"Pożegnanie Europy",  obraz Aleksandra Sochaczewskiego

 

Nadeszły inne czasy, one nie będą się mściły na historii, ale konieczne jest, by mówiono prawdę i żeby nie zapominano.

 Pamięć

 

Uczestników polskiego powstania narodowego 1863 r. rosyjskie państwo pozbawiło wszystkich praw. Wielu powstańców było wysłanych do kopalń i fabryk guberni irkuckiej i na Zabajkale. Wiosną 1866 roku był opracowany plan powstania. Na czele komitetu powstańczego stał Gustaw Szaramowicz. Polscy zesłańcy pracowali jako budowniczowie traktu, który układali w dół brzegu zawsze chłodnego Jeziora Bajkał. Drążyli twarde skały, budowali mosty na licznych górskich potokach. Roboty były prowadzone na odcinku dwustu kilometrów. Tam gdzie pracowali polscy zesłańcy byli wysyłani też komendanci prac. Wszystkich uczestników powstania było 717.

 

Powstanie zaczęło się 24 czerwca. „Niech ten dzień wszyscy pamiętają, niech go pamiętają synowie i córki wolnej Polski i wszyscy niezależnie myślący ludzie w Rosji, nadszedł czas, abyśmy zaczęli walczyć …” – powiedział Kazimierz Arcimowicz.

Władza miejscowa jeszcze nie zapomniała o wcześniejszych wydarzeniach, kiedy zesłańcy planowali wprowadzić na Syberii wolność. Władza postanowiła zająć się kwestią Polską po rozprawieniu się z carizmem. Bojąc się buntu na całej Wschodniej Syberii, rząd szybko przyjął decyzję o karaniu powstańców.

 

Całe terytorium było okrążone wojskiem. Wojska w całości zamknęły drogę w Dolinie Tunkinskiej. Zamknięta okazała się też droga do Wierchnieudińska (Ułan Ude). Powstańcy znaleźli się w sytuacji bez wyjścia. 27 czerwca koło stacji Lichanowska wywiązała się strzelanina. Polacy cofnęli się do Miszichy. Jednak wśród powstańców już nie było wtedy jedności. Celiński zaproponował zaprzestania walk z wojskami rosyjskimi, a cofanie się do granicy. Szaramowicz był za rozszerzeniem powstania. On miał nadzieję na włączenia się do postanie zesłańców z innych miejsc. Najgłówniejsza bitwa rozegrała się koło Miszichy 28 czerwca. Była bardzo gwałtowna burza. Zmęczeni, głodni, źle uzbrojeni powstańcy nie mogli przeciwstawić się świetnie uzbrojonemu przeciwnikowi. Walka trwała nie dłużej niż 20 minut. Heroizm powstańców nie pomógł, oni wycofali się do lasu, a później zostali wzięci do niewoli. Zabito 34 ludzi.

 

Z uczestnikami srogo rozprawiły się carskie rządy. Gustaw Szaramowicz, Narcys Celiński, Jakow Reiner, Władysław Katkowski byli sądzeni, a później rozstrzelani, inni z kolei zesłani na katorgę do końca życia, część musiała się osiedlić w różnych rejonach Syberii. Na sądzie powstańcy byli dzielni. Wyjątkowo wszyscy zapamiętali mowę Gustawa Szaramowicza: „Zadecydowaliśmy, lepiej umrzeć niż prowadzić takie życie bez przyszłości, bez przeszłości, pod waszą dziką przemocą.”

 

 

Hołd Pamięci

 

Nasza Narodowo-Kulturalna Autonomia Polaków „Nadzieja” znajduje się w mieście Ułan Ude. Stolica republiki Buriacji znajduje się między Irkuckiem i Czitą. Każdy członek Autonomii ma swoją historię. Już prawie 20 lat podtrzymujemy kulturę naszych przodków. Uczymy się języka polskiego, obchodzimy święta, organizujemy konkursy recytatorskie poezji polskiej, uczestniczymy we wszystkich międzynarodowych uroczystościach na terenie naszego miasta. Tradycyjnie obchodzimy – w filharmonii -  pod kierownictwem prezesa Polskiej Autonomii, Pani Marii Iwanowej - „Jesień Polonijną”i Tydzień Polskiego kina w bibliotece narodowej. Każdego roku odbywa się letnia szkoła nad brzegiem Bajkału. Przyjeżdżają wolontariusze z Polski, z irkuckiego okręgu konsularnego przyjeżdżają dzieci i dzięki polskim nauczycielom głębiej poznają polską kulturę i język. Każdy człowiek wnosi coś od siebie do polskiego centrum i wszystkich nas łączy to, że chcemy zachować pamięć o naszych pradziadkach.

 

Jedną z ważniejszych uroczystości Autonomii Polaków jest wyjazd do Miszichy, żeby uczcić pamięć zmarłych obrońców ojczyzny. W 2001 roku z inicjatywy założyciela Autonomii Wacława Sokołowskiego, przy pomocy Konsulatu Generalnego RP w Irkucku został wzniesiony drewniany krzyż. Stało się tradycją przyjeżdżać tu co roku. Miszycha ma unikalne geograficzne położenie, znajduje się w centrum rezerwatu. Z jednej strony rozpościera się tafla jeziora Bajkał z brzegiem z małymi kamieniami. Z drugiej strony można zauważyć polanę i las, dalej widać drogę do Irkucka, za którą widnieją góry i tajga, las sosnowy i cedrowy.

 

Wyznaczonego dnia gromadzimy się o 7.30 przy Automomii, a odjeżdżamy o 8.00. Jedziemy autobusem około 5 godzin. W drodze młodzież przy melodii gitary śpiewa polskie pieśni, emeryci wspominają historie, które im opowiadali dziadkowie. Także patrzenie w okno, to zajmujące zajęcie. Przyroda na Syberii jest niemonotonna. Może to być trawa z kwiatami, na której widać pasące się krowy i konie oraz nieduże, porośnięte lasem góry. Do celu wycieczki nie tak prosto dostać się, gdyż z głównej drogi trzeba skręcić na most położony na górskiej rzeczce. Potem dalej pieszo przez drogą las, która jest zmoczona deszczem i koło 1 km do jeziora. W tym jest coś znaczącego, wyjątkowego.

 

Każdy człowiek, przechodzący tę drogę pieszo, denerwuje się. Każdy o czymś myśli. Zawsze z podróżnikami przyjeżdża ks. Adam Ramaniuk i Konsul Generalny. Wszystko zajmuje dużo czasu. Ksiądz odprawia mszę, delegacja składa wianki przy krzyżu, wszyscy chętni mogą przemawiać. Po mszy obowiązuje minuta ciszy. Poczęstunek odbywa się na starych zniszczonych deskach. Każdy przywozi coś ze sobą. W dużym wiadrze na ognisku gotujemy herbatę z mlekiem, gdyż ludzie już zdążyli zmarznąć. O zmroku trzeba wyjechać z powrotem.

 

To malownicze miejsce zostawia w sercach ludzi część skarbu i ogromny szacunek. W stronę powrotną jedziemy cicho, milcząc. Śpiewamy tylko spokojne pieśni, te wspomnienia będą przekazywane z pokolenia na pokolenia. Tak my oddajemy hołd ludziom, którzy zginęli w walce za wolność. Przecież u każdego z nich były swoje marzenia, plany na życie. Tam daleko w ojczyźnie zostali rodzice, czy małe dzieci lub ukochana dziewczyna. Wielu ludzi całe swoje życie przeżyło w oczekiwaniu na swojego bliskiego człowieka, przelewając przy tym łzy i wpatrując się w dal. Może wróci…

 

Krzyż nad Bajkałem. Ulica Polskich Powstańców w Irkucku. Zatopiony w zieleni przylądek Kotkowa. Pamięć i honor …

 

 

«Lepiej wybrać imię niż obfite bogactwo; łaska jest lepsza niż srebro i złoto.»

 Prz. 22:1.

 

Czas w archiwum leci bardzo szybko. Pożółkłe ze starości kartki, do odczytania staro-słowiański tekst, palce brudne od stuletniego kurzu – to historie doprawadzające do łez.

 

Materiałów o polskim pochodzeniu wygnańców i przestępców politycznych zesłanych na dobrowolne osiedlenie w księgach metrykalnych i dokumentach “Wierchnieudińskiego Urzedu policji Zabajkalskiego obszaru” do 1917 roku my nie znaleźliśmy w archiwum NARB, nie licząc wielu listów “Przestępców wygnańców po ostatniej polskiej rebelii” (fundusz 337). Jasne, że powstanie dało wielki rezonans, gdyż w dokumentach wspomina się o nim systematycznie  do końca XIX wieku.

 

 

Materiały o “polskiej krwi” i w XX wieku przekazywano ustnie, choć niechętnie, ze wzgledów bezpieczeństwa. Diabelsko okrutny reżim Stalina dosięgnął wszystkich regionów.

 

O przeszłości mojego polskiego przodka Kosmy Zielenowskiego wiemy bardzo mało, tylko to, że był on bardzo młodym, gdy głodny samotnie przeszedł Barguzińskim traktem do wsi Karymsk, gdzie znalazł jedzenie i schronienie. W tym czasie w tej wsi już mieszkało “na posjelienie” wiele rodzin Chmielowych.

 

Dziadek mojego taty Joann Zielenowski urodził się 21 maja 1892 roku. Chrzcił go ksiądz Władymir Pargaczewski a chrzestnymi byli Stiepan Pietrowicz Bajew i Maria Balaganskaja. Według historyków, najpierw Zabajkalie było zasiedlone przez mężczyzn, i dlatego było dużo zmieszanych narodowościowo małżeństw. O Chmielowych chodzi opinia, że oni żenili się z miejscową ludnością, przypuszczalnie z Tungusami, na co wskazuje ich wygląd: ciemna skóra i  skośne azjatyckie oczy. Relacje rodzinne pomogły nie tylko przetrwać, ale także dały początek bardzo licznym wówczas Karymom. Ta wersja jest wiecej niż prawdopodobna. Dowody są oczywiste, gdy popatrzy się na ich twarze. Po wielu latach Zielenowski Iwan ożenił się z Katarzyną. W 1922 roku urodziła się im pierwsza córka Lidia. Jako młoda dziewczyna została zesłana na dziesięcioletnią katorgę. Pytać czy mówić o tym w rodzinie nie jest przyjęte, z powodu, nieznośnego bólu i goryczy utraty. W tym roku skończy 90 lat!

 

Moja babcia Anna Zielenowskaja urodziła się w 1933 roku. W dwunastym roku życia dotknęło ją nieszczęście. Wojna z nazistami jeszcze nie była skończona, na polach pracowały dzieci i nastolatki. Wśród nich była i ona. Bronowała. Było ciemno, kiedy głodna, zmęczona trudną pracą dziewczyna wracała do domu na koniu. Ktoś zaproponował, skrócić drogę i przejść przez górę. Kiedy koń upadł, było wiele pęknięć. Przez długi czas ona leżała w łóżku cała w gipsie. Przeszła kilka lat leczenia i rehabilitacji. Z czasem wyuczyła się na krawcową, wyszła za mąż, urodziła trzech synów.

 

Nie tak dawno, na 50-lecie mojego taty Arkadia, ozdobiłam świąteczny stół w czerwono-białych kolorach, które symbolizują flagę Polski. Wiedząc o tym, że nasza rodzina chodzi do “Domu Polskiego”, nasi goście poprosili mnie, by złożyć tacie życzenia w języku polskim. Było to przejmujące i bardzo miłe dla mnie i moich rodziców. Niespodzianką stały się życzenia przyjaciela naszej rodziny - wiersz, w którym była mowa o polskim pochodzeniu mojego taty.

 

Wieczne pojęcia honoru i sumienia, jak w przeszłości, tak i dzisiaj pozostają mocnym fundamentem naszego życia dzisiaj i jutro. Podobne przykłady czerpię z Biblijnych bohaterów wiary. Ich cierpliwość i walka za honor, sprawedliwość i wiarę w Boga zawsze była nagradzana. Godne szacunku życie moich przodków; czysta reputacja rodziców; hołd pamięci tym, kto zmarł za wolność tych, kogo znamy i kogo nie znamy, pobożność bohaterów wiary chrześciańskiej – to wszystko jest dla mnie częścią wielowymiarowego pojęcia HONOR.

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK