Nie, to nie będzie mowa o Jamestown (USA), lecz o ... Królewcu, w dawnych Prusach Królewskich.
Królewiec to miasto pod każdym względem szczególne. Założone w 1286 roku (prawa miejskie) w trakcie „wypraw krzyżowych” na tereny pogańskich Prus i nazwane na cześć przywódcy wojsk chrześcijańskich - króla czeskiego Ottokara II. - właśnie Królewcem (po niemiecku Königsberg), po II wojnie światowej włączone do komunistycznego imperium ZSRR, nazywa się od tego czasu Kaliningrad - na cześć towarzysza Stalina, Kalinina. Że nazwa ta do dziś się utrzymała, to prawie nie do uwierzenia, ale to nie temat naszego opracowania.

Od roku 1525 był Królewiec stolicą Prus Książęcych - lenna polskiego. W okresie tym kontakty z Polską były bardzo intenzywne – szczególnie w czasie rządów pierwszego księcia Albrechta Hohenzollera (wnuka Zygmunta Augusta). Jak wiemy, okres ten to czas Reformacji i w Prusach nauka Lutra przyjęła się bardzo szybko. W Polsce jednak, szczególnie do roku 1548 (koniec rządów Zygmunta Starego) protestanci nie mieli żadnych szans na krzewienie nowej wiary. I tu dochodzimy do sedna tematu – do „Polskiej Kolonii” w Królewcu. Polscy protestanci nie mogąc w kraju pielęgnować swej wiary, emigrowali właśnie do Królewca, gdzie książe Albrecht popierał prawie fanatycznie naukę Lutra, nie tylko w swoim księstwie, ale i za granicą (w Polsce, na Litwie) i to nie tylko poprzez propagandę, ale i finansowo.
Królewiec stał się więc miejscem pierwszej „masowej polskiej emigracji”, oczywiście nie jest tu mowa o milionach, nawet nie o tysiącach, ale mimo wszystko o setkach Polaków, opuszczających kraj (głównie ze względów religijnych). Dlatego możemy mówić w tym wypadku o „pierwszej Polonii świata”.

Oczywiście wyjeżdżali Polacy już wcześniej za granicę: przede wszystkim księża, do Rzymu, czasem do kościołów w Niemczech czy Francji, dostojnicy państwowi – w różnych misjach dyplomatycznych, studenci na studia przede wszystkich do Włoch, no i nieco później szlachta i ich synowie, na kawalerskie podróże po Europie Zachodniej i Południowej. Ale na stałe nie wyjeżdżał z Polski (poza jednostkami) jeszcze nikt! Bo dopiero „wyjazd bez powrotu” można nazwać emigracją. A tak było z wyjazdami wyznawców protestantyzmu do Prus Książęcych w XVI wieku. Stąd moja teza nazwania „kolonii w Królewcu” pierwszą Polonią w historii Polski!

Podczas gdy pierwsi polscy oasdnicy – uważani za pierwszych polskich emigrantów - przybyli do Jamestown (USA) w pażdzierniku 1608 roku, to polscy emigranci przybywali do Królewca już w latach 30-tych XVI wieku, czyli ponad 70 lat wcześniej! Więc jeśli dotychczas mówiło się o „polskiej kolonii” w Królewcu, to byłby czas nazwać tą grupę emigrantów tym czym była, czyli - pierwszą Polonią na świecie!

„Polska Kolonia” w Królewcu grupowała się początkowo wokół osoby Jana Seklucjana.
Inni znani tamtejsi Polacy to m.in. Stanisław Murzynowski (pierwszy polski tłumacz Nowego Testamentu), Andrzej Samuel, Wojciech Nowomiejski, Eustachy Trepka czy Marcin Kwiatkowski. Wielu Polaków studiowało też na założonym w 1544 roku Uniwersytecie (podczas gdy polski król Zygmunt Stary zezwolił na założenie tej uczelni i dał jej w 1560 roku te same przywileje co Akademii Krakowskiej - mimo iż była to uczelnia protestancka, to papież oczywiście był przeciwny, a także niemiecki cesarz, bowiem w katolickiej części Niemiec uważano Albrechta za zdrajcę). W latach 1544-1565 studiowało w Królewcu 139 Polaków (oraz 51 Litwinów).

Polscy emigranci religijni osiedlali się nie tylko w Królewcu, lecz i na innych terenach Prus Książęcych. Wielu z nich zostało ewangelickimi pastorami, m.in. Stanisław Rybiński, Jan Radomski czy Jan Małecki i jego syn Hieronim Małecki (w Ełku); żyli tu też słynni polscy drukarze i tłumacze, czy późniejsi profesorowie Uniwersytetu Królewieckiego.

Pierwszym polskim duchownym w Królewcu był od 1529 roku Jan Wnorowski (Wnorowius). Jednak najsłynniejszym Polakiem w Królewcu był wspomniany już Jan Seklucjan. W roku 1544 został on pastorem w polskim kościele św. Mikołaja na przedmieściu Królewca, na Steindamm (po polsku na Kamiennej Grobli) i opiekował się polskimi emigrantami w trzech dzielnicach Królewca (ówczesny Królewiec składał sie z trzech niezależnych miast: Altstadt, Löbenicht i Kneiphof i liczył ok. 10 tys. mieszkańców). W latach 1632-1742 nabożeństwa polskie były odprawiane w trzech kościołach w Królewcu: w katedrze na Knipawie, w farze staromiejskiej i w kościele św. Barbary na Lipniku.              
Seklucjan (ur. 1510) pochodził z okolic Radomia, z rodziny chłopskiej, od 1536 roku studiował w Lipsku, a następnie od 1538 roku przebywał w Poznaniu, gdzie propagował protestantyzm. Prześladowany przez kościół katolicki musiał uciekać i udał sie właśnie do Królewca, gdzie pozostał od roku 1544 na stałe. Oprócz pracy duszpasterskiej wśród polskich emigrantów, zajmował się wydawnictwem pism religijnych. Sam napisał też dwa katechizmy, pierwszy pod tytułem „Katechizmu tekst prosty dla prostego ludu” (1545) i drugi „Katechizm Większy” (1547). Zmarł w Królewcu, w 1578 roku.

Inny słynny Polak w grupie emigrantów królewieckich, to Stanisław Murzynowski. Pochodził z ziemi dobrzyńskiej, jego data urodzenia i śmierci nie jest dokładnie znana, ale prawdopodobnie 1526-1553. W latach 1545-1546 studiował na uniwerytecie w Wittenberdze, a następnie 2 lata we Włoszech. Od 1549 roku, aż do śmierci w roku 1553 żył w Królewcu. Tam wydał (u drukarza Augezdeckiego) w latach 1551-53 swoje słynne tłumaczenie dwóch części Nowego Testamentu – pierwsze w języku polskim! Był też autorem jednej z pierwszych polskich ortografii „Ortografija polska”, będącej w „złotym wieku” wzorem dla polskiego języka literackiego. Niestety zmarł przedwcześnie.

Jako trzeciego wielkiego polskiego emigranta w Prusach wymienię Jana Małeckiego. Urodzony ok. 1490 roku w Nowym Sączu (od nazwy Neu-Sandez, zwał się początkowo Sandecki, dopiero w Prusach - Małecki). Studiował na Akademii Krakowskiej, a następnie pracował w krakowskich drukarniach (1521-22 u Unglera, potem u Scharffenbergera). W roku 1536 wyemigrował do Prus, a od roku 1544 został pastorem polskiej gminy ewangelickiej w Ełku. W latach 1552-58 prowadził w Ełku (niemiecki Lyck) własną drukarnię, gdzie wydrukował m.in. swój katechizm (konkurował z tym od Seklucjana) i naukowe opracowanie o języku, wierze i zwyczajach dawnych pogańskich Prusów. Jego syn Hieronim Małecki (ur. 1527 w Krakowie) poszedł w ślady ojca, zajmował się tłumaczeniami, pisarstwem religijnym i w końcu po śmierci ojca kontynuował jego pracę duszpasterską w gminie w Ełku. Był też oficjalnym korektorem druków polskich w królewieckiej drukarni Daubmanna.

Według moich obliczeń w XVI wieku wydrukowano w Królewcu (w latach 1530-1599) 111 polskich książek (tytułów), najczęściej o tematyce teologicznej (87 tytułów), ale też z zakresu językoznawstwa (16 opracowań) i kilka innych. Niektóre z nich stały się „bestsellerami” nawet poza granicami Prus Książęcych, np. „Wokabularz rozmaitych sentencji” (swego rodzaju polsko-niemiecki przewodnik językowy). Tylko w latach 1558-1607 miał on 12 wznowień. Słynna polska badaczka drukarstwa Alodia Kawecka-Gryczowa tak pisała o tym wydaniu „Wokabularz królewiecki służył uczniom toruńskim jako podręcznik bądź języka polskiego, bądź niemieckiego, zanim nie został na miejscu przedrukowany”. Podręcznik ten sprzedawano też w Poznaniu i inych polskich miastach. Świadczy to o wysokim poziomie polskiej kultury w Królewcu, skoro tamtejsze orginalne książki i druki kupowano w ojczyźnie! Podkreślić należy więc wysoki poziom intelektualny pierwszych polskich emigrantów!

Także w późniejszych wiekach „Polonia królewiecka” utrzymała swój wysoki poziom kulturalny. M.in. przez 24 lata rektorem Uniwersytetu w Królewcu był pochodzący z Polski Celestyn Myślęta (1588-1653). Jego ojciec pochodził ze starej polskiej szlachty i osiadł w Kutach jako pastor protestancki. Językiem domowym Celestyna był polski. Studiował w Królewcu, Wittenberdze, Lipsku i Gießen, gdzie zdobył tytuł doktora teologii. Od roku 1619 był profesorem w Królewcu, a od 1628 roku rektorem uczelni. Jako wizytator zalecał w szkołach luterańskich wprowadzanie nauki języka polskiego, obok łaciny.
Od 1728 istniało na uniwersytecie ewangelickie "Seminarium Polskie", które działało aż do lat 30-tych XX wieku.
W Królewcu drukowano nie tylko książki w języku polskim, ale i czasopisma. Słynna była „Poczta Królewiecka” (pierwsze wydanie w 1718 roku), tygodnik typu informacyjnego, z wiadomościami z całego świata, szczególnie z Polski i Niemiec. Była drugim w historii czasopismem polskim (po słynnym „Merkuriuszu Polskim”).

W związku z postępującą od XIX wieku asymilacją i germanizacją w Prusach, Polonia polska zaczęła zanikać. Od 1821 roku zawieszono działalność polskiej szkoły, a nawet słynny, zasłużony kościół polski na Steindamm stał się od 1881 roku niemiecką parafią (chóc długo jeszcze, z tradycji, nazywany „Polnische Kirche”). W końcu w 1889 roku zmieniono tradycyjne polskie nazwy ulic i placów, jak „ulica Polskiego Kaznodziei” na „Nicolaistraße” i „Plac Polski” na „Steindammer Kirchplatz” (choć do 1901 roku odbywały się tam jeszcze polskie nabożeństwa wojskowe).

Z szacunku dla osiągnięć Polonii w Królewcu warto przypomnieć, choćby w skrócie, ich historię i podkreślić, że była to pierwsza Polonia na świecie!

Jerzy Ziaja, Bonn

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK