Słynna historia żywcem wyjęta ze średniowiecznych Niemiec, która może nigdy nie miałaby miejsca, gdyby nie pewna polska księżniczka. Dziś zapewne niewiele osób pamiętałoby o tym wydarzeniu sprzed ponad 5 stuleci, gdyby nie grupa pasjonatów, którzy przed laty postanowili przywrócić pamięć o najważniejszym dniu w historii dolnobawarskiego miasta Landshut. Tak zrodził się jeden z najsłynniejszych festynów historycznych w Europie czyli WESELE LANDSHUCKIE – impreza raczej mało znana w Polsce, ściągająca za to tysiące turystów niemal z całego świata, którą śmiało można wpisać w ramy poloników.

W tym roku przypada 538 rocznica najhuczniejszej imprezy epoki średniowiecza tj. Wesela Landshuckiego. Było to wydarzenie na miarę kilku stuleci: ślub i wesele polskiej księżniczki Jadwigi Jagiellonki – córki króla Kazimierza Jagiellończyka i ksiecia bawarskiego Jerzego Bogatego z Landshut. Cała świta z ówczesnego Cesarstwa Niemieckiego i Królestwa Polskiego zjechała do Landshut, do siedziby rodu Wittelsbachów, by ucztować przez 6 dni i nocy na koszt ojca pana młodego, Ludwika Bogatego. W sumie było prawdopodobnie ok. 10 tysięcy gości. Jak podają źródła, w czasie uroczystości zjedzono 40.000 kurczaków, 11.500 gęsi, 2.700 jagniąt, około 700 prosiąt, 400 cieląt i ponad 300 wołów, wypito tysiące litrów wina. Konia z rzędem temu, kto policzyłby pełny koszt tego przedsięwzięcia. Niektórzy nieśmiało mówią o sumie ok. 15-16 mln euro w przeliczeniu na dzisiejszy kurs.

 

Warto o tym ciekawym i znamienitym wydarzeniu wspomnieć z kilku ważnych przyczyn:

Jest to wydarzenie w stosunkach polsko-niemieckich, choć w tym przypadku polsko-bawarskich niezwykle barwne, wręcz baśniowe, biorąc pod uwagę całokształt historii między naszymi narodami. Z pewnością wpisuje się w najjaśniejsze epizody naszych stosunków, których nie było przecież zbyt wiele. Jako Polacy powinniśmy być bardzo dumni z faktu, że Bawarczycy wspominają ten ślub z wielka estymą i namaszczeniem, bo przecież jego główną bohaterką była Polka. Biało-czerwone flagi i orzeł Jagiellonów są w tym czasie widoczne wszędzie.

Ponadto okazja przeżycia tego święta zdarza się raz na 4 lata. W roku 1902 powstało w Landshut towarzystwo „Die Förderer”, którego celem było przypomnienie mieszkańcom o słynnym wydarzeniu z historii Landshut. Pierwszy festyn zorganizowano rok później i odtąd odbywał się on każdego roku z przerwą (I wojna światowa) do 1938 roku , po II-ej wojnie w systemie 3-letnim, a od 1985 co 4 lata. W tym roku przypada 538 rocznica wesela w Landshut, ale jest to jednocześnie 40-ta insenizacja tego wydarzenia w historii miasta. Mamy więc okazję ponownie zobaczyć na własne oczy pieczołowicie odtwarzaną ceremonię wjazdu przyszłej panny młodej do Landshut, oraz całą masę imprez związanych z weselem młodej pary. Niestety większość imprez jest płatna, bilety wstępu od 11-35 euro w zależności od rodzaju imprezy. Ale przejazd orszaku ślubnego przez Altstadt oraz pokazy kuglarzy, linoskoczków i muzykantów mogą zobaczyć wszyscy.

 

 

Wśród wydarzeń artystycznych warto wymienić:

  • Muzykę późnego średniowiecza (XVw.) i Laudate Dominum, wprowadzające widza w kulturę muzyczną epoki
  • pokazy taneczne tańców dworskich, w tym pokaz tańca polskich dworzan, pokaz tańca Maurów i taniec panny młodej z cesarzem, wprowadzające widza w świat muzyki, tańca i gry scenicznej
  • kolorowe pokazy komediantów, połykaczy ognia, żonglerów i chorągwiarzy na zamku Trausnitz
  • nocne inscenizacje wśród świateł ognisk i pochodni w obozie rycerskim rozbitym pod zamkiem
  • pokazy fechtunku, jazdy konnej, pokazy walk w pełnym uzbrojeniu rycerskim
  • turniej rycerski o nagrodę honorową z rąk księżniczki Jadwigi, którego kulminacją jest walka konna na kopie między Krzysztofem Bawarskim a jednym z polskich książąt

 

Nie zapomniano również o starej sztuce kulinarnej. W karczmie na Steckengasse można skosztować przygotowanych na tę okazję specjałów, oczywiście z dodatkiem wina lub piwa.

Zabawa trwa przez 4 tygodnie w całym Starym Mieście i zamku Trausnitz. Jeśli komuś nie pasuje koniec czerwca, może przyjechać w lipcu. Termin 28.06-21.07.2013. Uroczystości odbywają się cyklicznie przez miesiąc w systemie tygodniowym z wyłączeniem poniedziałku ale kulminacja następuje w sobotę i niedzielę. To właśnie wtedy odbywają się pokazy przebranych w historyczne stroje muzykantów i komediantów, które są zapowiedzią zbliżającego się wjazdu polskich gości do miasta. A bawi się całe miasto w towarzystwie tysięcy turystów. Najlepszym dowodem na popularność święta jest fakt, że ponad 2000 Landshutczyków przebiera się w historyczne stroje z XV w., tworząc tym samym klimat średniowiecznych realiów. A i miejscowi notable nie unikają udziału w zabawie, często zgrywając średniowiecznych mieszczuchów, komediantów albo żebraków.

 

Historyczne tło

Pertraktacje w sprawie zbliżenia Rzeczpospolitej i Bawarii poprzez małżeństwo przeprowadzono w 1473 r w Landshut. Zapewne główną przyczyną tego aliansu była polityka i wielkie ambicje króla Wegier Macieja Korwina, który rywalizował o koronę Czech z Władysławem II, synem Kazimierza Jagiellończyka. Król Polski zamierzał zabezpieczyć granice Czech przez zacieśnienie kontaktów z Bawarią. Wówczas Polska nie miała granicy z Czechami, ponieważ Morawy, Dolny Śląsk i Łużyce zostały włączone do Wegier Korwinowskich. To dawało pewine gwarancje spokoju królowi Czech Władysławowi. Nie bez znaczenia był też fakt mariażu domu Jagiellonów z Wittelsbachami – znanym rodem bawarskim, jednym z najpotężniejszych w Cesarstwie Niemieckim. Wittelsbachowie zasiadali na cesarskim tronie w osobie Ludwika IV Bawarskiego, a ponadto pełnili funkcję elektorów rzeszy decydujących o wyborze króla niemieckiego.

Jadwiga, której imię nadano ku czci Jadwigi Andegaweńskiej stała się niechcący przedmiotem kalkulacji politycznych swego ojca, Kazimierza Jagiellończyka już nieco wcześniej. O jej rękę starał się kilkakrotnie wspomniany Maciej Korwin (król Węgier), który przez ożenek uzyskałby ostateczne prawa do korony Węgier, jak również do korony Czech. Prawa te wynikały z faktu, że matka Jadwigi – Elżbieta Rakuszanka była siostrą Władysława Pogrobowca z Habsburgów – zmarłego bezpotomnie króla Czech, Węgier i księcia Austrii.

Podobno w 1470 r. rozważano również małżeństwo Jadwigi z Maksymilianem, poźniejszym cesarzem niemieckim – synem Fryderyka III. Na pewno o rękę Jadwigi starał się jeszcze w 1473 r. również Albrecht IV Mądry, książę Bawarii-Monachium. Jednak i ta prośba spotkała się z odmową. Można by rzec, że niemiecki zachwyt nad urodą polskich dziewcząt zapalił się w już w średniowieczu i tli się do dziś.

Do konkretów w sprawie małżeństwa Jadwigi i Jerzego Bogatego doszło na wiosnę 1474 r. w Łęczycy i Radomiu, kiedy to Ludwig IX Bogaty wysłał do Polski oficjalną delegację z prośbą o rękę Jadwigi dla swojego syna Jerzego. W Radomiu Jadwiga zgodziła się poślubić Bawarczyka i tam też podpisano umowę małżeńską.

O ile wspomniane negocjacje były rzeczą na pozór nieskomplikowaną o tyle problemem okazało się pokrewieństwo. Otóż oboje narzeczeni byli ze sobą spokrewnieni. Matką Jadwigi była Elżbieta Rakuszanka z Habsburgów, a dziadkiem – Albrecht II Habsburg, którego siostra Małgorzata była babką Jerzego. W związku z tym konieczna była dyspensa papieska, którą to uzyskał wiosną 1475 r. w Rzymie kanclerz koronny Uriel Górka.

Orszak ślubny wyruszył z Krakowa w kierunku Poznania. Na tym odcinku Jadwidze towarzyszyła rodzina. Nie za bardzo wiadomo, dlaczego tylko do Poznania i dlaczego nikt z najbliższej rodziny nie był obecny w Landshut. (Prawdopodobnie sprawy wagi państwowej zatrzymały króla i królową w Krakowie). Dalsza droga wiodła przez Berlin, Wittenbergę, Lipsk, Altenburg, Żytawę, następnie przez Norymbergę i Neumarkt. Warto wspomnieć, że trasa orszaku przebiegała w większości przez mniej uczęszczane i kiepskiej jakości drogi. Na pewno najlepszy odcinek trasy leżał miedzy Krakowem a Poznaniem. Lepszym i szybszym rozwiązaniem byłaby droga do Pragi, a stamtąd do Norymbergi, ale umowa przewidywała drogę przez Berlin.

Dopiero po dwóch miesiącach orszak z Jadwigą osiągnął cel 14 listopada 1475 r. i wjechał uroczyście do Landshut. Widok orszaku liczącego ok. 1200 konnych, złotej karocy królewskiej, rycerstwa polskiego przyprawiały o zawrót głowy nie tylko mieszkańców Landshut, ale też dostojników niemieckich. Książęta i biskupi uroczyście przyjęli pannę młodą, a elektor brandenburski mówił o bożym dziele „z pożytkiem dla chrześcijaństwa i Rzeszy”. Tego samego dnia odbyła się uroczystość zaślubin w głównym kościele parafialnym pod wezwaniem św. Marcina. Ślubu udzielił arcybiskup Salzburga. Następnie cały orszak ruszył głównym traktem miejskim (Altstadt) w kierunku ratusza, gdzie na nowożeńców czekał cesarz Fryderyk III. To on poprowadził pannę młodą do pierwszego tańca. W całym mieście czuć było wielkie napięcie połączone ze szczerą radością i dumą: cesarz, jego syn, nowożeńcy, elektorzy Rzeszy, hrabiowie, wspaniali goście z Polski, kwiat rycerstwa – wszyscy w jednym miejscu, wydawać by się mogło, wszyscy na wyciągnięcie ręki. Cóż za widok! Setki gapiów w oknach domów, tysiące na ulicach – tak wyglądało Landshut w najsłynniejszym dniu swojej historii.

Trochę to dziwne, że wydarzenie to praktycznie zniknęło z kart polskiej historii. Nie jest również zauważalne w ofercie turystycznej. Gdzie leży tego przyczyna? Trudno powiedzieć. Na pewno jedną z nich jest słaba znajomość wydarzeń kulturalnych za granicą (może poza Oktoberfest), a drugą słaba promocja. Na 33 osoby zapytane przez mnie o Wesele Landshuckie, tylko jedna coś gdzieś słyszała, ale bez konkretów. Śmiem twierdzić, że wielu naszych rodaków chętnie zahaczyłoby latem o Landshut, by na własne oczy zobaczyć miejsce, gdzie na stałe wpisała się polska historia i kultura.

 

Adam Zamajtys

pilot-przewodnik, autor programów turystycznych

Publikacja i kopiowanie w całości lub fragmentów tylko za zgodą autora.

źródła:

Die Förderer e.V., Wikipedia, Landshut info

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK