Nie chodzi tu wcale o to, by podawać je z tartą bułeczką na masełku uprażoną, z żółtkami jajek usiekanych z pietruszką młodziutką. Można przecież pod beszamelem, z szynką, z holenderskim, a  do tego z białym winem, łososiem, raczkami... Ci, którzy przyjechali jednak z Polski do zbiorów w Niemczech, nie tęsknią za ich szczególnym smakiem i nie mówią, że to rarytas książęcej kuchni. Dla nich  szparag to szparag.  Musi być szybko zebrany, żeby kruchość i soczystość zachował. Należy przykryć go w czas, by słońca nie ujrzał i wodą zimną schłodzić  zanim do sprzedaży, do tych kuchni co „Cousine Gourmet” się zwą, powędruje. Delektować to trzeba się tym, co w puszkach i słoikach z domu zabrane, powiadają „szparagowi chłopcy z Polski”. Chleba trzeba dokupić, margarynę, pasztet... Byle sił wystarczało, kręgosłup nie wysiadł i pogoda była! W deszczu to nie robota, lecz mordęga. 

 

W tym roku pod Hamburgiem setki naszych rodaków, choć dniówka wcale nie rewelacyjna. Oj, stawka niższa niż w roku ubiegłym! Rzecz w tym jednak, że o robotę wszędzie trudno, a tam gdzie wielu do niej chętnych, nie ma sentymentów. Niektórzy przyjechali jeszcze przed 13 kwietnia, przed ustaloną „Hermenegildą”, żeby się tylko „załapać” i to na cały okres, do 24 czerwca, czyli do św. Jana.  Skoro się człowiek umęczy, to niech choć coś do domu zawiezie, jak twierdzą ci spod Gorzowa, Chojny, Cedyni, Międzyrzecza, Mieszkowic... Ci, którzy busikami pod Stade i Buxtehude nad Łabę Południową przybyli z uprzedzeniem kilkudniowym.

 

Mają doświadczenie, a jakże! W ubiegłym roku pracowali w Dolnej Saksonii. Tam przecież ta słynna Dolnosaksońska Trasa Szparagowa; od  Lueneburga, Brunszwiku, po Bremę, dalej  Cloppenburg, Hoya, Soltau i Nienburg nad Wezerą. Druga taka trasa to „Beelitzer Spargelstrasse” w Brandenburgii. Wiedzie ona od Blankensee na Meklemburgii przez Lehnin do Beelitz na południe od Poczdamu. Tam kultura uprawy szparaga sięga roku 1861, kiedy miejscowy właściciel ziemski Karl Friedrich Wilhelm Herrmann zdecydował się na pionierską uprawę byliny. Eksperymentował, próbował i wygrał. Zaskoczył miejscowych i dwór cesarski w Berlinie. Okazało się, że wyrosło  coś, co ma smak niebywały, delikatny, lecz wyrazisty i nietypowy. Plantacje tak się wkrótce upowszechniły, że potrzeba było dodatkowych rąk do pracy przy zbiorach. Polacy z Zaboru Pruskiego już w okresie międzywojennym jeździli na sezonowy w ten rejon zarobek. Potem była wojna i  zajęli się tym przymusowi robotnicy. Po stagnacji spowodowanej dederowskim komunizmem znowu ruszyło. I to z jakim impetem!  Unia Europejska wsparła niemieckich plantatorów. Wkrótce powstało trzecie szparagowe zagłębie w NRW -  Nadrenia Północna Westfalia, gdzie dziś 4000 ha szparagów! Tam też nasi stanowiska po 1994 objęli, bo któż inny do tej roboty tak ochoczo się rwie? Niemcy zadowoleni, a szparagi z młodymi ziemniakami to przysmak jedyny w swoim rodzaju, którym zajadać się można po pańsku i upajać jak majowym krajobrazem wiejskim.

 

Nic dziwnego, że organizuje się wycieczki na szparagowe festyny, na ucztowanie, tańce, wybory szparagowej królowej. Najsłynniejsze są oczywiście te w Beelitz, w pierwszym tygodniu czerwca, w historycznej części miasta i wokół kościoła Sankt Marien. Przy okazji trzeba zawitać do Schlunkendorf, gdzie szparagowe muzeum i oczywiście odwiedzić słynne gospodarstwo Storchennest w Rieben, którego znakiem rozpoznawczym jest bocian w locie z wiązką szparagów w chuście. Tam nawet szparagowego wina, wódki, ciasteczek,  zapiekanek, pizzy, omletów można popróbować! Szparag to taki cud, że zrobi się z niego niejedno kulinarne zaskoczenie.

 

A jaki zdrowy! Otwarte w 1998 roku tamtejsze Spargelmuseum  przekonuje, że już  Hipokrates znał jego lecznicze właściwości. Nie dość, że to afrodyzjak, to jeszcze nerki i wątrobę oczyszcza, minerałów i witamin dostarcza, sił witalnych dodaje, wygląd skóry i paznokci poprawia... Ach, czegoż on nie ulepsza? Okazuje się, że już 400 lat przed Chrystusem był znany jako lek na wiele dolegliwości. Beelitzerów interesuje to przede wszystkim jaki wpływ ma produkcja szparagów na rozwój i znaczenie regionu i czy związek producentów szparagów będzie miał odpowiednie poważanie i znaczenie. Z całą pewnością!

 

Tak samo zadowoleni są  mieszkańcy Nienburga nad Wezerą, gdzie również utworzono przed laty Spargelmuseum. Jego eksponaty przedstawiają ponad 150 lat upraw tego  osobliwego warzywa, które dziś w Niemczech spożywane jest w ilości przewyższającej 100 tys. ton! Kiedy my do tego dojdziemy? U nas też piękne, doskonale prowadzone plantacje. Słynie ta w Korytnicy w gminie Szydłów w Małopolsce, ale coraz więcej ich w Welkopolsce i na Mazowszu... Z całą pewnością nasze rodzime smakują lepiej niż chińskie. Chińczycy od pewnego czasu przewodzą w ich produkcji.

 

Tymczasem w Niemczech szczycą się tradycjami szparagowych upraw i całą narosłą wokół tematu kulturą. We wspomnianym muzeum w Nienburgu przyjdzie nam zobaczyć piękną porcelanę stołową i srebrne sztućce odpowiednie do spożywania szparagów: nożyki, szczypce, szpikulce, łyżki. To niebywałe dzieła sztuki podobnie jak: półmiski w kształcie wiązek szparagów, tace o wymyślnych kształtach, sosjerki, kokilki, patery, salatery, talerze i wazy. Wszystko to specyficznej urody i doskonałej jakości, ze szparagowymi wzorami, zdobieniami i kształtami zaskakującymi. Ujrzymy też obrazy olejne, (jakże pięknie namalował pęczek szparagów Edouard Manet w 1880) sztychy i ryciny przedstawiające urok jarzyny, a także  szparagowe, dworskie uczty, na których zabawy i uciechy miały spontaniczny, frywolny niekiedy charakter. Bywało, że szparaga jadło się prowokująco, bez używania widelczyka i noża, delektując się sokiem, kształtem, smakiem... No cóż, pomiędzy szparagiem, a marchwią, kalarepą czy selerem jest różnica. Tych, bardziej pragmatycznych zainteresują dawne maszyny, noże, kosze, wagi, wanny, a nawet narzędzia do kultywacji gleby. Najbardziej okazałe i godne poznania jest w tej materii Europejskie Muzeum Szparagów w Schrobenhausen w Bawarii. Utworzone w 1985 roku przyciąga rzesze turystów, a Rada Europy w Strasburgu uznała je w 1993 za jedno z dziesięciu najlepszych muzeów Europy. Stare zielarskie ksiągi, receptury, naczynia, meissenowska porcelana i dzieła sztuki, w tym i nadwornego rosyjskiego jubilera Carla Petera Faberge z roku 1890, utwierdzają w przekonaniu, że szparagowa historia warta jest podziwu. Film, który ogląda się przy okazji wizyty w tym objekcie, pozwala zrozumieć wszystkie trudy i złożoności uprawy szparaga. Jest też dział poświęcony sezonowym pracownikom...

 

Po wojnie zatrudniano Greków, Turków, Hiszpanów, bo mieli pojęcie i śródziemnomorskie doświadczenie agrarne. Dziś, jak wiadomo,  sprowadza się Polaków. W pobliskim parku jest wzorcowe pole szparagowe, które także budzi wielkie zainteresowanie, bo przecież te kopczyki z optymalnymi wymiarami głębokości, szerokości, wysokości, te bruzdy, odległości to istotna i ważka sprawa. To też dzieło naszych!

 

Muzeum znajdujące się w dwupiętrowej wieży miejskiego muru obronnego szczyci się ponad 500 eksponatami z 30 krajów, w tym osobliwościami wartymi uwagi.  Współpracuje z nim od 2005 roku  Spargelmuseum NRW w Herten w Nadrenii Półncnej Westfalii.  Ono także podąża śladem swych poprzedników w gromadzeniu ciekawostek.

 

Na plantacjach zaś po południowej stronie Łaby, pod samym Hamburgiem, praca wre tego roku jak nigdy. Pogoda sprzyja, choć poranki są chłodne. Zbiory tego roku rewelacyjne, cen nie trzeba windować. Popyt większy niż podaż. Chłopcy spod Gorzowa, Chojny, Międzyrzecza uspokojeni, a ich pracodawcy zadowoleni. Nawet bigos pozwalają wieczorem późnym, sobotnim podgrzać, bo szparag po polsku, to już skomplikowana receptura, choć zapewne warta uwagi. A jakże! Najlepsze szparagi podawano ponoć w naszym kraju w okresie międzywojennym u Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawiskach, gdzie była imponująca szparagarnia. Podobne znajdowały się przy dworach i pałacach magnatów Dolnego Śląska. Teraz zjemy je w wielu miejscach w kraju i zachwycimy się ich smakiem tak samo, jak cała świta papieża Benedykta XVI podczas pielgrzymki w 2006 roku do Polski, na krakowskim przyjęciu u Wierzynka. Polskie szparagi zielone, białe i te fioletowe doczekają się sławy! Uwierzmy, bo coraz więcej ogrodników i rolników decyduje się je sadzić i zbierać, a Unia chętnie dotuje.

 

Sława Ratajczak

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK