Mundial, Mundial i po Mundialu. Niemcy z Pucharem Świata wyglądają twarzowo. Wywalczone i zasłużone. Messi nagrodę najlepszego piłkarza Mistrzostw niekoniecznie wywalczył, ale może FIFA nie stać było na chusteczki higieniczne dla piłkarza... Za 4 lata kolejny Mundial, który odbędzie się w Rosji. Będzie inaczej, przede wszystkim bardziej europejsko. Kto tam podniesie trofeum w geście zwycięstwa? I dlaczego nie będzie to Polska?

 

Polska nie ma Jogi Löwa

Brak polskiej reprezentacji trenera, który w finale Mundialu powie do swojego piłkarza, przed wpuszczeniem go na boisko: udowodnij wszystkim, że jesteś lepszy od Messiego i strzel decydującego gola. I to nawet nie o to chodzi, bo gadać każdy może. Ale wyobraźmy sobie, że taki Götze wchodzi na boisko i po tych słowach strzela gola, który decyduje o mistrzostwie? (Przypomina się Bogdan Wenta i jego 15 sekund) Trzeba mieć nosa, nie powiem. Dlaczego takiego nosa nie ma trener polskiej reprezentacji? Chciałoby się rzec: ale... który? Polski trener, który by to nie był, nie zna piłkarzy i drużyny, którą dysponuje. Nie ma czasu jej poznać. Po kilku porażkach jest zwalniany ze stanowiska i cała zabawa zaczyna się od nowa. Löw jest dziś Mistrzem Świata po 10 latach pracy z kadrą (2 pierwsze lata pracował jako asystent Jürgena Klinsmanna). Löw rozpoczął swoją przygodę z kadrą w roku, gdy Podolski i Schweinsteiger w niej debiutowali, a taki Mario Götze nawet o niej jeszcze nie marzył. Jakieś pytania?

 

Polska nie ma Mario Götzego

Gdzie jest w polskiej reprezentacji piłkarz, któremu sie ostatnio w kadrze nie wiedzie? Och tak, tych jest wielu, można wybierać. Jeżeli o to chodzi, Polska ma tutaj problem bogactwa. I w tym ci piłkarze są podobni do niemieckiego bohatera wczorajszego spotkania, któremu całe mistrzostwa nie grało się szczególnie, coś mu nie pasowało, nie umiał się odnaleźć. W końcu sztab szkoleniowy powiedział: basta! Götze pierwszą jedenastkę zmienił na ławkę rezerwowych, ale jak się okazało, i z tego miejsca można decydować o rozstrzygnięciu najważniejszego meczu czterech lat. Niektórzy powiedzą: przypadek. A ja powiem: mentalność.

 

Polska nie ma ławki rezerwowych

Jeżeli do tego dodamy nazwisko asystenta wczorajszej akcji wieczoru, Andre Schürrlego, który już kolejny mecz wchodzi z ławki rezerwowych i staje się królem ofensywy, strzela gole i asystuje, to zaczynamy rozumieć o co chodzi. W meczu z Ghaną z ławki weszli Schweinsteiger i Klose. Wszyscy okrzyknęli ich bohaterami, bo wnieśli tyle świeżości i nowych sił, że cała drużyna nagle zaczęła lepiej grać. Już po dwóch minutach Klose strzelił gola na 2:2. Gdzie są tacy piłkarze w polskiej kadrze? Nie ma.

 

Polska nie ma Schweinsteigera

Wczorajsza postawa Bastiana Schweinsteigera podobała się chyba wszystkim. Co chwile leżał na ziemi, powalany siłą fizyczną rywala, lapały go skurcze, a na końcu jeszcze zalał się krwią. Kiedy wszyscy myśleli, że to już koniec i Schweini usiądzie na ławce, a Großkreutz zaczął zawiązywać sznurowadła, Schweinsteiger wbiegł na boisko i nie chciał słyszeć o zmianie. Tak samo uparcie grał w meczu z Algierią, gdzie ostatkiem sił biegał w dogrywce (za nim przebyta kontuzja) i w końcu Löw zadecydował o zmianie. Po trudnym początku, wszyscy postawili na nim krzyżyk, bo nawet z mediami nie chciał rozmawiać. I jak potem stwierdził, chciał po prostu wyłączyć się i skoncentrować na walce o swoją formę. Po ostatnim gwizdku sędziego pot i krew uwieńczyły rzewne łzy radości. Wojownik. Piłkarz za pół miesiąca już trzydziestoletni, mistrzostwa zaczął na ławce rezerwowych, dziś wszyscy z szacunkiem wypowiadają jego nazwisko. Pokazał ile znaczy dla niego niemiecka reprezentacja! A ile dla naszych reprezentantów znaczy polska kadra? Poza tym, że można było załatwić bilety dla rodzin na Euro 2012?

 

Polska nie ma wiary

Kraj niby tak wierzący, ale jeśli o piłkę nożną chodzi, totalny ateizm. Z czego to wynika? To akurat jasne. Polska kadra gra źle i lepiej zagrać nie może. Ale, ale! Niemcom wiodło się też różnie, trafiły się słabsze mecze, sporo w ostatnim czasie kontuzji, gryp, kłótni piłkarzy z mediami, rozmów o tym, że czas Löwa się skończył. Problemów namnożyło się tyle, że po meczu z Algierią i wymęczonym zwycięstwie, wszystko stało pod wielkim znakiem zapytania. Ale to nie te problemy zadecydowały o tym, że dziś Niemcy wracają do kraju z Pucharem Świata, ale wiara całego narodu. Może i łatwo o wiarę, gdy z Brazylią wygrywa się 7:1, ale o tym, że Niemcy jadą po Mistrza słyszałam jeszcze przed ich wylotem do Brazylii. Kiedy ostatnio Polacy powiedzieli, że jadą po wygraną? Bo że powalczą, to i owszem. Ale walkę obiecywać może każdy. Wiara w zwycięstwo to już wyższa szkoła jazdy i dlatego właśnie jest to połowa sukcesu!

 

Polska nie ma zaufania

Krytyka jest dobra. Ta konstruktywna. Gdy wczoraj na boisko wchodził Mario Götze, głośno wyraziłam swoje niezadowolenie (Co?! Götze?! To chyba jakiś żart!), moi niemieccy znajomi skwitowali to krótko: Löw na pewno wie co robi! I... mieli rację! Jakie było moje zdziwienie, gdy ten oto chłopak bez formy zadecydował o rozstrzygnięciu! Mimo różnych rozmów na temat trenera niemieckiej kadry, gdy przychodzi do meczu, krytykowanie się kończy, a zaczyna się wiara i zaufanie. Ten naród naprawdę razem wywalczył ten tytuł! W Polsce znane jest krytykanctwo, i to, że caly naród wciela się w rolę trenera i wie kogo powołać, wstawić i wyzwać od „dziada”. Wynika to na pewno z tego, że na zaufanie trzeba sobie zasłużyć i buduje się je latami, których polskim trenerom po prostu brak (patrz początek artykułu).

 

Życzyłabym sobie, żeby polska reprezentacja usiadła wspólnie i podyskutowała na temat zakończonych właśnie mistrzostw. Na taką rozmowę zaprosiłabym Trenera Nawałkę i cały stab szkoleniowy, prezesa Bońka, wszystkich piłkarzy, dziennikarzy kluczowych mediów i przedstawicieli kibiców. Wszyscy powinniśmy spotkać się razem i zastanowić dlaczego oni mogą, a my nie. I gdy już za kilka miesięcy nadejdzie mecz eliminacji Mistrzostw Europy, w którym my, Polacy, zmierzymy się z aktualnym Mistrzem Świata, nie śpiewajmy po raz kolejny „Nic się nie stało” i nie patrzmy z zażenowaniem na grę naszej drużyny. Choć nie było nas w Brazylii, i my mamy swoją lekcję do odrobienia.

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK