Na pamiątkowej tablicy wśród imponujących kolumn zdrojowego pałacyku „Elisenbrunnen” w Aachen wyryte są nazwiska słynnych Europejczyków odwiedzających to miasto. Pod datą 1768 widnieje też Polak - Adam Casimir Fürst Czartorÿski. A że słynnych Czartoryskich, podobnie jak Radziwiłłów, są setki, warto nieco poszperać wśród kartek historii, by sprawdzić, który Czartoryski odwiedzał wówczas Akwizgran, kim on był?

 

Pełnego imienia „naszego” Czartoryskiego nie powstydziłby się nawet hiszpański szlachcic: Adam Kazimierz Joachim Ambroży Marek! Ojcem Adama Kazimierza był August Czartoryski – wojewoda ruski, a matką Zofia z Sieniawskich. Urodził się w Gdańsku  - 1.XII.1734 roku. Miejsce urodzenia może nieco dziwi, ale jeśli uzmysłowimy sobie ogrome posiadłości polskich magnatów rozsiane po pół Europie i liczne podróże arystokratów, oraz fakt, że Gdańsk wówczas (zresztą już od 1454 roku) należał w ramach Prus Królewskich do Polski, to wydaje się to normalne.

 

Wychowanie Adama Kazimierza było wszechstronne i starannie zaplanowane. Początkowo nauczał go prywatnie francuski dyplomata Duperron de Castéra, a później były jezuita Monet, z którym powziął pierwsze edukacyjne podróże po Europie, do Drezna, Brukseli oraz - jak inaczej - do Włoch. Pierwszy pobyt za granicą trwał ok. półtora roku (1752-54), a następny wyjazd  już w 1755 skierował go do Wiednia. W 1757 roku wysłano Adama Kazimierza na dalsze studia do Anglii. Nie chodziło tu zresztą o studia uniwersyteckie, lecz o „życiowo-społeczne” oraz przede wszystkim o przygotownie do życia politycznego. Jego opiekunem i wychowawcą w Anglii został Lord Mansfield.

 

Po powrocie do kraju ojciec Adama Kazimierza kreował go na polityka, a skrycie marzył, że syn zasiądzie kiedyś na polskim tronie. Zresztą nie tylko on. Takie same marzenia mieli i Poniatowscy, dla ich syna Stanisława Antoniego (późniejszego Stanisława Augusta). Rywalizacja obu klanów zaostrzyła się. Stary Czartoryski wysłał więc syna w 1759 roku do Petersburga, aby i tam (a szczególnie tam!) zdobyć poparcie. Po powrocie do kraju młody Czartoryski działał aktywnie wśród politykującej szlachty i wkrótce był ogólnie lubianym, podkreślić trzeba – bardziej lubianym niż jego konkurent o tron – Stanisław Antoni Poniatowski.

 

W 1761 roku Adam Kazimierz żeni się z Izabellą, córką podskarbiego litewskiego – Jerzego Flemminga, która jako jedynaczka odziedziczyła istną fortunę po przebogatym ojcu. Związek ten podniósł jeszcze bardziej popularność i prestiż młodego polityka, który – co trzeba zaraz na wstępie podkreślić – wcale politykiem być nie chciał...

 

Interesowała go nauka i praca wychowawcza. Nie dziwota więc, że kiedy Katarzyna II wypowiedziała się za ewentualnym poparciem kandydatury Czartoryskiego na tron polski, to Adam Kazimierz zrzekł się i poparł swego konkurenta Poniatowskiego. Podobno (1763) zapowiadał nawet ucieczkę zagranicę, w wypadku gdyby mu tron polski ofiarowano...

 

Natomiast z ogromną pasją i patriotyzmem angażował się młody Czartoryski (podobnie jak cała „Familia”) w pracach nad przebudową i odnową zagrożonej ojczyzny. Tu właśnie leżała jego siła – w zdolnościach pedagogicznych i wychowawczych. W lecie 1763 roku wraz z Franciszkiem Bohomolcem wydał pierwsze próbne numery „Monitora” - bardzo postępowego czasopisma moralno-społecznego w stylu angielskiego „The Spectator” - które to czasopismo od 1765 roku wychodziło dwa razy w tygodniu. Krytykowano tam sarmatyzm, wady szlachty i w ogóle epokę saską. Celem było wychowanie nowego, patriotycznego społeczeństwa pasującego do współczesnego nurtu Oświecenia w Europie.

 

Po śmierci w 1763 roku zainteresowanego tylko przepychem (i żyjącego głównie w Dreźnie, a nie w Warszawie, bo nie darzącego sympatią Polaków) saskiego władcy Augusta III, księcia Adama Kazimierza wybrano marszałkiem sejmu konwokacyjnego. Wygłosił wówczas (1764) słynną mowę do zebranych, apelując o ratowanie Rzeczpospolitej. Stwierdził m.in. „Rady nasze wszystkie bez końca, sejmy bez skutku, a królestwo to jest jak dom przechodni, jak gmach wiatrami skołatany, jak machina z gruntu zbutwiała i zawaliną grożąca, gdyby nie boską opatrznością wspierana”.

 

Książę Adam Kazimierz miał przy tym niemałe szanse zostać królem Polski. Co prawda jego konkurent Poniatowski, jako były kochanek carycy Katarzyny II, był faworytem na tron, jednak szlachta polska stała w większości za powszechnie lubianym Czartoryskim. Przy większym własnym zaangażowaniu w walce o tron i odpowiedniej polityce, jego szanse nie były wcale znikome. Zresztą sama caryca dawała mu pewne nadzieje. Oto jej list w tej sprawie do Poniatowskiego: „Wysyłam niezwłocznie hrabiego Kayserlinga, jako ambasadora w Polsce, by uczynił cię królem po śmierci panującego obecnie, gdyby nie udało się tego zrobić, chcę, aby królem został książę Adam”.

 

Jednak starania carycy – jak można było oczekiwać - powiodły się i Poniatowski został wybrany królem (07.IX.1764). Dodajmy, że na jego wybór Katarzyna „zapłaciła” 1.782.000 rubli (co zresztą nie było aż tak wielką sumą w porównaniu z wydatkami na przeforsowanie jego poprzednika Augusta III, kiedy zapłaciła aż 3 miliony rubli!). Skoro jesteśmy już przy „wydatkach” to jako ciekawostkę dodam, że kupienie głosu jakiegoś szlachciury (najczęściej z granicznych kresów ukraińskich czy dalekiej Litwy) aby swym „liberum veto” zerwał sejm, bardzo „podrożało” w owych czasach. Jeśli za rządów Jana Kazimierza na kupienie takiego posła wystarczało 500 złotych polskich, a za czasów Augusta II jedno futro sobole, to w 1744 roku potrzeba już było poświęcić 15.000 pruskich dukatów. Cena w pruskiej walucie nie jest tu przypadkiem, bowiem Prusy w „dziedzinie” zrywania polskich sejmów były rekordzistą. Natomiast mistrzem przekupstwa ery przedrozbiorowej był saski minister Brühl, który sprzedawał polskie urzędy po prostu temu, kto mu więcej proponował... Swojego syna Alojza Fryderyka zrobił już w wieku 11 lat starostą Warszawy (!), a od Lubomirskich kupił synowi godność generała artylerii królewskiej....

 

Ale nie tylko przekupstwo miało wpływ na losy Polski. Porównajmy jeszcze siłę armii państw ościennych w owych czasach (połowa XVIII wieku) z Polską: Rosja 350.000 żołnierzy, Prusy 200.000, Austria 280.000, a Polska... ok. 20.000. Chyba nie muszę komentować tych liczb i faktów...

 

Nie dziwota też, że książę Czartoryski będący bardziej pedagogiem i intelektualistą niż politykiem, nie śpieszył się do korony polskiej, bo szanse na wyzwolenie się z tego „sąsiedzkiego rosyjsko-pruskiego uścisku” były znikome. Prusy już od roku 1700 nalegały stale Rosję do rozbioru Polski, a królowie sascy poza rozkoszowaniem się przepychem i upiększaniem Drezna, nie mieli w stosunku do Polski żadnych innych uczuć ani celów (mimo to niektórzy współcześni polscy historycy szukają usilnie nad walorami czasów saskich...).

 

Jeszcze parę zdań o klanie Czartoryskich. Należeli do prastarego rodu litewskiego i mogli swój rodowód prześledzić aż do dynastii Giedyminowiczów (bratem stryjecznym założyciela rodu Konstantego Czartoryskiego był Władysław Jagiełło!). W porównaniu z nimi Poniatowscy herbu „Ciołek” byli parweniuszami. Czartoryscy jako jeden z nielicznych rodów mogli też używać tytułu książęcego. Jednak ich polityczne znaczenie w Rzeczpospolitej wzrosło dopiero po konwersji z prawosławia na katolicyzm w XVII wieku - Floriana Kazimierza Czartoryskiego. Jego wnuk Kazimierz, po ślubie z Izabellą Morsztynówną (wychowaną na francuskim dworze Ludwika XIV), zdobył jako pierwszy z klanu polityczne znaczenie i ogromny majątek. Przełomowym rokiem w drodze Czartoryskich do władzy był rok 1731, kiedy August Czartoryski ożenił się z wdową po hetmanie polnym litewskim Stanisławie Erneście Dönhoff (Denhof) - Zofią, będącą dodatkowo spadkobierczynią ogromnej fortuny Sieniawskich. Tenże August Czartoryski był właśnie ojcem „naszego” Adama Kazimierza. Ambasador carycy Kayserling pisał (1763) o Czartoryskich, że „Familia” to „mała, dobrze zorganizowana republika” w środku wielkiej, anarchistycznej i rozpadającej się Rzeczpospolitej.

 

Po wyborze Stanisława Augusta Poniatowskiego na króla, Adam Kazimierz Czartoryski zajął się energicznie organizacją Szkoły Rycerskiej w Warszawie i Korpusu Kadetów (1765).  Opracował „Katechizm Kadecki” i wraz z członkami Towarzystwa Literatów szereg podręczników. W szkole tej uczono nie tylko przedmiotów wojskowych, ale i wszelkich innych nauk, a przede wszystkim patriotyzmu. Wychowankami szkoły byli m.in Tadeusz Kościuszko i Julian Ursyn Niemcewicz. W 1768 roku Adam Kazimierz został komendantem szkoły.

 

Krótko po tym optymistycznym okresie „naprawy Rzeczpospolitej” zawiązała się na południu kraju Kofederacja Barska (29.II.1768)  – skierowana z jednej strony przeciwko Rosji, a z drugiej przeciwko królowi, a przede wszystkim przeciwko reformom (obrona szlacheckiej wolności, w tym niestety i liberum veto). Sytuacja w kraju robiła się niebezpieczna, groziła wojna domowa i interwencja Rosji. W obliczu tych zagrożeń „Familia” wysłała Adama Kazimierza wraz z małżonką za granicę. Maria Dernałowicz tak komentuje tą familijną decyzję „Wobec zamętu, w jaki pogrążał się kraj, woleli mieć bratanka i syna poza granicami Rzeczpospolitej, poza zasięgiem ludzkiej nienawiści i gniewu imperatorowej. (...) Chcieli by nie padł na niego żaden cień, by był czysty. W oczach narodu i w oczach ościennych władców; czysty bo nieobecny”.

 

W tym miejscu dotarliśmy do naszej tablicy w „Elisenbrunnen” w Akwizgranie. W 1768 roku jechali księżna i książę Czartoryski do Francji i Anglii, a po drodze zatrzymali się w  Akwizgranie, by pokrzepić się wodami, które pijał już sam Karol Wielki przed 1000 laty.

 

Jerzy Ziaja

 

P.S.: Informację o tablicy pamiątkowej w Aachen otrzymałem od Wiesława Lewickiego

 

Akwizgran (Aachen), Elisenbrunnen i tablica z nazwiskami osobistości  - Foto W.Lewicki

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK