O tym jak sytuacja diametralnie może się zmienić przekonuje się niezmiennie od kilku dni nie kto inny jak najpopularniejszy ostatnio Polak w Niemczech, czyli Robert Lewandowski. Zamieszanie wokół polskiego napastnika znowu nam towarzyszy, i to nie tylko za sprawą mediów. Ostatnio i kibice obecnego pracodawcy piłkarza nie szczędzą słów Polakowi. W Dortmundzie jest gorąco. Choć dziś tylko 30 stopni...

 

Überhaupt frage ich mich, weshalb du unbedingt nach München willst. Ist es die Stadt? Ist es das Geld?

Przyzwyczailiśmy się w ostatnim czasie do upałów, dlatego dzisiejsza temperatura na nikim nie robi wrażenia. Ciekawe jakie wrażenie robi na Robercie Lewandowskim temperatura w Dortmundzie. W otwartym liście kibica do Polaka znalazło się wiele: od merytoryczynch rad, po pytania dotyczące pieniędzy. A wszystko zaczęło się tak niewinnie... Długo przed otwarciem okna transferowego mówiło się o tym, że Lewandowski odejdzie z Borussi. Manchester, Juventus, czy inny Real (w myśl piłkarskiego przysłowia: „Mailand oder Madrid - Hauptsache, Italien”). Najdłużej trwał temat Bayernu Monachium, a kiedy już sam Cezary Kucharski stwierdził, że wszystko jest praktycznie ustalone i Polak w przyszłym sezonie przeprowadzi się na południe, wszystko zaczęło układać się w logiczną całość... Wszystko było od dawna ustalone!

 

Ist es das wirklich alles wert?

Poza jednym. Decyzją Borussi Dortmund w tej kwesti, która odmówiła, i miała do tego święte prawo, bowiem taki kontrakt podpisał sam Robert Lewandowski. Do kogo więc pretensje i żale? Bo tych w ostatnim czasie na łamach prasy nasz Robert wylał wiele. Został oszukany przez swojego pracodawcę, jest bardzo zawiedzony, zarabia za mało... Fakt, Robert ostatnio błyszczał, strzelił kilka ładnych bramek kilku całkiem dobrym drużynom, wydał biografię, zgarnął pare trofeów i tytułów. Ten ostatni tytuł chyba nie jest jednak jego ulubionym. Etykietkę „gwiazdki” w piłkarskim świecie zdobyć można całkiem łatwo, ale jak się jej pozbyć? Odpowiedzi na to pytanie w liście kibica Borussi do Roberta nie znajdziemy...

 

Das ist kein guter Stil und vor allem nicht der Stil des Robert Lewandowski, den ich als Sportler kennen- und schätzen gelernt habe.

Jest coś co w tej sytuacji wydaje się być jedynym sensownym wyjściem. Robert powinien w podobnym zaangażowaniem dograć sezon do końca, znowu strzelić kilka ładnych bramek kilku dobrym drużynom, zgarnąć parę trofeów czy innych tytułów i... odejść. Bo na tym ewidentnie samemu piłkarzowi zależy najbardziej. Chyba, że trafi się opcja wydania kolejnej książki, po to, by coś po nim zostało. Kilka ładnych zer na koncie zostanie na pewno. To Robert ma jak w banku! A kiedyś przecież było inaczej...

 

Ihr seid ein Team, bei dem die Spieler aufgrund ihrer Fähigkeiten und nicht aufgrund ihres Namen verpflichtet wurden.

Szkoda. Wielka szkoda. Borussia Dortmund to klub z potencjałem, który w kilka lat zbudował naprawdę świetną drużynę, liczącą się już nie tylko w Niemczech, ale i w całej Europie. Wiele w tym zasługi Jürgena Kloppa – według wielu, najlepszego trenera w Bundeslidze. Tak, Bayern zatrudnił Guardiolę – człowieka z nazwiskiem, ale to co zrobił Klopp – nie tak dawno jeszcze człowiek bez nazwiska, w ostatnich latach zasługuje na najwyższe uznanie. Poza piłkarskim potencjałem Borussia Dortmund ma jeszcze jedno, czego niektórym brakuje. Ma klasę. I widać to po wypowiedziach Kloppa i po liście osoby, która mówi głosem ewidentnie zawiedzonych fanów Roberta Lewandowskiego – bo tak mogliśmy nazywać sympatyków Borussi po ostatnich sezonach. Teraz to już tylko kibice BVB, nie Roberta Lewandowskiego. A szkoda! Wielka szkoda.

 

Denk mal drüber nach! Vielleicht merkst du ja endlich, was du am BVB hast - oder zumindest, was du ihm verdankst.

Trudno jest być tu sędzią, i nie taka jest moja rola. Nie wiemy co było wynikiem dziennikarskiej manipulacji, a co prawdą. To wie prawdopodobnie tylko sam Robert. Albo i nawet tego nie wie. Wydaje się być w ostatni czasie lekko... zdezorientowany. Współczuje ten, kto choć trochę zna piłkarski świat. Bo tu nie chodzi o pieniądze, tylko o kibiców. Zawsze tylko o nich powinno chodzić, dla nich powinno się grać, dla nich powinno się być. Tylko wtedy to wszystko ma sens, tylko wtedy odnieść można sukces... A Robert? Jakby na chwilę o tym zapomniał. Jakby przez chwilę skupił się za bardzo na sobie, i to wszystko nagle straciło sens. W rozmowie o pieniądzach, rozczarowaniu i pretensjach nie ma miejsca na prawdziwą piłkę nożną.

 

Na lini Robert Lewandowski – Borussia Dortmund iskrzy. I to dość poważnie. Kto ile wytrzyma? To pytanie pozostaje otwarte. Wydaję się, że nawet wysoka temperatura tego lata nie jest w stanie przełamać lodów, które powstały na skutek pewnych zachowań i niefortunnych wypowiedzi polskiego piłkarza i niewątpliwie bardzo „życzliwych” mu ludzi. Ale w miłości jak na wojnie - wszystkie chwyty dozwolone! I tego własnie Ci życzę, Robercie. Spraw, by na lini Lewandowski – Dortmund na nowo rozgorzała miłość. O ile to jeszcze w ogóle możliwe...

 

 

Fragmenty listu: www.schwatzgelb.de

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK