…na swych imponujących posiadłościach - można rzec i potwierdzić, przyglądając się dokonaniom najbogatszych z Hamburga. A jest ich sporo. „Manager Magazin” na swojej liście 500 najzamożniejszych Niemców zamieścił 11 hamburczyków. To miliarderzy. W Niemczech jest takich aż 123.

 

Najmajętniejsi w hanzeatyckim mieście nad Łabą  to rodzina Otto zajmująca się sprzedażą wysyłkową wszelkich towarów (OTTO Versand); od zabawek i tekstyliów po materiały budowlane i nieruchomości. Ich majątek szacuje się na 8,6 miliarda euro. Firmę założył Werner Otto (1909 – 2011) urodzony w najzwyczajniejszej, skromnej, wielodzietnej rodzinie w Seelow w Brandenburgii nad Odrą (16 km od dzisiejszej polskiej granicy). Tamże chodził do szkół w Prenzlau i Schwedt, kupiectwa uczył się w powiecie Uckermark, zaś w ówczesnym Stettin, czyli Szczecinie podjął pierwszą samodzielną pracę. Przed II wojną światową wraz ze swą żoną zamieszkał w Chełmnie nad Wisłą, zwanym wówczas Kulm. Utrzymywali się, prowadząc sklep obuwniczy. W 1941 właśnie w nadwiślańskim Chełmnie przyszedł na świat jego syn – obecny szef grupy przedsiębiorczej OTTO - Michael. To poważany przedsiębiorca, unikający plotek i skandali, za to wzbudzający podziw swą troską o środowisko naturalne, zwłaszcza ochronę Łaby. Znany jest z tego, że uprawia tai-chi i kolekcjonuje nowoczesną sztukę. Ma posiadłość, która znana jest niewielkiemu kręgowi znajomych. Za swoje zaangażowanie w sprawy społeczne, za dobroczynne wsparcie, którego nie szczędzi, został wyróżniony prestiżową nagrodą Theodora Heussa (za wkład w dobro społeczne). Warto wiedzieć, że jego brat  Aleksander (ur. 1967) - właściciel i zarządca Einkaufscenter-Betreiber ECE buduje również w Polsce wraz z doskonałymi polskimi architektami największe centra handlowe. To doprawdy wyróżniający się inwestorzy i przedsiębiorcy, którzy nie spoczywają na laurach, lecz wciąż poszukują konceptów, planów, inspiracji. Łaskawości i materialnemu  wsparciu rodziny Otto zawdzięcza Hamburg przebudowę i renowację prestiżowej ulicy nad Alsterem – Jungfernstieg , odbudowę neorenesansowego, zabytkowego Belvedere na wzgórzu Pfingsterberg w Poczdamie i wiele innych znaczących przedsięwzięć.

 

Nie ustępuje im w zaangażowaniu Günter Filmann (rocznik 1938) - optyk, który choć widnieje na 5 pozycji w rankingu najzamożniejszych, to pnie się w górę z taką siłą, że wprawia w zdumienie, a jego kariera warta jest holywoodzkiej produkcji. Mówi się, że to niebywały self-made man. Zaczynał od pomysłu modnych, szykownych i niedrogich okularów, które zechciały dofinansowywać kasy chorych. Pierwszy swój zakład, a właściwie salon otworzył w 1972 w Cuxhaven. Okulary firmy Fielmann zdobywały szybko uznanie.  Reklamowała je z niebywałym wdziękiem studentka germanistyki Heike Egert, późniejsza, wiele lat młodsza żona producenta. Szybko zdobył popularność, renomę i „markę”, wszedł na europejskie rynki i zyskał zaufanie. Na tym nie poprzestał. Z całą mocą silnego swego charakteru zaangażował się w zdobywanie i poszerzanie wiedzy. Nawiązał kontakt z uczonymi z Christian – Albrecht Uniwersytet w Kilonii, założył w zakupionym zamku w Plön, Akademię w której kształci się i dokształca liczne grono optyków, w tym jego współpracowników.

 

I tu ciekawostka; pierwszy książę Plön – Joachim Ernst von Schleswig – Holstein miał pasję, która polegała na szlifowaniu szkieł optycznych. Coś w tych starych murach pozostało, skoro dziś, tam właśnie, czerpią wiedzę nowi adepci niełatwej sztuki, która zwie się optometria. Jest to wiedza zajmująca się procesem widzenia, jego usprawnianiem i ochroną. Profesor Günter Fielmann słynie i z zaangażowania w ekologiczną rolniczą produkcję. Zarządza z niebywałymi sukcesami gospodarstwami w  Lütjensee (u wrót Hamburga) i w Ritzerau koło Lauenburga.  Stosuje się tam tylko naturalne środki produkcji, a wytwory mają przyzwoite, dostępne ceny, które mogą ponosić nie tylko wybrani i bogaci. Profesor Günter Fielmann, jest zaprzyjaźniony, jeśli tak można powiedzieć, z naszym wybitnym kompozytorem Krzysztofem Pendereckim. Łączy ich miłość do drzew. Fielmann zasadził ich ponad milion, a nasz wielki kompozytor ma w Lusławicach na ziemi tarnowskiej pięciohektarowy park liczący ponad 1500 gatunków drzew pochodzących z całego świata. I tu ponownie ciekawostka; 14 sierpnia 2010 w Miejscu Pamięci St. Nikolai w Hamburgu przy Willy Brandt – Straße została posadzona lipa drobnolistna, którą niemiecki przedsiębiorca, do tego sponsor Festiwalu Szlezwik – Holsztyn, ofiarował genialnemu polskiemu twórcy podczas uroczystości z udziałem przedstawicieli Konsulatu i Polonii. To są fakty, które wprawiają nas w zrozumiałą satysfakcję.

 

Wśród hamburskich, wspaniale prosperujących fabryk, znajduje się dowodzony przez rodzinę Claussen  Międzynarodowy Koncern Kosmetyczny  Beiersdorf – producent m.in. kosmetyków marki  Nivea.  Aż wierzyć się nie chce, że początki olbrzymiego dziś przedsiębiorstwa sięgają skromnego laboratorium prowadzonego przez aptekarza Carla Paula Beiersdorfa ( 1836 – 1896) na hamburskiej Altonie. Podupadłą firmę kupił urodzony w Gliwicach, wykształcony m.in. we Wrocławiu dr Oskar Troplowitz. Zasłynął z niebywałych odkryć i inowacji w dziedzinie kosmetologii. Jego pomysłu jest pierwszy samoprzylepny plaster „Leukoplast” (1901), udoskonalenie wraz z Paulem Gersonem Unną kremu Nivea i produkcja „śnieżnobiałych” mydeł marki Nivea. Firmą zarządza od wielu lat rodzina Claussen. W marcu tego roku zmarł „patriarcha rodu”, stuletni Georg W. Claussen spokrewniony „poprzez wujostwo” z Troplowitzami. Już od  1948 jako pełnomocnik, czyli plenipotent zaangażowany był w działalność Beiersdorfu. Przez niemal trzy ćwierćwiecza stworzył koncern słynący w świecie, inowacyjny i ze wszech miar wiarygodny w jakości produktów, z których ph 5 Eucerin ma zasłużoną renomę nawet w Ameryce. Georg W. Claussen zdobył także uznanie i sympatię swą pełną humanitaryzmu postawą dobroczynności i wspieraniem kultury. Pracownicy „Beiersdorfu” pozostają wciąż pełni uznania dla jego dzieła i  życzliwej wobec nich postawy.

 

Należną sympatią cieszy się także profesor literatury współczesnej na Uniwersytecie Hamburskim, filolog, publicysta Jan Philip Reemtsma (1952). To niebywały człowiek, dla którego majątek jest doprawdy „sprawą drugorzędną”, a przecież pochodzi z rodziny, w której wielu jest kapitałowców. Jest synem Philippa Fuerchtegotta Reemtsmana producenta papierosów, importera tytoniu, jednego z najbardziej znanych finansowych potentatów. Przed 17 laty o czterdziestotrzyletnim uczonym Janie Philippie zrobiło się głośno w całych Niemczech. Został porwany dla okupu z ogrodu na swej posiadłości w hamburskiej dzielnicy Blankenese. Wyszedł po książkę do stojącego osobno budynku z biblioteką i pracownią. Sprawcy obezwładnili go brutalnie, przysłonili oczy i wywieźli w kierunku Bremy, do Garlstedt w Dolnej Saksonii, gdzie przetrzymywali w fatalnych warunkach, przykutego łańcuchem w piwnicy wynajętego na pustkowiu domu. Rodzina przygotowała wymagany okup w wysokości 15 milionów marek oraz 12,5 miliona franków szwajcarskich i po 33 dniach uwolniono zakładnika. Przestępcy zostali aresztowani i udało się odzyskać 1,5 miliona marek. Był to drugi w historii taki przypadek, gdyż dwadzieścia lat wcześniej, w 1976 porwany został dla okupu 25-letni Richard Oetker, syn właściciela koncernu spożywczego „Dr. Oetker”. Wiadomo,  życie zamożnych także narażone bywa na przykrości, dramaty, na dodatek plotki i zawistne poczynania rozmaitych rzezimieszków.

 

Wśród hamburskich krezusów poczesne miejsce, z dochodami 2,85 miliardów w roku 2013, zajmuje Heinz Heinrich Bauer (1939), szef znanej i w Polsce Bauer Media Group. Jej początki to założona w 1875 przez litografa Johana Andreasa Ludolpha Bauera w Hamburgu na Rothenburgsort drukarnia. Od 1903 zaangażował się w pracę syn właściciela Heinrich Friedrich. Już nie tylko drukowano wizytówki, karty, świadectwa i dyplomy, ale i wydawano miejscowe pismo. Następny reprezentant, kolejny potomek rodu Bauerów - Alfred przeniósł zakład do centrum miasta na Burchardstrasse i tam wydawać zaczął tygodnik z programem radiowym, gazetę sportową, a później już wraz z synem, międzynarodowe pismo „Hören und Sehen”. W latach 80 tych Heinz Heinrich Bauer wszedł na rynki zagraniczne; między innymi do USA, Meksyku, Rosji, Australii, Nowej Zelandii, do Czech, Slowacji, na Ukrainę. To było doprawdy rewolucyjne posunięcie, które zaowocowało ogromnymi zyskami i rozgłosem. Do Bauera należy już 570 pism, wiele portali, audycji radiowych i telewizyjnych. Liczącym się hamburskim przedsiębiorcą jest również Dieter Schnabel zarządca i właściciel znanej w świecie, ponad stuletniej firmy chemicznej i handlu paliwami Helm AG. Na ponad półtora miliarda szacowany jest jej kapitał. Od niedawna przedsiębiorstwem kieruje niezwykle operatywny czterdziestoośmioletni Hans Christian Sievers, ale Dieter Schnabel pozostaje w jego zarządzie jako obserwator i doradca.

 

To są ludzie, którzy nie spoczną zanim czegoś sensownego nie wymyślą i nie zrealizują. Wszyscy, spośród tu wspomnianych okazali się przedsiębiorczy, zaradni, ekspansywni. To nie pęd do bogactwa ich motywował i wciąż „napędza”, lecz wrodzona kreatywność, pracowitość, aktywność i ambicje. Takie pokłady w niejednym z nas, a więc czerpmy z nich z sukcesami w Nowym Roku 2014!    

 

 S.R.                                                                                                                                                                   

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK