Każdy z nas w dzieciństwie miał jakieś szalone plany dotyczące przyszłego życia zawodowego. Ciekawe ilu z nas przyszło do głowy by na plecach nosić… grill? Na pytania o aspekt fizyczny pracy na ulicach Aachen, ludzi i wątki seksualne, odpowiedział Serhan Sancaktar - grillworker.

Polonia Viva: Czy jest pan Niemcem?
Serhan Sancaktar: Tutaj się urodziłem i wychowałem, ale moi rodzice pochodzą z Turcji.

Czy może Pan jakoś nazwać swoje zajęcie?
W Berlinie określa się to mianem „Grillworker”, a w Aachen po prostu „kiełbasiarz”.

Jak zrodził się pomysł na taki biznes?
To było dziesięć lat temu. Pracowałem wtedy w biurze. Z zawodu jestem handlowcem. Potem 4 miesiące byłem bezrobotny. Na ogół jestem bardzo aktywnym człowiekiem, więc musiałem znaleźć sobie jakieś zajęcie. Pomysł na ten biznes pochodzi od moich przyjaciół, nie jest mój. Ja przywiozłem go tylko ze sobą do Aachen.

Czy ma Pan nad sobą jakiegoś szefa?
Sam jestem sobie szefem, ale niestety jestem zmuszony do odprowadzania podatku od patentu. Kilkakrotnie próbowałem zmienić tę umowę, ale nie jest to proste, ponieważ jest ona skonstruowana  w dość specyficzny sposób.

Czy ta praca daje Panu finansową satysfakcję?
Szczerze mówiąc ten rok jest gorszy od poprzedniego.  To wszystko po części za sprawą władz miasta, które niczego nie ułatwiają. Jak wiemy, Aachen leży na granicy z Belgią i Holandią, i w związku z tym musi być konkurencyjne, szczególnie wobec takich miast jak Maastricht, które przewyższa Aachen pod względem turystycznym. Dlatego nasze miasto musi cały czas dbać o każdy, nawet najmniejszy szczegół. Tymczasem centrum Aachen jest strefą raczej zamkniętą na turystów, ponieważ nie jest ono w stanie zapewnić odpowiedniej liczby miejsc parkingowych. Turyści z Holandii i Belgii parkują gdziekolwiek, ponieważ parkingi są albo przepełnione, albo po prostu zamknięte, i co za tym idzie, płacą potem horrendalne mandaty.

Jak długo pracuje Pan w ciągu dnia?
Pracuję około 70 godzin tygodniowo. Przed pracą muszę jeszcze zadbać o świeży towar, a po skończonym dniu, umyć maszynę. Zajmuje mi to w sumie około 10 godzin dziennie.

Jak długo organizm człowieka jest w stanie znieść taki wysiłek fizyczny?
W pierwszym roku potrafiłem wytrzymać jedynie 2,5 godziny dziennie. Teraz wygląda to już inaczej. Rekord to 16 godzin dziennie. Szczerze mówiąc, jeśli chodzi o wysiłek fizyczny, to problemem nie są plecy, ale nogi. Ja na szczęście, z zamiłowania jestem sportowcem. W młodości byłem piłkarzem, dlatego moje nogi potrafią znieść wiele.

Czy jest ktoś, kto pomaga Panu w prowadzeniu tego interesu?
Owszem. Jest jedna dziewczyna, która codziennie przynosi mi kawę, czasem podrzuca kiełbaski, kiedy mi ich zabraknie. Tylko w ramach przysługi. Daje jej za to małe kieszonkowe, na papierosy.

Czy ma Pan stałych klientów?
Tak. Przychodzą do mnie zarówno stali klienci, jak również i ci, którzy w przerwie między robieniem zakupów, tu w Aachen, wpadają do mnie na kiełbaskę. Stali klienci to najczęściej właściciele i pracownicy pobliskich banków, aptek i innych przedsiębiorstw. Często ci ludzie mają w swoich firmach kantynę, ale wybierają moje hot-dogi, ponieważ chcą zaczerpnąć przez chwilę świeżego powietrza, i co najważniejsze, chcą porozmawiać, tak po prostu pogadać, na przykład, o wczorajszym meczu piłki nożnej. Dlatego zawód, określany mianem „grillworkera”, to nie tylko sprzedawca kiełbasek, to dużo więcej. W tym biznesie chodzi nie tyle o samą kiełbaskę, czy hot-doga, którego jakość jest naprawdę w porządku, ale o kontakt z drugim człowiekiem, który przyjmuje zarówno rolę słuchacza, jak również podejmuje dialog ze swoim klientem. Kiełbaska jest tylko produktem pobocznym, wspomagającym cały ten proces.

Czy jest Pan zadowolony ze swojej pracy?
Oczywiście. Sam jestem człowiekiem pozytywnie myślącym, otwartym i kocham ludzi. Charakter odziedziczyłem po swoim ojcu, który przez 25 lat prowadził tu, w Niemczech, bar. I tak jak on, nigdy nie oceniam człowieka po jego wyglądzie czy ubiorze. Najważniejszą rzeczą, jaka się dla mnie liczy, jest sam człowiek i to jaki on jest. Kocham swoją pracę przede wszystkim ze względu na ludzi, którzy zostawiają na długo uśmiech na mojej twarzy. Są również ciężkie chwile, ponieważ zdarzają się też trudni klienci. Czasami nawet moja praca bywa niebezpieczna, ponieważ ludzie obrzucają mnie wyzwiskami i obelgami, chociaż w ogóle nie znam ich a oni mnie.

Czy mógłby Pan opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego dnia powszedniego?
Wszystkie, które przychodzą mi na myśl, to anegdoty z kobietami w roli głównej. W ogóle wydaje mi się że zawód grillworkera ma trochę wydźwięk seksualny. Kobiety, moje klientki, postrzegają mnie często jako obiekt niesamowicie seksualny. Pytania typu: „Co Pan kiełbasiarz robi po pracy?”, „Jak spędza swój czas wolny?” są niezwykle częste. W tej chwili przychodzi mi do głowy historia z pewną Holenderką. Do końca uparcie tkwiłem przy swoim, że wkręcają mnie w program „Ukryta Kamera”. Otóż pewnego dnia na ulicy, niedaleko mojego kramu, pojawiła się przepiękna istota, figura - niesamowita, wygląd – Mona Lisa, ubiór - dość głęboko wykrojony dekolt. Nie spuszczałem z niej oczu, gdy nagle okazało się, że podąża w moim kierunku, z dzieckiem w wózku. Zamówiła dla swojego synka kiełbaskę z ketchupem, chłopiec zarządał jednak carry. Nie miałem go, więc wywiązała się lekka histeria. I w tym momencie ta niesamowita Mona Lisa, schylając się, odkryła całą zawartość swojego dekoltu, a żeby tego było mało, ostentacyjnie, patrząc na mnie, zaczęła oblizywać ociekający z kiełbaski ketchup. Można wyobrazić sobie mój wyraz twarzy. Zdążyłem wymamrotać tylko: „Miłego dnia” i ruszyłem na poszukiwanie ukrytej kamery, ale bezskutecznie.

I tak na koniec. Jakie ma Pan plany na przyszłość?
Prywatnie, chciałbym mieć dużo dzieci, bo kocham je i one mnie też, i nie mam już za wiele czasu, bo nie chciałbym być dla moich dzieci dziadkiem

Rozmawiały: Karina Dzwonek, Aleksandra Kolasińska


Jeder von euch hat schon in seiner Kindheit von interessanten Berufen geträumt und hatte verrückte Pläne für die Zukunft. Hat aber jemand an dem Geschäft gedacht, das man auf dem Rücken trägt? Heute sprechen wir mit Herrn Serhan Sancaktar – Grillworker, über seine ungewöhnliche Arbeit auf der Straße.

Polregio: Sind Sie Deutscher?
Serhan Sancaktar: Ich bin hier geboren und aufgewachsen, aber meine Eltern stammen aus der Türkei.

Könnten Sie diesen von Ihnen ausgeübten Beruf nennen?
In Berlin nennt man ihn Grillworker, in Aachen Würstchenmann.

Wie sind Sie auf die Idee gekommen, dieses Geschäft zu gründen?
Das war vor zehn Jahren. Ich war gelernter Gross - und Aussenhandelskaufmann und ich war im Büro tätig. Dann war ich vier Monate lang arbeitslos. Ich war ein sehr aktiver Mensch. Ich wollte arbeiten. Die Idee kam von meinen Freunden. Das ist aber nicht meine Idee. Ich habe sie nur nach Aachen gebracht.

Ist das Ihr eigenes Geschäft? Arbeiten Sie für sich selbst?
Ja, aber ich muss an den Patentinhaber Patentgebühren zahlen.Ich habe mehrmals probiert, diesen Vertrag zu ändern aber es ist nicht so einfach, weil dieser schlaue Mann alles patentiert hat.

Ist die Bezahlung für Sie ausreichend?
Dieses Jahr ist schlechter als letztes Jahr . Das alles ist mit der Stadtplanung verbunden.
Aachen ist die Stadt,  die an der Grenze zu Holland und Belgien liegt und wir müssen konkurenzfähig sein. Maastrich hat Aachen inzwischen einkaufstechnisch überholt.  Zudem hat die Stadt Aachen zu wenig Parkplätze. Die Leute sind sehr gestresst, weil sie keine Parkplätzte haben. Wir profiteren von Holland und Belgien und die Holländer von den Deutschen. Die Holländer kommen nach Aachen und dann haben sie keinen Parkplatz, weil entweder der Parkplatz voll oder zu ist. Sie parken irgendwo anders und müssen dann eine hohe Strafe bezahlen, die natürlich viel zu teuer ist.

Wie lange arbeiten Sie pro Tag?
Ungefähr 70 Stunden pro Woche. Vor dem Arbeitstag muss ich noch frische Einkäufe machen und nach der Arbeit muss ich noch die Maschine putzen, insgesamt ca 10 Stunden pro Tag.

Wie lange kann der menschliche Körper so eine physische Belastung aushalten?
Im ersten Jahr konnte ich nur zweinhalb Stunden aushalten. Mein Rekord ist 16 Stunden am Tag. Das Problem ist nicht der Rücken, sondern die Beine. Zum Glück, habe ich als Teenager sehr stark Sport getrieben, deswegen kann jetzt mein Körper viel aushalten.

Hilft ihnen jemand bei diesem Geschäft?
Es gibt ein liebes Mädchen, das mal einen Kaffee zubereitet oder neue Würstchen bringt, aber sie ist nicht meine Angestellte. Das ist aber nur eine halbe Stunde täglich. Sie bekommt einfach Zigarettengeld.

Haben Sie nur Stammkunden?
Ich habe sowohl Stammkunden als auch Leute, die unterwegs bei mir kaufen. Das sind meistens Leute, die in Aachen einkaufen. Die Stammkunden sind die, die hier in der Nähe in der Bank oder in der Apotheke arbeiten und bei mir kaufen. Die Wurst ist nur ein Nebenprodukt. Die Leute kommen, um zu quatschen. Das Produkt ist natürlich in Ordnung, aber es geht um etwas Anderes. Häufig kommen Geschäftsleute, obwohl sie eigene Kantinen in ihrem Betrieb haben; sie wollen einfach an die frische Luft und ein bisschen quatschen.

Sind sie zufrieden mit dieser Arbeit?
Ich brauche sie. Ich liebe die Menschen und ich bin ein positiver Mensch. Mein Vater hat 25 Jahre in Deutschland eine Kneipe geführt. Der Charakter vom Papa ist nicht weit weg.  Ich respektiere jeden Menschen egal, ob er gut oder schlecht angezogen ist. Die Menschen bringen mich jeden Tag zum Lachen, deswegen ist die Arbeit ok. Für mich ist die Art und Weise der Menschen wichtig.

Könnten Sie etwas Witziges aus Ihrem Alltag erzählen?
An sehr viele Geschichten errinere ich mich mit Frauen in der Hauptrolle. Ich habe immer den Eindruck, dass für die Frauen in diesem Beruf etwas Sexistisches liegt. Ich habe gedacht, dass da eine versteckte Kamera irgendwo ist. Einmal traf ich eine hübsche Frau mit tiefem Dekolte. Gutes Aussehen; super Figur, Holländerin, Auftreten wie Mona Lisa. Sie ist zu mir mit einem Kinderwagen gekommen. Sie wollte Würstchen mit Ketchup für ihr Kind. Das Kind hat begonnen zu schreien: “Das ist kein Curry, das ist Ketchup. Ich will das nicht”. In dem Moment ist die Wurst runtergefallen und die Brust aus dem Dekolte gerutscht. Dann hat sie vom Würstchen Ketchup mit der Zunge abgeleckt. Ich habe nur „schönen Tag“ gesagt und die versteckte Kamera gesucht.

Welche Pläne haben sie für die Zukunft?
Privat möchte ich viele Kinder haben. Ich bin der Onkel der Nation. Ich liebe Kinder. Ich möchte nicht Opa für meine Kinder sein.

Geführt von: Karina Dzwonek, Aleksandra Kolasinska

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK