altCmentarz – miejsce niemal święte, choć to tylko symbol. Tu żyją tylko wspomnienia, nie ludzie – tak być przynajmniej powinno. Rodzice, rodzeństwo, przyjaciele, znajomi – to dla nich pojawiamy się przy grobach. Najczęściej po to, aby… porozmawiać, poklepać się po ramieniu, a i pokazać swój gust w doborze kwiatów czy zniczy.

Idziesz na cmentarz, do dziadka, do wujka i kuzynki, do przyjaciela z dzieciństwa, do księdza z rodzinnej parafii i do nich wszystkich, ludzi, których nigdy nie znałeś i nigdy już nie poznasz. Ale oni tu są. Obok ciebie. Słyszysz stukot własnych butów… Nie, to tylko tupot małych dziecięcych nóżek, które ganiają się dookoła płaczącej wierzby. Patrzysz na zbolałą twarz stojącej obok kobiety. Straciła kogoś bliskiego… Nie, to tylko zbyt wysokie buty spowodowały jej upadek na zabłoconej powierzchni. Odwracasz się i widzisz rodzinę, zgromadzoną przed grobem najstarszego jej członka, który odszedł kilka miesięcy temu. Przytulają się, słyszysz krzyk. Rozpacz, ból, cierpienie… Nie, to najmłodszy syn jednej z córek zmarłego zbił przez nieuwagę elektryczny lampion. Kupiony za 50 złotych. W supermarkecie. Idziesz dalej. Widzisz przed sobą młodszego brata twojego sąsiada. Ma naciągnięta na uszy czapkę i niesie dużą torbę, w której głośno uderza o siebie szkło. Przyniósł dziś dużo zniczy i idzie w skupieniu na grób swoich rodziców… Nie, on po prostu jest pijany, a idąc przez cmentarz ma bliżej do domu. Przed grobem swojego dziadka widzisz dwie starsze panie, obejmują się i bardzo o czymś dyskutują. Wspominają swoją zmarłą przyjaciółkę… Nie, one po prostu dowiedziały się, że znicze w osiedlowym sklepiku były droższe aż o 20 groszy od tych z supermarketu. Jedna z nich siarczyście więc przeklina nietrafiony biznes. Zatrzymujesz się przed grobem dziadka. Tak bardzo ci go brakuje… Patrzysz na jego zdjęcie. Składasz ręce do modlitwy. Nagle ktoś dotyka twojego ramienia i głośno woła twoje imię. To twój dawny znajomy, którego nie widziałeś już kilka lat. Zaczyna mówić o sobie. O ślubie swojego najmłodszego brata. O psie, który niedawno zgubił się podczas niedzielnego spaceru. O nowym mieszkaniu i o przeprowadzce. O waszym wspólnym znajomym, który wyprowadził się do Australii. Musicie wreszcie umówić się na kawę i porozmawiać… Uprzejmie przytakujesz i żegnasz się ze znajomym. Spoglądasz na grób dziadka. Ale gdzie on się podział? Zniknął. Niezauważony przez nikogo. Czyżby wyparował? Nie, po prostu się ściemniło. Jesienią wieczory są tak krótkie…

Czy pamiętamy jeszcze, że to nie nasze święto? Nie naszych znajomych i przyjaciół. Nie naszych najnowszych butów i przedłużanych włosów. Nie kolorowych zniczy i wymyślnych bukietów. To ich święto. Tylko ich. To, że ich już z nami nie ma, nie oznacza, że mamy ich ignorować. Tak, cmentarz jest tylko symbolem. Tak naprawdę tu wcale nie żyją tylko wspomnienia. Tu jednak wciąż żyją ludzie! Bo tu żyjemy my… Przynajmniej dziś.

 

Aleksandra Kolasińska

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK