Maciej Orłoś – „nigdy nie zostanę emerytem”

Maciej Orłoś - syn pisarza Kazimierza Orłosia oraz wnuk mykologa Henryka Orłosia. Ukończył studia w Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie.  Od czerwca 1991 roku, pracując przez 25 lat, jako prowadzący po południowy program informacyjny „Teleexpress”, stał się jednym z najbardziej znanych prezenterów w historii polskiej telewizji. Pisarz, prezenter radiowy, dzięki programowi publicystyczno-satyrycznemu WTS (W Telegraficznym Skrócie) trafił do czołówki osób, prowadzących w Polsce własny kanał YouTube.

Panie Maćku kończył Pan szkołę aktorską, jak to się stało, że został Pan w rezultacie dziennikarzem?

Tak się po prostu w życiu często dzieje…. Zmieniają się nasze plany, potrzeby, zainteresowania. Miałem wrażenie, że pewien etap mojego życia się wyczerpał. Z drugiej strony dostałem szalenie interesującą propozycję prowadzenia jednego z najbardziej popularnych programów w telewizji. Wtedy nie myślałem o tej nowej pracy pod kątem dziennikarstwa. Bardziej przyciągał mnie fakt prowadzenia bardzo popularnego programu z ogromnym potencjałem. Wiedziałem, że jest to program niestandardowy. Można w nim zażartować, dodać coś od siebie. Potraktowałem więc tą propozycję jako wyzwanie.

Muszę przyznać, że dla mnie, jako młodego chłopaka Teleexpress był idealnym nośnikiem informacji z Polski, ponieważ w przeciwieństwie do wieczornego dziennika, wiadomości były przekazywane krócej i na większym luzie. Jak duży był Wasz team? Jak dobierano informacje?

Program informacyjny w TVP, to był ogromny sztab ludzi. Z czasem, to też ewaluowało. Pamiętam, kiedy w 1995 roku pojechałem do Niemiec, na rozmowę z początkującą wtedy Céline Dion. Doznałem szoku, kiedy z monachijskiej redakcji na wywiad przyjechał własnym autem, tylko jeden człowiek, który samodzielnie przynosił kamery, rozstawiał oświetlenie i rozmawiał z artystką. Myśmy wtedy często na takie nagrania jeździli w 5 osób: operator kamery, dźwiękowiec, redaktor, człowiek od oświetlenia i kierowca. Teraz także w polskiej telewizji trzeba być wszechstronnym. Redakcja Teleexpressu to było kilkadziesiąt osób w studio i dodatkowo korespondenci z lokalnych oddziałów TVP. Myślę, że w sumie każde wydanie, to była praca ok. 60 osób. Teleexpress w drugiej połowie lat 80-tych jak i w latach 90-tych był fenomenem w przekazie informacji: młodzi ludzie, mówiący dynamicznie, żartujący, puszczający teledyski, pokazujący kulturę i dużo wiadomości z kraju, czego nie oferowały wieczorne wiadomości.

W redakcji Teleexpressu spędził Pan wiele lat. Czy były jakieś wydania, które utkwiły Panu w pamięci?

Tak jak każdemu, najbardziej utkwiły mi w pamięci wpadki i to nie przejęzyczenia i drobne pomyłki, ale te większe. Zapamiętałem również nasze wyjazdy plenerowe, kiedy Teleexpress nadawany był gościnnie, z innego miasta. Pamiętam jak nadawaliśmy z Krynicy Morskiej, kiedy podczas programu na żywo nadeszła nawałnica. Zerwał się huragan, deszcz, burza, nasi przechodni widzowie pouciekali, a my przekrzykując się do mikrofonów, staraliśmy się dzielnie ratować program.

Kochała Pana publiczność i wydaje mi się, że Pan też kochał swoją pracę. Co takiego się stało, że w sierpniu 2016 roku, postanowił Pan opuścić TVP?

Wszystko zaczęło się w 2015 roku, kiedy PiS doszedł do władzy i zaczął przejmować media publiczne. Na początku miałem nadzieję, że to chwilowe zmiany polityczne, że z czasem będzie można normalnie pracować i być uczciwym wobec widzów. Znałem przecież czasy Bronisława Wildsteina. Jednak propaganda, która zdominowała media publiczne za prezesa Kurskiego przerosła moje wyobrażenia i zmusiła mnie do takiej decyzji. Kiedy ogłosiłem swoją decyzję, pytano mnie: Co się stało? O co tobie chodzi? Przed moim ostatnim wydaniem Teleexpressu zadzwonił sam prezes TVP, namawiając mnie do zmiany decyzji. Jednak z perspektywy czasu wiem, że to była słuszna decyzja. Cieszę się też, że odszedłem w sposób przemyślany, a moja praca na kanale YouTube pozwoliła mi odkryć całkiem nowe pokłady wolności słowa i nowe formy kontaktu z widzami.      

Profesor Bartoszewski powiedział, że wato być przyzwoitym…. Mam wrażenie, że to po części także Pana dewiza? Wydaje mi się, że Maciej Orłoś potrafi wyraźnie powiedzieć swoje zdanie, ale zawsze grzecznie i kulturalnie. Czy to prawda?

Tak właśnie jestem spostrzegany. Chyba tak jestem wychowany. W moim domu kultura osobista była zawsze ważna, choć muszę powiedzieć, że czasami się wkur…. (śmiech). Przekaz na YouTubie rządzi się innymi prawami. Tu trzeba czasem powiedzieć coś bardziej pikantnie, aby było to wiarygodne i adekwatne do danej sytuacji. Czasem zamiast powiedzieć: co on mówi za głupoty, trzeba powiedzieć: co on pier…. . To wprowadza słuchacza w mały wstrząs i pobudza jego uwagę.  

 Od kilku lat prowadzi Pan swój kanał na YouTube. Ostatnio popularność zyskuje program WTS, czyli w „W Telegraficznym Skrócie”. Z jakim przekazem chce Pan trafić do ludzi? Czy WTS to taki satyryczny Teleekspress?

Fakt prowadzenia swojego kanału na YouTube sprawia mi wiele satysfakcji. Mogę mówić prawdę o tym co myślę, o tym co wyprawiają niektórzy politycy, a także co dzieje się w mediach publicznych. Ta wolność słowa to ogromny komfort. WTS nawiązuje do formy teleexpressowej - jest krótko zwięźle i na temat. Z tą różnicą, że Teleexpress był i niby jest, programem informacyjnym, a WTS, to raczej publicystyka. Typowy program informacyjny, przekazuje wiadomości w sposób obiektywny i bezstronny. Ja natomiast komentuję w sposób satyryczny rzeczywistość, zwłaszcza tą polityczną. Niestety fakt, że jesteśmy w Polsce bardzo podzieleni i żyjemy w dwóch osobnych „bańkach” sprawia, że trafiam z moim przekazem tylko do ludzi z jednego obozu politycznego.

Jak ocenia Pan rozwój Internetu i portali internetowych, czy wkrótce zastąpią nam całkowicie telewizję, radio, czy gazety?

Obecnie jest taka tendencja, że media zaczynają przenikać, do różnych form przekazu, np. chyba każda gazeta w Polsce ma swoje wydanie w internecie. Radia nagrywają podcasty, które udostępniają w sieci. Telewizje udostępniają swoje programy w formie streamingu, które można obejrzeć później. Myślę, że tradycyjna telewizja utrzyma się, bo jest potrzebna, głównie w trzech obszarach. Pierwszy to duże programy rozrywkowe typu „Mam Talent”, gdzie duże produkcje, pochłaniają ogromne budżety. Myślę, że takich programów nie zrobi żaden Youtuber.  Kolejny obszar to są programy informacyjne. Aby przygotować codzienne wiadomości potrzeba sporej grupy osób. Trzecią dziedziną są wielkie widowiska sportowe, gdzie potrzebna jest najnowocześniejsza technika, aby zapewnić wysoką jakość przekazu. Ciekawy jestem natomiast, w jaki sposób tradycyjne media będą prezentowały reklamy w sieci.  Wielu z nich przenosi te same spoty reklamowe do internetu. Specjaliści są jednak zdania, by zwrócić uwagę na inny rodzaj odbiorców w internecie i sugerują by dopasować do nich przekaz i formę reklamy.

Czy nie uważa Pan, że media internetowe są bardziej podatne na manipulacje? Jak weryfikować informacje zamieszczane w Internecie oraz mediach społecznościowych?

Faktem jest, że użytkownik internetu musi być ostrożny. Nadawcy telewizyjni otrzymują koncesję i są weryfikowani przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, co buduje pewien bezpiecznik. Oczywiście portale jak Facebook, YouTube czy TikTok obserwują, to co się dzieje na ich platformach i starają się blokować niektóre wpisy lub produkcje. Jednak bez trudu można trafić tam na jakąś tandetę. Dlatego media internetowe wymagają pewnej świadomości i uwagi wśród użytkowników. Z drugiej strony wciąż panuje taki mit, że typowy YouTuber, to pokręcony młodzik, prezentujący jakieś wulgaryzmy w sieci. Natomiast jeśli przyjrzymy się popularnym YouTuberom w Polsce, to zauważymy, że wielu z nich bardzo poważnie podchodzi do tego, co robią i prezentują swojej publiczności i przekazują bardzo wartościowe treści w rozmaitych dziedzinach. Niektórzy z nich mają ogromne zasięgi. Przykładem jest Rafał Gębura i jego „7 metrów pod ziemią”, którego publikacje ogląda często ponad milion osób.

Gdzie jeszcze można usłyszeć lub zobaczyć Macieja Orłosia? A może pracuje Pan nad nową książką?

Poza już wcześniej wspomnianym programem WTS, który można oglądać poprzez YouTube, jak i na moim Facebooku, pracuję w radiu Nowy Świat. W każdy poniedziałkowy poranek pomiędzy godz. 6.00 a 10.00 usłyszycie mnie w audycji Nowy Świt. Od wielu lat prowadzę dla ludzi biznesu szkolenia z zakresu wystąpień publicznych i zachowania się przed kamerami. Napisałem na ten temat również książkę. Prowadzę różne eventy biznesowe i pracuję nad wydaniem nowej książki. Ma ona być wsparciem dla ludzi 50+, którzy boją się zmian, boją się internetu, boją się nowych mediów i nowych technologii. Chcę im pokazać na moim przykładzie, że można  działać i pracować w tym nowoczesnym świecie.

Często mówi Pan, że nigdy nie przejdzie Pan na emeryturę. Czy Pana praca jest dla Pana aż tak ważna i potrzebna?

Tak, emerytura w ogóle nie jest obiektem moich zainteresowań i to z kilku powodów.  Pomijam już fakt, że pomimo regularnego płacenia składek ZUS, to obecnie otrzymałbym jakieś śmieszne grosze. Przede wszystkim nie jestem zatrudniony na etacie i sam decyduję, kiedy pracuję, a kiedy mam wolne. Po drugie bardzo lubię swoją pracę. Po trzecie nie wyobrażam sobie, moją osobę, jako nic nie robiącego człowieka. Jestem człowiekiem, który musi być aktywny i wciąż tworzyć jakieś nowe projekty. Do tego dochodzą jeszcze finanse. Przyznam, że jestem przyzwyczajony do pewnego pułapu zarobków. Jak widzicie ja i emerytura… To się jakoś ze sobą nie zgadza. Proszę popatrzeć, co robi Mick Jagger? On ma prawie 80 lat, a wciąż jeździ w trasy koncertowe. Clint Eastwood ma ponad 90 lat i dalej kręci filmy. Są po prostu takie charaktery i takie zawody, w których pracuje się do końca  – „nie spoczniemy, nim dojdziemy”.

Jakie są Pana wrażenia, po 30. Finale WOŚP we Frankfurcie? Dlaczego warto jest przylecieć ponad 1000km, by poprowadzić internetową zbiórkę pieniędzy w Niemczech?

Warto! Na pewno jest warto! Muszę powiedzieć, że jestem pełen podziwu dla osób mieszkających poza granicami Polski, pełnych entuzjazmu i zaangażowania w ten szczytny cel. Jesteście wspaniali! Jest jeszcze jeden aspekt, dla którego chętnie odwiedzam Polonię. Jeżdżąc do różnych krajów, zawsze spotykam rodaków, którzy mają nieco inną perspektywę, trochę inne spojrzenie na świat, trochę inaczej myślących, niż my wszyscy, mieszkający w Polsce. Obojętnie czy w Londynie, w Dublinie czy w Holandii rozmawiam z ludźmi uśmiechniętymi i pozytywnie nastawionymi do życia. Ja osobiście takiej wymiany myśli i takich rozmów bardzo potrzebuję. Jak widzicie nie jestem tu tak całkiem bezinteresownie (śmiech). W pewnym sensie wspieramy się nawzajem. Pytacie, czy ma sens jechać do Frankfurtu na finał w formacie online? Oczywiście, że ma! Przecież nie mógłbym tak efektywnie działać z Wami, siedząc na kanapie w Warszawie… To, że są tu zespoły, jest Michał Wiśniewski, jest cała ekipa ludzi, to robi różnicę. Działamy wspólnie i ludzie to czują. Choć chętnie wróciłbym do Was jeszcze kiedyś na „normalny” Finał, by spotkać się z wszystkimi na żywo.
Rozmawiał Michał Kochański `

Magazyn polonijny „Twoje Miasto” wydanie 03/2022, https://www.twojemiasto.eu/

 

DE

Maciej Orłoś - "Ich werde nie ein Rentner werden"
Maciej Orłoś - Sohn des Schriftstellers Kazimierz Orłoś und Enkel des Mykologen Henryk Orłoś. Er ist Absolvent der Aleksander-Zelwerowicz-Theaterakademie in Warschau. Seit Juni 1991 arbeitete er 25 Jahre lang als Moderator der Mittagsnachrichtensendung "Teleexpress" und wurde so zu einem der bekanntesten Moderatoren in der Geschichte des polnischen Fernsehens. Schriftsteller, Radiomoderator, dank der journalistisch-satirischen Sendung WTS (W Telegraphic Shortcut) wurde er zu einer der führenden Personen, die in Polen einen eigenen YouTube-Kanal betreiben.
Maciek, du hast eine Schauspielschule absolviert, wie kam es dazu, dass du als Journalist gelandet bist?
So ist es oft im Leben.... Unsere Pläne, Bedürfnisse und Interessen ändern sich. Ich hatte den Eindruck, dass ein bestimmter Abschnitt meines Lebens erschöpft war. Andererseits bekam ich ein äußerst interessantes Angebot, eine der beliebtesten Sendungen im Fernsehen zu moderieren. Damals dachte ich bei dieser neuen Tätigkeit nicht an den Journalismus. Mich hat eher die Tatsache gereizt, ein sehr beliebtes Programm mit einem großen Potenzial zu moderieren. Ich wusste, dass es ein nicht standardisiertes Programm war. Sie können dort einen Witz machen, etwas von sich selbst hinzufügen. Also habe ich dieses Angebot als eine Herausforderung betrachtet.
Ich muss zugeben, dass der Teleexpress für mich als kleinen Jungen ein ideales Medium für Informationen aus Polen war, denn im Gegensatz zu den Abendnachrichten waren die Nachrichten kürzer und entspannter. Wie groß war Ihr Team? Wie wurden die Informationen ausgewählt?
Die TVP-Nachrichtensendung war ein großes Team. Auch sie hat sich im Laufe der Zeit weiterentwickelt. Ich erinnere mich, dass ich 1995 nach Deutschland fuhr, um die damals noch junge Céline Dion zu interviewen. Ich war schockiert, als nur ein einziger Mann aus der Münchner Redaktion mit seinem eigenen Auto zum Interview kam, seine eigenen Kameras mitbrachte, Licht aufbaute und mit dem Künstler sprach. Damals reisten wir zu solchen Aufnahmen oft zu fünft an: der Kameramann, der Toningenieur, der Cutter, der Beleuchter und der Fahrer. Heutzutage muss man im polnischen Fernsehen vielseitig sein. Die Teleexpress-Crew bestand aus Dutzenden von Personen im Studio und zusätzlichen Korrespondenten aus den lokalen TVP-Büros. Ich glaube, dass an jeder Ausgabe etwa 60 Personen beteiligt waren. Teleexpress war in der zweiten Hälfte der 80er und in den 90er Jahren ein Phänomen der Informationsvermittlung: junge Leute, die dynamisch sprachen, Witze machten, Musikvideos abspielten, Kultur zeigten und viele Nachrichten aus dem Land, die die Abendnachrichten nicht boten.
Sie waren viele Jahre in der Redaktion von Teleexpress tätig. Gab es Ausgaben, die Ihnen besonders in Erinnerung geblieben sind?
Wie bei allen anderen auch, waren die Ausrutscher am denkwürdigsten, und zwar nicht die Ausrutscher und kleinen Fehler, sondern die größeren. Ich erinnere mich auch an unsere Ausflüge ins Freie, wenn der Teleexpress als Gast aus einer anderen Stadt gesendet wurde. Ich erinnere mich, als wir aus Krynica Morska sendeten und während der Live-Sendung ein Sturm aufzog. Ein Orkan, Regen und Gewitter brach los, unsere Passanten flohen, und wir schrien in die Mikrofone und versuchten tapfer, die Sendung zu retten.
Das Publikum hat Sie geliebt, und ich habe den Eindruck, dass Sie auch Ihre Arbeit geliebt haben. Wie kam es, dass Sie im August 2016 beschlossen haben, TVP zu verlassen?
Alles begann im Jahr 2015, als die PiS an die Macht kam und begann, die öffentlichen Medien zu übernehmen. Zunächst hoffte ich, dass es sich um vorübergehende politische Veränderungen handelte und dass es mit der Zeit möglich sein würde, normal zu arbeiten und ehrlich zu den Zuschauern zu sein. Schließlich kannte ich die Zeiten von Bronisław Wildstein. Die Propaganda, die die öffentlichen Medien unter Präsident Kurski beherrschte, überstieg jedoch meine Vorstellungskraft und zwang mich zu einer solchen Entscheidung. Als ich meine Entscheidung bekannt gab, wurde ich gefragt: Was ist passiert? Wie meinen Sie das? Vor meiner letzten Ausgabe des Teleexpress rief mich der Präsident von TVP selbst an und forderte mich auf, meine Entscheidung zu ändern. Aber im Nachhinein weiß ich, dass es die richtige Entscheidung war. Ich bin auch froh, dass ich auf eine nachdenkliche Art und Weise gegangen bin und meine Arbeit auf dem YouTube-Kanal es mir ermöglicht hat, völlig neue Ebenen der Redefreiheit und neue Formen des Kontakts mit den Zuschauern zu entdecken.
Professor Bartoszewski sagte, dass es sich lohnt, anständig zu sein.... Ich habe den Eindruck, dass dies teilweise auch Ihr Motto ist? Ich habe den Eindruck, dass Maciej Orłoś seine Meinung klar und deutlich, aber immer höflich und kultiviert äußern kann. Ist das wahr?
So werde ich wahrgenommen. Ich glaube, ich bin so erzogen worden. Bei mir zu Hause war die persönliche Kultur immer wichtig, auch wenn ich zugeben muss, dass ich manchmal sauer bin (lacht). (lacht). Für die Nachrichten auf YouTubes gelten andere Gesetze. Hier muss man manchmal etwas pikanter formulieren, damit es glaubwürdig und der Situation angemessen ist. Manchmal muss man, anstatt zu sagen: Was zum Teufel sagt er, sagen: Was zum Teufel sagt er.... . Das gibt dem Hörer einen kleinen Ruck und erregt seine Aufmerksamkeit.
Du betreibst deinen YouTube-Kanal schon seit mehreren Jahren. In letzter Zeit hat Ihr Programm WTS, d.h. "In Telegraphic Shortcut", an Popularität gewonnen. Mit welcher Botschaft wollen Sie die Menschen erreichen? Ist die WTS ein satirischer TeleExpress?
Die Tatsache, dass ich meinen eigenen Kanal auf YouTube betreibe, erfüllt mich mit großer Zufriedenheit. Ich kann die Wahrheit sagen über das, was ich denke, über das, was einige Politiker tun, und auch über das, was in den öffentlichen Medien geschieht. Diese Freiheit der Rede ist ein großer Trost. WTS bezieht sich auf das Teleexpress-Format - es ist kurz, prägnant und auf den Punkt gebracht. Der Unterschied besteht darin, dass Teleexpress eine Nachrichtensendung war und anscheinend auch ist, während WTS eher ein journalistisches Programm ist. Eine typische Nachrichtensendung vermittelt die Nachrichten objektiv und unparteiisch. Ich mache satirische Kommentare zur Realität, insbesondere zur politischen Realität. Leider führt die Tatsache, dass Polen sehr gespalten ist und wir in zwei getrennten "Blasen" leben, dazu, dass meine Botschaft nur die Menschen aus einem politischen Lager erreicht.
Wie beurteilen Sie die Entwicklung des Internets und der Internetportale, werden sie bald Fernsehen, Radio oder Zeitungen vollständig ersetzen?
Gegenwärtig beginnen die Medien, verschiedene Kommunikationsformen zu durchdringen, z. B. hat wahrscheinlich jede Zeitung in Polen eine eigene Online-Ausgabe. Radiosender nehmen Podcasts auf und stellen sie online zur Verfügung. Die Fernsehsender stellen ihre Programme in Form von Streaming zur Verfügung, das Sie später ansehen können. Ich glaube, dass das traditionelle Fernsehen überleben wird, denn es wird gebraucht, vor allem in drei Bereichen. Der erste ist eine große Unterhaltungsshow wie "I've got Talent", bei der große Produktionen riesige Budgets verschlingen. Ich glaube nicht, dass ein Youtuber solche Programme machen kann. Ein weiterer Bereich sind Nachrichtensendungen. Es braucht eine Menge Leute, um die täglichen Nachrichten vorzubereiten. Der dritte Bereich sind große Sportübertragungen, bei denen man die modernste Technologie benötigt, um eine hohe Qualität der Übertragung zu gewährleisten. Ich bin gespannt, wie die traditionellen Medien die Werbung im Internet präsentieren werden. Viele von ihnen übertragen die gleichen Werbespots ins Internet. Fachleute sind jedoch der Meinung, dass wir im Internet auf eine andere Art von Publikum achten sollten, und schlagen vor, dass die Botschaft und die Form der Werbung an sie angepasst werden sollten.
Glauben Sie nicht, dass Online-Medien anfälliger für Manipulationen sind? Wie können die im Internet und in den sozialen Medien veröffentlichten Informationen überprüft werden?
Tatsache ist, dass der Internetnutzer vorsichtig sein muss. Die Fernsehsender erhalten eine Lizenz und werden vom Nationalen Rundfunkrat überprüft, der eine gewisse Absicherung schafft. Natürlich beobachten Portale wie Facebook, YouTube oder TikTok das Geschehen auf ihren Plattformen und versuchen, bestimmte Beiträge oder Produktionen zu blockieren. Es ist jedoch leicht, dort Müll zu finden. Daher erfordern Online-Medien eine gewisse Aufmerksamkeit bei den Nutzern. Auf der anderen Seite gibt es immer noch den Mythos, dass ein typischer YouTuber ein verdrehter Jugendlicher ist, der im Internet einige Vulgaritäten präsentiert. Wenn wir jedoch einen Blick auf die beliebten YouTuber in Polen werfen, können wir sehen, dass viele von ihnen ihre Arbeit und das, was sie ihrem Publikum präsentieren, sehr ernst nehmen. Einige von ihnen haben eine große Reichweite. Ein Beispiel ist Rafał Gębura und seine "7 Meter unter der Erde", deren Veröffentlichungen oft von mehr als einer Million Menschen gesehen werden.
Wo kann man Maciej Orłoś noch hören oder sehen? Oder arbeiten Sie vielleicht an einem neuen Buch?
Neben der bereits erwähnten WTS-Sendung, die Sie auf YouTube und auf meiner Facebook-Seite sehen können, arbeite ich bei Radio Nowy Świat. Jeden Montagmorgen zwischen 6:00 und 10:00 Uhr können Sie mich in der Sendung New Dawn hören. Seit vielen Jahren gebe ich Schulungen für Geschäftsleute zum Thema Rhetorik und Verhalten vor der Kamera. Ich habe auch ein Buch zu diesem Thema geschrieben. Ich führe verschiedene geschäftliche Veranstaltungen durch und arbeite an der Veröffentlichung eines neuen Buches. Es soll eine Unterstützung für Menschen 50+ sein, die Angst vor Veränderungen, Angst vor dem Internet, Angst vor neuen Medien und neuen Technologien haben. Ich möchte ihnen an meinem Beispiel zeigen, dass man in dieser modernen Welt handeln und arbeiten kann.
Sie sagen oft, dass Sie nie in Rente gehen werden. Ist Ihre Arbeit so wichtig und notwendig für Sie?
Ja, der Ruhestand ist aus mehreren Gründen überhaupt nicht in meinem Interesse. Abgesehen davon, dass ich zwar regelmäßig Beiträge an die Sozialversicherungsanstalt (ZUS) zahle, aber derzeit nur einen Hungerlohn erhalte. Zunächst einmal bin ich nicht erwerbstätig und entscheide selbst, wann ich arbeite und wann ich Freizeit habe. Zweitens gefällt mir meine Arbeit sehr gut. Drittens kann ich mir nicht vorstellen, dass ich ein Mensch bin, der nichts tut. Ich bin ein Mann, der aktiv sein und ständig neue Projekte entwickeln muss. Und dann sind da noch die Finanzen. Ich muss zugeben, dass ich an ein gewisses Einkommensniveau gewöhnt bin. Wie Sie sehen können, passen ich und eine Rente irgendwie nicht zusammen. Was macht eigentlich Mick Jagger? Er ist fast 80 und geht immer noch auf Tournee. Clint Eastwood ist über 90 und dreht immer noch Filme. Es gibt einfach einige Charaktere und einige Jobs, bei denen man bis zum Ende arbeitet - "wir werden nicht ruhen, bis wir am Ziel sind".
Was sind Ihre Eindrücke nach dem 30. WOSP-Finale in Frankfurt? Warum lohnt es sich, über 1000 km zu fliegen, um eine Internet-Spendenaktion in Deutschland durchzuführen?
Das ist es wert! Das ist es auf jeden Fall wert! Ich muss sagen, dass ich voller Bewunderung für die im Ausland lebenden Menschen bin, die sich mit Begeisterung und Engagement für diese edle Sache einsetzen. Sie sind wunderbar! Es gibt noch einen weiteren Aspekt, warum ich Polonia gerne besuche. Wenn ich in andere Länder reise, treffe ich immer auf Landsleute, die eine etwas andere Perspektive, eine etwas andere Sicht auf die Welt haben, die ein wenig anders denken als wir alle in Polen. Ob in London, Dublin oder Holland, ich spreche mit Menschen, die lächeln und dem Leben positiv gegenüberstehen. Ich persönlich brauche einen solchen Gedankenaustausch und solche Gespräche. Wie Sie sehen können, bin ich nicht umsonst hier (lacht). In gewisser Weise unterstützen wir uns gegenseitig. Sie fragen, ob es sinnvoll ist, für das Finale nach Frankfurt zu fahren, wenn es online stattfindet? Natürlich tut sie das! Schließlich könnte ich nicht so effektiv mit Ihnen arbeiten, wenn ich in Warschau auf der Couch säße... Die Tatsache, dass es hier Teams gibt, Michał Wiśniewski, ein ganzes Team von Leuten, macht einen Unterschied. Wir arbeiten zusammen, und die Menschen spüren das. Obwohl ich gerne noch einmal für ein "normales" Finale zu Ihnen zurückkommen würde, um alle live zu treffen.
Interviewt von Michał Kochański `.
Polnische Gemeinschaftszeitschrift "Twoje Miasto" Ausgabe 03/2022, https://www.twojemiasto.eu/

 

KALENDARIUM

  

Newsletter

 

 

 

 

PORTA POLONICA

 

 

  Zeitschrifft der POLONIA

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.