rzymem głównie kontakty kościelne). Tezy niektórych dawnych historyków niemieckich o różnicy kulturowej Polski i Saksonii oraz o polskich księżniczkach jako „egzotycznych postaciach” na dworach niemieckich – nie były zgodne z prawdą. Sytuacja była raczej odwrotna i von Schleinitz sam się o tym w Krakowie przekonał. Stąd jego listy do władcy saskiego pełne obaw o odpowiednie przyjęcie polskiej królewny, szczególnie w drodze przez saską prowincję.

 

Według relacji von Schleinitza, przejęcie księżniczki przez stronę saksońską miało nastąpić pomiędzy Szprotawą i Żaganiem w dniu 19.XI.1496 roku. Powitać ją mieli Heinrich von Schleinitz, Graf Günther von Schwarzburg i Kanclerz Sigismund Pflug, który miał wręczyć księżniczce jako prezent narzeczonego kosztowny klejnot wartości 900 guldenów. Dokładna data ślubu jest nieco sporna - często w literaturze widnieje data 21.XI.1496. Jednak według moich wyliczeń wynika, że droga ze Szprotawy (Sprottau) poprzez Żagań (Sagan), Żary (Sorau), Cottbus, Hayn (dzisiaj Großenhain) do Lipska wynosi ponad 270 km (ze Szprotawy do Żagania 17 km, z Żagania do Żarów 15 km, z Żarów do Cottbus 64 km, z Cottbus do Großenhain 87 km i z Großenhain do Lipska 92 km). Równocześnie wiemy, że w listopadzie między wschodem i zachodem słońca mamy w ciągu dnia najwyżej niecałe 9 godzin czasu, aby nie jechać w ciemnościach, bo przecież drogi były wówczas nie oświetlone (np. 21.X. – długość dnia wynosiła ok. 8 godz. 45 min.). Przyjmując więc, że orszak księżniczki mógł w ciągu dnia pokonać maksymalnie 40-50 km, to na trasę długości ok. 250 km potrzeba było conajmniej 5 dni! Wynika z tego, że ślub mógł mieć miejsce prawdopodobnie dopiero 25.XI.1496 roku.

 

Co do przybyłych na wesele gości, to oczywiście zaproszono wszystkich Wettynów – księcia Albrechta, elektora Fryderyka i jego braci – księcia Jana von Sachsen i arcybiskupa Magdeburga Ernesta, siostry księcia Albrechta – Amalię von Bayern, Annę von Brandenburg oraz wielu innych mniej nam znanych przedstawicieli rodu. Zaproszony był także król Danii Johann z żoną Christiną i książę Heinrich von Braunschweig-Lüneburg z żoną Margaretą. Ze strony polskiej zaproszeni król Czech i Węgier Władysław Jagiellończyk, oraz brat księżniczki Wielki Książę Litewski Aleksander - nie przybyli osobiście, wysłali jedynak swoich przedstawicieli; przybył natomiast książę Bogisław X von Pommern z siostrą Barbary – Anną. Przyjmuje się, że na weselu wzięło udział ok. 5000 gości (niektóre najnowsze obliczenia mówią o ponad 1000 osób - książąt i szlachty), a wesele trwało 5 dni. Książę Georg wydał na tą uroczystość 24.000 guldenów. Mimo to wesele w Lipsku w 1496 roku nie zdobyło nigdy tej sławy co wesele w Landshut 21 lat wcześniej, w 1475 roku. Powód jest jasny – wesele Jadwigi w Bawarii było pierwszym weselem polskiej królewny z rodu Jagiellonów w Niemczech. Było to wówczas,  jak wspomniano, wydarzenie prawie „egzotyczne” w księstwach niemieckich. Najlepszym dowodem jakie wrażenie na współczesnych wywarł ten ślub, jest opisany fakt, że do dzisiaj – po ponad 500 latach – wspomina się tą uroczystość i organizuje festyny (niczym w Polsce – coroczną Inscenizację Bitwy pod Grunwaldem). Wesele w Lipsku, będące już czwartym w przeciągu tylko 20 lat ślubem polskiej Jagiellonki w Niemczech – po zaślubinach Jadwigi w 1475 r. w Bawarii, Zofii w 1479 r. w Brandenburgii i Anny w 1491 r. na Pomorzu - było już „rutyną”.

 

Samo małżeństwo Georga z Barbarą było chyba bardzo udane, skoro przetrwało 38 lat i mieli dziesięcioro dzieci. Barbara była powszechnie lubiana i odznaczała się szczególną pobożnością, co podkreślają z szacunkiem kroniki niemieckie. Również jej małżonek popierał gorąco kościół katolicki i był zaciętym wrogiem Lutra. Po śmierci żony w 1534 roku książę saksoński z rozpaczy zapuścił sobie brodę i stąd jego późniejszy przydomek „Georg der Bärtige” czyli Jerzy Brodaty. Georg zmarł w 1539 roku - pięć lat po śmierci Barbary i pochowano go w grobowcu ukochanej małżonki, w Katedrze w Miśni –  „Meißner Dom”, gdzie spoczywają do dzisiaj.

 

Jerzy Ziaja

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK