Twoje Miasto: Dzień dobry Panie Płonka. Na wstępie chciałbym, by opowiedział Pan Czytelnikom, czym jest, stworzona przez Pana, telewizja polonijna? Co można obejrzeć i czego się dowiedzieć?

 

Piotr Płonka: Witam serdecznie. Nasza telewizja internetowa została stworzona głównie z myślą o Polonii w Niemczech, Austrii, Belgii i Holandii. Poza granicami Polski organizowanych jest bardzo wiele ciekawych imprez polonijnych, które staramy się relacjonować. Dzięki temu nasi odbiorcy są poinformowani, co ciekawego dzieje się w ich okolicach, a te osoby, które z wielu powodów nie mogły dotrzeć na różnorodne spotkania, mogą obejrzeć, co ciekawego się tam wydarzyło. Z drugiej strony umożliwiamy także osobom mieszkającym w Polsce, czy nawet w innych zakątkach świata, wgląd w to, co interesującego się „u nas” dzieje. Poza tym redagujemy także Wiadomości Polonijne, gdzie w kilkuminutowym skrócie można dowiedzieć się, co ciekawego się wydarzyło i co się w najbliższym czasie zdarzy w życiu polonijnym. Tu także staramy się raczej nie przekazywać informacji z Polski, do których większość osób ma dostęp przez telewizję satelitarną. Koncentrujemy się głównie na wydarzeniach i wiadomościach dotyczących życia Polaków poza ich granicami.

 

T.M.: Właśnie widziałem Wasze Wiadomości Polonijne, proszę powiedzieć, jak często się one ukazują? W jaki sposób można je oglądać?

 

P.P.: Wiadomości polonijne ukazują się regularnie, co czwartek, w godzinach popołudniowych na stronie internetowej: http://www.pepe-tv.de. Można je oglądać na każdym nośniku posiadającym połączenie z internetem, obojętnie czy jest to komputer, telefon komórkowy, tablet, czy nowoczesny telewizor z dostępem do portalu YouTube. Dzięki internetowi wiadomości można oglądać, kiedy się chce i ma na to wolną chwilę. Czy taka forma telewizji nie jest wspaniała?  

 

M.K.: To jest bardzo ciekawe przedsięwzięcie. A jak zrodził się pomysł na PEPE-TV?

 

T.M.: Projekt ten miał kilku ojców i kilka matek. Jednak głównym motorem był Leonard Paszek, który namówił mnie do stworzenia medium, które za pomocą technologii internetowej pokazywałoby życie okolicznej Polonii. Ja też już od pewnego czasu miałem podobne zamiary. Chciałem tworzyć nagrania z naszego regionu dla profesjonalnych stacji telewizyjnych. Po długich debatach wygrał jednak pomysł Pana Paszka, by stworzyć własną niezależną telewizję. Tak więc dwa i pół roku temu powstało PEPE TV. Na dzień dzisiejszy współpracuje z nami ponad 20 osób w przedziale wiekowym od szesnastu do siedemdziesięciu lat. Są to ludzie, którzy nagrywają reportaże, pracują nad obsługą techniczną, montażem, czy zajmują się zamieszczaniem materiału na naszej stronie internetowej. Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że do tej pory jesteśmy jedyną tego typu inicjatywą w zachodniej Europie. Trochę nad tym ubolewam, bo chętnie nawiązalibyśmy kontakt z podobnymi telewizjami polonijnymi w innych krajach.

 

T.M.: Nagrywanie filmów wiąże się na pewno z nakładem finansowym. Sprzęt do nagrań nie jest taki tani. Jak finansujecie Wasze przedsięwzięcia? Macie może sponsorów?

 

P.P.: Tu dużo ułatwia sprawa, iż dzięki prowadzonej przeze mnie firmie, PEPE-TV posiada praktycznie cały sprzęt, który jest potrzebny do tego przedsięwzięcia. Moje studio dysponuje profesjonalnymi kamerami, dźwigami do ich ustawienia. Wszystko udostępniam do celów nagrań dla PEPE TV. Tak więc kosztów związanych ze sprzętem telewizja praktycznie nie posiada. Największe koszta, które ponosimy, są związane z dojazdem w poszczególne miejsca, gdzie nagrywamy programy. W roku 2013 zrobiliśmy ponad 60.000 km. Są to koszta, których nie uda się niestety pominąć. Pokrywam je z mojej prywatnej kieszeni. Mieliśmy co prawda przez krótki okres bank, który się reklamował. Jednak na dzień dzisiejszy niestety nie posiadamy żadnych sponsorów. Oczywiście zapraszamy firmy chcące się reklamować w naszej telewizji. Zainteresowanych proszę o kontakt telefoniczny lub mailowy osobiście ze mną.

 

T.M.: Wasza telewizja jest obecnie na wielu imprezach polonijnych. Kto tworzy materiał i w jaki sposób powstaje reportaż? Może nam Pan chyba zdradzić, jak wygląda Wasza telewizyjna kuchnia?

 

P.P.: Przede wszystkim jest to bardzo wiele pracy. Jeśli ktoś dysponuje wiedzą na temat cięcia filmu i przygotowywał już film, może z jakiejś rodzinnej imprezy, to wie, o czym mówię. Jest to ogromnie czasochłonne. Przeciętnie można liczyć, że jedna godzina nagrania potrzebuje około trzech godzin czasu, by go odpowiednio zmontować i przygotować do publikacji. Jadąc na jakąś imprezę, np. trzygodzinną, ustawiamy często dwie kamery. Jedna na stałe, filmująca bez przerwy, np. scenę i artystów, a druga jest w rękach operatora. Tam także są nagrywane wywiady z artystami, organizatorami oraz z publicznością. Tak więc materiału jest bardzo dużo, co odzwierciedla się w ilości czasu, który trzeba poświęcić na montaż. Jestem niezwykle wdzięczny osobom, które pomagają nam w realizacji programu PEPE-TV. Robią to inwestując mnóstwo prywatnego czasu. Pracę tę traktują hobbystycznie, bez jakichkolwiek oczekiwań finansowych. Jestem dumny, że dane mi jest z nimi współpracować, bowiem jakość ich pracy porównywalna jest z profesjonalistami ze znanych stacji telewizyjnych.

 

T.M.: Jaka impreza była dla Was najtrudniejsza do realizacji? Jakie trudności napotkaliście?

 

P.P.: Choć różne imprezy przynoszą przeróżne niespodzianki. Z pewnością najtrudniejsze były programy, które przekazywaliśmy na żywo. Trudności nie polegały na nakręcaniu danej imprezy, także nie z uwagi na sprzęt. Kłopoty pojawiają się dopiero przy bezpośrednim przekazie internetowym. Dokładnie chodzi o łącze internetowe. Jeśli nie jest ono odpowiednio szybkie i stabilne, to przekłada się to na słabą jakość przekazu. Oczywiście można korzystać z łącz bezprzewodowych. Jednak paradoks polega na tym, że tam gdzie mamy słabsze łącza kablowe, to także połączenie bezprzewodowe jest słabsze. Podczas takich przekazów, mimo świetnego przygotowania, technika lubi płatać nam różne figle i niespodzianki.
Natomiast naszą największą imprezą był Koncert Gwiazd, gdzie przekaz emitowany był już nie przez internet, lecz na ogromnych ekranach w czasie koncertu. Wyświetlany obraz oglądało jednocześnie parę tysięcy ludzi. Mogliśmy to wszystko przygotować i zrealizować bez kłopotów, o czym świadczyło wiele pozytywnych komentarzy, które zebraliśmy już po koncercie. Choć muszę przyznać, że było to dla mnie dość duże wyzwanie, a zarazem doświadczenie. Być odpowiedzialnym za przekaz materiału z tak dużego koncertu, to jest ogromne przeżycie.

 

T.M.: Czy współpracujecie także z Telewizją Polską? Na czym ona polega?

 

P.P.: Mamy umowę o współpracy z Telewizją Polonia. Jest to do tej pory, jedyna duża stacja telewizyjna, z którą współpracujemy. Poza tym posiadamy kontakt jeszcze z jedną, mniejszą, lokalną telewizją ze Słupska. Współpraca ta opiera się głównie na przekazie materiału, który jest później ewentualnie emitowany także w tych telewizjach.

 

T.M.: Przeprowadził Pan wywiady z wieloma ciekawymi ludźmi. Czy była wśród nich osoba, która jakoś specjalnie utkwiła Panu w pamięci?

 

 

P.P.: Choć istniejemy dopiero dwa i pół roku to przeprowadziliśmy bardzo dużo wywiadów z wieloma osobami. Każdy z nich był ciekawy na swój sposób, bo twierdzę, że każdy z moich rozmówców miał do przekazania coś istotnego i niezwyłego. Dlatego nie chcę tu nikogo specjalnie wyróżniać. Mogę podzielić się moimi spostrzeżeniami dotyczącymi tak zwanych „wielkich gwiazd showbiznesu”. Przyznaję, że nie są to osoby ani aroganckie, ani kapryśne, jak to najczęściej przedstawiają media. Są to bardzo „normalni” ludzie mający swoje prywatne kłopoty, problemy, radości. Śmieją się i rozpaczają podobnie jak my. Mimo tego, że ciąży na nich presja sławy i zmęczenie związane z tym, co robią, to są niezwykle uprzejmi, życzliwi i można z nimi porozmawiać prywatnie na różne tematy. Dlatego proszę mi wierzyć, że mit zarozumiałej „Gwiazdy” jest najczęściej tylko kreowany przez niektóre media, chcące na tym jedynie zarobić.

 

T.M.: Czy można zostać u Was reporterem telewizyjnym? Na czym polega praca takiego reportera i jakim sprzętem musi on dysponować?

 

P.P.: Tak, chętnie nawiążemy kontakt z osobami, które chciałyby z nami współpracować. Reporterem może być praktycznie każdy, kto ma fajne pomysły, zaangażowanie, a przy tym chciałby nabyć doświadczenia w pracy w telewizji. Obojętnie, czy chciałby nagrywać, zająć się techniką, prowadzić wywiady, czy pomagać przy montażu filmów. Chętnie przyjmiemy także osoby, które zajmą się kreowaniem naszej strony internetowej, gdzie zamieszczamy gotowe reportaże. Jeśli jest to osoba mieszkająca w pobliżu Essen, może korzystać z naszego sprzętu. Wprawę nabędzie przygotowując reportaż z jednym z naszych doświadczonych reporterów. Jesteśmy też otwarci na korespondentów z dalszych regionów Niemiec. Mogą one nagrywać relacje na zwykłych aparatach fotograficznych, telefonach komórkowych, czy tabletach, o ile jest w miarę dobre oświetlenie. Pragnę tu zauważyć, że właśnie w taki sposób stworzone materiały używa wiele profesjonalnych telewizji. Proszę mi wierzyć, filmu nie nakręca kamera, tylko człowiek za nią stojący. Tak więc czasem można zwykłym smartfonem nakręcić ciekawy, np 30-sekundowy filmik, który później opublikujemy w Wiadomościach Polonijnych. Mogą to być zarówno już pocięte i gotowe materiały, jak filmy, których obróbkę zrobimy już we własnym zakresie. Jest to zajęcie dające wiele satysfakcji, szczególnie, kiedy napływają recenzje i najczęściej pozytywne komentarze motywujące do dalszej pracy w telewizji PEPE-TV.

 

T.M.: Czy możemy w najbliższej przyszłości spodziewać się czegoś nowego? W jakim kierunku chce Pan rozwijać swój portal telewizyjny?

 

P.P.: W tym roku chcieliśmy zorganizować PEPE-Cup. Miałyby to być Polonijne Mistrzostwa Piłki Nożnej. Niestety jest to naprawdę duży projekt, który w tym roku nas trochę przerósł. Potrzebujemy trochę więcej czasu, więcej pomocników i więcej sponsorów. Start turnieju przełożyliśmy do czasu, aż będziemy na to w pełni gotowi. Natomiast najpóźniej do końca tego roku chcemy, by wystartował projekt Polonijnej Listy Przebojów. Zapraszamy wszystkich artystów, ze wszystkich nurtów muzycznych, by wysłali nam swoje nagrania. My, wspólnie z wykonawcą, stworzymy do tego nagrania teledysk i zamieścimy na stronie internetowej. Tam słuchacze będą mogli obejrzeć teledysk, wysłuchać utworu i zagłosować na niego na prowadzonej przez nas liście przebojów. Są jedynie dwa warunki, które musi spełnić każdy artysta. Musi on mieszkać na stałe poza granicami Polski, a nadesłany utwór musi być stworzonym przez niego nagraniem studyjnym. To znaczy, że artysta musi mieć pełne prawa autorskie do tej muzyki. Może on oczywiście zaprosić do nagrania kogoś z Polski. Jednak główny wykonawca musi mieszkać za granicą. Do tej pory mamy juz 8 gotowych teledysków, a kolejnych 12 jest w trakcie przygotowań. W przyszłości chcemy podzielić artystów na poszczególne działy muzyczne i przeprowadzać docelowo tygodniowe i miesięczne notowania naszej listy przebojów. Mamy nadzieję, że projekt będzie się z czasem rozrastał, a może nawet uda się nam wypromować kolejnego „polsko-niemieckiego Superstar”.

 

T.M.: Życzę Panu zarówno tego, a także wiele wytrwałości podczas pracy nad Pana dzieckiem, jakim jest telewizja PEPE-TV.

 

P.P.: Ja również dziękuję. Pozdrawiając Czytelników, zapraszam jednocześnie do współpracy. To dzięki wspólnemu tworzeniu naszych programów podniesiemy ich jakość i aktualność. Do zobaczenia na ekranach monitorów w Wiadomościach Polonijnych na naszej stronie internetowej http://www.pepe-tv.de.

 

Z Piotrem Płonką rozmawiał Michał Kochański

 

gazeta Twoje Miasto - sierpień/wrzesień 2014

 

Redakcja PepeTV:
Langenberger Str. 477
45277 Essen
Tel.:0201 364 35 64
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
www.pepe-tv.de

0000-00-00  
Item Title of Your event

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

 

 FELIETONY - FEUILLETON

POLONIA - MEDIA

 

 

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY