To, że małżeństwo nie jest czymś romantycznym ani bajkowym wie każdy, kto... jest małżonkiem. Prawda wychodzi jednak dopiero po czasie. Nikt w ten stan rzeczy nie wierzy, dopóki sam się nie przekona. Początki są uczuciowe i bajkowe! Dopiero z biegem czasu czar pryska, a rzeczywistość nie mieni się kolorami tęczy, za to często zachodzi szarością. No cóż, takie jest po prostu  życie!

 

Ale jak mogę sobie przypomnieć, najpiękniejsze chwile, które przeżywamy w życiu, to te przed powiedzeniem sobie tak. Magiczne, niezapomniane i nieziemskie. Ich kwintensecją są właśnie oświadczyny.

 

To takie starodawne słowo, które ciągle budzi emocje. Kiedy moje przyjaciółki mowią o oświadczynach, zawsze towarzyszy temu podobny dźwięk: „Aaaa!!! Jarek mi się oświadczył! Wyobrażasz to sobie?!”, i szybko podstawiają mi pierścionek pod nos. A później szczegóły.

 

To znaczy: gdzie, kiedy i jak! I odkąd pamiętam, są to zawsze romantyczno-fantastyczne opowieści, ukazujące pełnię kreatywnych wysiłków oświadczającego się, tak, by ta chwila była dosłownie niezapomniana! Na plaży pod palmami przy blasku księżyca, na polskich Rysach przy dwóch filiżankach kawy i świeczkach (cud, że się zapaliły przy takim wietrze), w nocy w parku pośród płonących świec i rozrzuconych czerwonych róż, w  wytwornej restauracji przy włoskich ariach lub też podczas lotu balonem! Aż słów brak! Żyć, nie umierać! I tylko pozazdrościć! Tak to mniej więcej wygląda z polskiej strony...

 

A z niemieckiej? Chyba trudno o takie przeżycia, bo małżeństwo raczej wyszło z mody. Choć może jednak wcale nie tak bardzo, bo... kryzys mamy! Zacznijmy od tego, że jeśli się tu mówi o romantyźmie to chyba tylko o Schillerze i Goethem, a już na pewno nie w kontekście uczuć zakochanych. Normą naszych zachodnich sąsiadów stało się partnerstwo, ponieważ we dwójkę jest... taniej! Single płacą więcej! Weźmy przykładowo czynsz za mieszkanie. Za dwa pokoje około 700 euro - to przecież  kupa kasy! A 350 euro na głowę brzmi juz rozsądniej! Podobnie opłaty za internet, wodę czy wywóz śmieci. Partnerzy mieszkają razem i to co ich łączy, to wspólna sypialnia, czasem posiłek, a niekiedy nawet wyjście do kina. Kasę jednak trzymają oddzielnie. Co miesiąc każdy z partnerów dokłada identyczną kwotę do kosztów utrzymania, bo sprawiedliwość musi być! Osobno spędzają uroczystości, święta czy Nowy Rok (każdy ze swoją rodziną lub przyjaciółmi), ale... wysyłają do siebie smsy. I to jest w ich związku najbardziej romantyczne! Jeśli się sobą znudzą, rozchodzą się. A z podziałem majątku nie mają problemu. Każdy przecież dobrze wie co kupił. I ma na to rachunki. Zatem o kłótni oraz sprzeczkach nie ma mowy!

 

I wszystko byłoby idealnie, gdyby nie... urząd finansowy, który nałożył podatki. A single bez dzieci płacą niebagatelną sumę jako podatnicy. Natomiast związek małżeński klasyfikuje podatników automatycznie pod cyfrą 4 (8 na na dwóch współmałżonków), co oznacza zwrot podatku od kilkuset do paru tysięcy euro rocznie. Krótkie przeliczenie, i... rzecz się naprawdę opłaca! Nawet jeśliby wliczyć w to koszty hipotetycznego rozwodu, który się zwróci po 2-3 latach. To prawdziwa okazja! Istne „Schnäpchen“!

 

A jak wyglądają oświadczyny po niemiecku? Historia prawdziwa:

 

W pokoju. On oblicza profity z przejścia do czwartej klasy podatkowej. Ona przy komputerze odpisuje na maile.

On: Musimy sie pobrać, bo to się nam opłaci!

Ona (nie odrywając się od pracy): Ile dostaniemy zwrotu z podatku?

On (licząc dalej): Po 1200 euro na każdego z nas.

Ona: To zadzwoń jutro do Urzędu Stanu Cywilnego i zapisz nas na najbliższy wolny termin, nie ma na co czekać! Zapytaj o to jakie dokumenty są potrzebne i ile będzie to kosztowało!

 

On dalej liczy, a ona nadal odpisuje na maile.

 

Jeszcze trzeba dodać, że ślub musi odbyć się w tym samym roku. W przeciwnym razie przepadnie podatek za rok 2013! To takie niesamowite i wręcz nowatorskie oświadczyny. Nieutrzymane w stylu szekspirowskim ani w niemiecko-werterowskim. O różach i kolacji przy świecach nawet nie wspomnę, bo to inwestycja nieopłacalna...

 

Smutne, że nie jest to jednostkowy przypadek wśród moich niemieckich przyjaciół, szczególnie w ostatnim czasie! Kryzys daje się we znaki. Oszczędzać trzeba, ale czy kosztem ludzkich odczuć i reakcji oraz własnego życia?! A gdzie uczucia,  serce, miłość? Przecież ludźmi jesteśmy, nie kalkulatorami! Coś tu chyba jest nie tak! To się czuje – prawdziwy, wyrachowany niemiecki romantyzm. Serce się ściska! I zanim czar powstał, już prysnął...  A mnie rozbolała głowa!

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK