Każda rocznica jest dla nas powtórką z historii. Przypominamy sobie ważne wydarzenia i ludzi, którzy wiele uczynili dla naszego kraju, dla jego wizerunku w dziedzinie polityki  kultury, nauki i sztuki.

Nie unikajmy tych tematów, bo przecież w nich prawda o nas samych, o naszych charakterach,  przeżyciach i dążeniach. Zgłębiajmy tę wiedzę, bo oddaje ona istotę polskości, odsłania narodowe nasze cechy. 

W tym roku obchodzimy w kraju 150 rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego, wielkiego zrywu niepodległościowego, który odbił się szerokim echem w polskiej literaturze, a także sztuce. Pokolenia maturzystów wykazywały się znajomością tematu, który zawsze wywoływał dyskusje na lekcjach języka polskiego. Tegoroczne obchody, którym patronuje prezydent Bronisław Komorowski, przypomną zapewne wiele historycznych faktów i pogłębią naszą z  zakresu powstania wiedzę. Warto, bo jak się okazuje, było to znaczące wydarzenie w dziejach naszego narodu.

To właśnie Powstanie Styczniowe  z rozmachem i zasięgiem swych działań, późniejszą przegraną i jej konsekwencjami kształtowało postawy patriotyczne Polaków aż do chwili odzyskania niepodległości w 1918 , a i później w momentach trudnych i dramatycznych symbolizowało to, co wśród nas najszlachetniejsze i niezniszczalne. Bohaterowie powstania byli wzorem heroizmu, oporu i poświęcenia, jakie nie miały sobie równych w żadnym innym kraju. Nic dziwnego, że literatura polska poświęcona sprawie powstania odegrała tak znaczną rolę w budowaniu wzorów moralnych naszej młodzieży. Wskazywała jakim należy być, a także dokonywała rozrachunku z naszą przeszłością, była oceną postaw i zachowań.

Doskonale widać to w powieści Elizy Orzeszkowej „Nad Niemnem”. Pisarka ( zaprzyjaźniona zresztą z przywódcą powstania Romualdem Trauguttem) dowodzi w swym dziele, że wierność ideałom to siła. która wynosi i uszlachetnia człowieka. Mogiła w Korczyńskim lesie połączyła dwór z zaściankiem, oddalonych od siebie zbliżyła i pogodziła. Pamięć o bohaterach i ich wielkim czynie, okazuje się nie tylko powinnością, ale cnotą, której przeciwstawić należy egoizm, serwilizm, nihilizm i kosmopolityzm. Uosobieniem tych negatywnych cech są w powieści: Dominik i Zygmunt Korczyński, Orzelski, Kirłło, Darzecki.  To , co u Elizy Orzeszkowej jest jasne, przejrzyste, zgodnie z programem pozytywizmu  pouczające, wydaje się nie tak proste  u Bolesława Prusa. Owszem, bohater  „ Lalki „ Stanisław Wokulski dowiódł odwagi jako powstaniec, ale wcale nie był to dla niego powód do satysfakcji i szczęścia.

Czytamy więc: „Gdy chciał służyć społeczeństwu, choćby ofiarą własnego życia, podsunięto mu fantastyczne marzenia zamiast programu, a potem -  zapomniano o nim.”  Zapomniano i o innych bohaterach, którzy, by egzystować stali się, jak mówi pisarz, sprzedawcami zieleniny na warszawskich straganach. Pobyt Wokulskiego na Syberii był nie tyle katorgą, co ulgą swoistą, która niosła dziwne spełnienie i szanse: ”Odetchnął dopiero na Syberii. Tam mógł pracować, tam zdobył uznanie i przyjaźń Czerskich, Czekanowskich, Dybowskich. Wrócił do kraju prawie uczonym”. Prus sceptycznie oceniał społeczeństwo swych czasów, a powieść wydał w przededniu 25 rocznicy wybuchu powstania, kiedy już wiadomo było, że carskie sankcje i represje  ostudziły niejedną rozpaloną romantycznymi ideałami głowę. Bilans strat był doprawdy wielki i nie dziw, że radca  Węgrowicz ukazany w I rozdziale powieści ” Lalka „ mówi o Wokulskim: „ gotował wraz z innymi piwo, które do dziś dnia pijemy”.

Nie odbierajmy jednak pisarzowi tego szacunku, który miał dla zrywu roku 1863 i dla jego bohaterów (doktor Szuman, Henryk Szlangbaum, jakże interesujące postacie, to przecież także powstańcy) ,ale pamiętajmy, że dla Prusa istota głębi życia narodowego, istota patriotyzmu mieściła się w pozytywistycznej, skutecznej pracy organicznej i pracy u podstaw. Tematyka Powstania Styczniowego  pojawia sią w kilku utworach Stefana Zeromskiego.  „Wierna rzeka” to jeden z najbardziej przejmujących utworów, a to ze względu na sposób przedstawienia historii nieszczęśliwej miłości bohaterów, miłości, której na przeszkodzie stanęły uprzedzenia i przesądy stanowe. Gorzkim rozrachunkiem z powstańczą legendą jest także dobrze znane opowiadanie „Rozdziobią nas kruki, wrony...”.

Trzeba wiedzieć, że dla Zeromskiego problem walki narodowowyzwoleńczej wiązał się ściśle z problematyką społeczną. Dlatego chłop –nędzarz, który nie sili się nawet na ostatni gest szacunku wobec poległego powstańca, jest po części usprawiedliwiony. Wszak  zemścił się „za wielowiekową niedolę, za wyzysk, hańbę, za cierpienie ludu...”.  Zeromski wskazywał wyraźnie, że chłopi nieświadomi byli istoty i znaczenia walki jaka rozgrywała się przez rok cały na terenie Królestwa. Gorzej jeszcze; dla nich wrogiem był nie rosyjski imperator, ten wszak uwłaszczył ich swym ukazem z 1864, lecz panowie, którzy utrzymywali ich w niedoli i ciemnocie. Doprawdy smutna konstatacja przemawia z utworów Zeromskiego, pisarza który widział jak w okresie międzywojennym powstańców styczniowych czczono, szanowano i wyróżniano.
 (To zasługa marszałka Józefa Piłsudskiego) Także dla Marii Dąbrowskiej rok 1863 miał istotną wymowę i dziejowe znaczenie.  Autorka „ Nocy i dni” stworzyła postać głównego bohatera - Bogumiła Niechcica, ( 15 lat miał, gdy wziął udział wraz z swym ojcem i wujem Klemensem w walce)  na miarę czasów, takiego, który wzbudza zaufanie  i jest  w wielu sprawach wzorem postępowania, przede wszystkim patriotyzmu wyniesionego z tej krwawej walki. Pokazała także, jak powstanie to zaważyło na losie Polaków. Powstańcy roku 1863 dali nie tylko dwód męstwa. To byli szlachetni, bezkompromisowi, odważni ludzie, często bardzo młodzi ludzie. Przeszli syberyjską katorgę, utratę majątków, zdrowia, rodzinnych więzi, stanowisk i pozycji... 

Nie  wszyscy podupadli na duchu,  nie wszyscy  zatracili honor i wiarę. Do sprawy tej powraca współczesna pisarka Maria Nurowska - autorka powieści „Panny i wdowy” (tak poczytnej ze względu na interesujący wątek miłosny). Pamiętajmy, że polskie szlachcianki latami  po powstaniu nosiły żałobę na dowód pamięci po poległych mężach, synach, narzeczonych. Czerń i brak biżuterii były wymownym znakiem rozpaczy z powodu przegranej.

Z pokolenia na pokolenie szło jednak przekonanie, że walka o wolność i niepodległość wcale nie była bezsensowna. Wszak to dowód był sił i charakterów, to akt rozpaczliwy, który przywrócić miał poczucie godności a zapomnianą, opuszczoną Polskę przypomnieć narodom.   Jakże więc nie analizować na nowo wypadków i zdarzeń, które rocznicami powracają i tyle refleksji każdorazowo w nas  wzbudzają?

Sława Ratajczak 

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK