Pierwszym testem dorosłości jest matura. Nie na darmo nazywa się ją „egzaminem dojrzałości”. Trzeba przetrwać ten ciężki okres i zdać maturę z jak najlepszymi wynikami. Nie możemy liczyć na dużą pomoc rodziny czy przyjaciół. Nikt za nas bowiem do matury się nie przygotuje. Okazuje się, że najbardziej pomóc możemy sobie sami!

 

Najgorszą przedmaturalną rzeczą dla każdego maturzysty jest stres i poczucie beznadziejnej nieodwracalności. Myślimy, że jeżeli coś pójdzie nie tak, to już nic dobrego w życiu nas nie czeka, będziemy pracować w kamieniołomach albo w ogóle skończymy w jakimś rynsztoku z dala od bliskich nam ludzi i wspaniałego życia, jakiego dla siebie chcemy. Przecież wcale tak być nie musi. Nawet oblanie matury to nie koniec świata. Są poprawki („bez spiny – są drugie terminy” – motto każdego szanującego się studenta – warto zapamiętać!), poprawki poprawek i poprawki poprawek poprawek. Można tak sobie poprawiać i poprawiać, ale po co? Lepiej od razu nauczyć się walczyć z maturalnym stresem. Trzeba podejść do problemu racjonalnie – to jedna z tych życiowych sytuacji, w ktorej kierować powinniśmy się rozumem, a nie sercem i emocjami. Najgorsze co możemy zrobić, to sami nakręcać swoje zdenerwowanie i przejmować się każdym najmniejszym maturalnym problemem. Przecież chodzi o to, żeby sobie pomóc, a nie się dołować!        

 

W przygotowaniach maturalnych najważniejsza jest nauka, o tym wie przecież każdy. Istotna sprawa to znaleźć złoty środek. Trzeba się uczyć, to fakt, samo do głowy nam przecież nie wejdzie. Nie warto liczyć na cud, bo można się boleśnie zawieść. Zatem trik ze spaniem z książką pod poduszką możemy sobie odpuścić. Warto jest czasem coś powtórzyć, przypomnieć sobie, a nawet usiąść do typowego zakuwania. Dobrze jest trenować roziwązywanie maturalnych testów, bo często w nich nie sprawdza się wiedzy, ale umiejętności. Z drugiej strony jednak nie ma sensu siedzieć nad książkami dzień i noc – to nie sesja na studiach, gdzie uczyć trzeba się najczęściej w nocy (bo w dzień studenci robią dużo innych rzeczy, aby tylko odłożyć naukę na później, od sprzątania klatki chomika po odwiedziny ukochanych ciotek, wujków i kuzynów piętnastego pokolenia – o rodzinę trzeba przecież dbać!), ale na to jeszcze przyjdzie czas! Jeśli chodzi o maturalne przygotowania, to taki system nie jest raczej trafiony. Można nabawić się jedynie depresji albo nerwicy – żadne nie jest nam w tym momencie potrzebne. Zatem, uczmy się, ale z umiarem!

 

Kolejną niezbędną sprawą jest odstresowanie się, czyli po prostu relaks. Trzeba znaleźć swój sposób na to, aby pozbyć się stresu i, kolokwialnie mówiąc, wyluzować się. Może być to wypad do kina ze znajomymi, mecz koszykówki z kolegami z osiedla, albo chociażby siedzenie w pidżamie przed telewizorem z maseczką ogórkową na twarzy i śmianie się z mało inteligentnych wypowiedzi celebrytów. Śmiech, wysiłek fizyczny, oddawanie się swojemu hobby – endorfiny w takiej dawce zdziałają na pewno więcej niż nieprzespane noce, zapuchnięte oczy i zmęczone dźwiganiem ciężkich repetytoriów, mięśnie. To nieprawda, że w maturalnych przygotowaniach nie ma czasu na takie sprawy, że trzeba tylko się uczyć, bo przecież szkoda czasu... Na relaks czas znaleźć powinniśmy zawsze, nieważe kiedy zabieramy się za poważne powtarzanie i naukę - pół roku czy tydzień przed maturą.

 

Ostatnim już czynnikiem, który przyczyni się do pozytywnych wyników maturalnych i polepszy naszą kondycję psychiczną jest nasza kochana podświadomość! Ona zdziałać może cuda, nie należy jej lekceważyć. Trzeba zatem robić wszystko to, o czym przeczytać można w kolorowych pisemkach dla nastolatek, i tych trochę starszych kobiet. Wypada zatem wietrzyć pokój co wieczór, relaksować się przy zapachu cudownych kadzidełek, chodzić na długie spacery, patrzeć na zieleń – to odstresowuje i daje nadzieje na lepsze jutro, jeść orzechy, czekoladę, śliwki, kukurydzę, wszystkie inne ziarna i specyfiki rozpuszczalne z magnezem czy żelazem. Można pić też herbatę z guaraną, gorzkie kakao czy ciepłe mleko. Niektórzy wierzą nawet w picie herbaty z... cebulą. Zapewne nie smakuje to najlepiej (pachnie z pewnością jeszcze gorzej), ale skoro komuś to pomaga w walce z bólem głowy? Może warto spróbować. Można nawet poddawać masażom receptorów albo... ciągnąć za uszy, żeby pobudzić pracę mózgu. Nieważne czy to naprawdę pomaga. Jeśli my w to wierzymy, na pewno nasza podświadomość zdziała cuda i wprowadzi nas w dobry nastrój, bo o to przecież w tym wszystkim chodzi. Jak zastosujemy się do tych wszystkich zaleceń, to na pewno uda nam się podołać egzaminom, bo będziemy przekonani o tym, że dołożyliśmy wszelkich starań, aby być w formie i czuć się wspaniale.

 

Matura to nie tylko egzamin naszej wiedzy i umiejętności, ale przede wszystkim egzamin naszej dojrzałości. Jeżeli podołamy, poradzimy sobie z maturalnym stresem i poczuciem nieodwracalności, które, nie oszukujmy się, dosięga każdego, nawet najbardziej odważnego i lubiącego zakuwać ucznia, to poradzimy sobie z pewnością z problemami dorosłego życia. W maturze chodzi o to, by wygrać ze sobą samym i nie zwariować. I nie jest to wcale takie trudne!

 

W NASTĘPNYM ODCINKU: Po co i jak studiować?

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK