Epidemia Eboli w zachodniej Afryce trwa od pół roku. Jej rozpoczęcie datuje się na luty 2014. Do dziś wirus zabił już ponad 800 osób i rozprzestrzenił się na 3 kraje: Gwineę, Sierra Leone, Liberię. W ostatnich godzinach przypadki choroby, w tym jeden śmiertelny, stwierdzono już także w Nigerii - najludniejszym kraju Afryki. U siedmiu obywateli Filipin, którzy powrócili z Afryki do swojego kraju, rząd podejrzewa zarażenie. Europa i Ameryka zainteresowały się problemem dopiero teraz, gdy Ebola stała się realnym zagrożeniem dla tych kontynentów. Światowa Organizacja Zdrowia WHO, UNICEF oraz Komisja Europejska próbują pomóc w walce z epidemią. Dlaczego dopiero teraz?

 

 

Od wielu miesięcy Afryka zmaga się z niszczącą siłą wirusa, na który do dziś nie ma lekarstwa czy szczepionki. Firmy farmaceutyczne nie zajmują się problemem gorączki krwotocznej, którą wywołuje wirus Ebola, bo do tej pory dotyczył on tylko biednego afrykańskiego kontynentu. Wprawdzie badania nas szczepionką trwają już od 2009 roku, ale rezultatów do dziś brak. Nikt nie przypuszczał, że wirus, który niesie ze sobą umieralność aż do 90% (tak było w Afryce w 2002 i 2003 roku), tak się rozprzestrzeni. Bogate kontynenty zaczyna ogarniać strach. I może się okazać, że na reakcję jest już za późno...

 

Amerykańsko-liberyjski dyplomata umarł na lotnisku w Lagos w Nigerii, w czasie przesiadki. Leciał do Stanów Zjednoczonych. 44 osoby, które miały z nim kontakt na lotnisku, zostały poddane kwarantannie. Osób, które leciały z nim w samolocie z Liberii i dokonały dalszych przesiadek w Lagos, nie sposób odszukać. Linie lotnicze ASKY, którymi leciał mężczyzna, nie mają bowiem listy pasażerów. Gdzie dziś są osoby mające kontakt ze zmarłym Amerykaninem? W Stanach Zjednoczonych? A może w Europie?

 

Wielka Brytania uznała Ebolę jako „potencjalne zagrożenie” dla kraju. Zwołano już komitet ds. Nadzwyczajnych, który ma zająć się sytuacją w obliczu zagrożenia. Niemcy również przygotowują się na przyjęcie ewentualnych zarażonych pasażerów. Dodatkowe kontrole mają mieć miejsce na lotnisku we Frankfurcie. Przypadku Eboli w Niemczech jeszczce nigdy nie stwierdzono, ale w kraju powstało dziewięć jednostek szpitalnych, specjalizujących się w walce z wirusem. Na razie nie wiadomo nic o jakimkolwiek zarażonym Ebolą Brytyjczyku czy mieszkańcu Unii Europejskiej. Jednak z chorobą walczy już dwóch Amerykanów, z których jeden, dr Kent Brantly powrócił już do swojego kraju, by tutaj poddać się leczeniu. Leczeniu, którego tak naprawdę brak, bo nikt nie wie jak należy walczyć ze śmiercionośnym wirusem.

 

Ebola jest jednym z najgroźniejszych wirusów XXI wieku. Choć odkryty już w 1976 roku, do dziś nie wiadomo jak się mu przeciwstawić. Dlaczego? Bo firmy farmaceutyczne wiedziały, że na szczepionce i lekach na gorączkę krwotoczną nie zarobią. Co innego teraz, gdy wirus Ebola stał się zagrożeniem dla innych kontynentów, w tym bogatej Europy i Ameryki Północnej. Po 7 miesiącach afrykańskiej walki z epidemią WHO i Komisja Europejska zdecydowały się wesprzeć Afrykę 102 milionami euro. Teraz wypowiedzieli wirusowi wojnę. To smutne, że śmierc setek mieszkańców Afryki to temat zupełnie niepopularny. Bogaci tego świata pasywnie przyglądają się, wysławszy uprzednio kilku lekarzy na pomoc. Teraz jednak wszyscy bacznie śledzą rozwój wypadków. Ze strachu i dlatego, że wreszcie można na sprawie zarobić...

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK