Mowa o dyskusji i zebraniu jakie odbyło się 3 lutego 2013 w Gewerkschaftszentrum na Bergedorfie w Hamburgu, a wiązało się z wypadkiem z  21 września ubiegłego roku podczas odsłoniącia Pomnika Ofiar Nazizmu - przymusowych robotników, w tym licznej grupy  Polek i Polaków.

Pomnik autorstwa pochodzącego z Gdańska, a zamieszkałego w Niemczech rzeźbiarza Jana de Weryhy Wysoczańskiego stanął przy Schleusengraben w Bergedorfie i  niesie wezwanie: „Zło nie może zostać zapomniane!” oddając hołd tym, którzy w latach 1939-1945 stracili zdrowie i życie pracując niewolniczo dla III Rzeszy. W samym Hamburgu zatrudnionych było ponad 500 tysięcy kobiet, mężczyzn i dzieci ( 10% stanowili Polacy). Fundacja Polsko-Niemiecka Pamięć i Pojednanie stara się  dokonać historycznego rozrachunku i rozwiązania bolesnych problemów w imię wybaczenia i zrozumienia. Jest to przecież warunek i istota dobrosąsiedzkich, poprawnych stosunków obu naszych narodów. Niestety, niekiedy , choć na szczęście sporadycznie, dochodzi do aktów wrogości i agresji ze strony neofaszystowskich ekstremistów.

Tak było i w dzień odsłonięcia bergedorfskiego pomnika, we wrześniu ubiegłego roku. Uroczystość, na którą przybyła kilkuosobowa delegacja z Polski, zakłócił niewładny umysłowo osobnik, który zaatakował Polaków gazem łzawiącym. Dziś przychodzi zastanowić się nad tym, czy był to odosobniony przypadek chorej wściekłości, czy typowy przejaw rasizmu. Nad tą kwestią, a także koniecznością zapobiegania podobnym incydentom, zastanawiano się podczas dyskusji w dniu 3 lutego. Wzięli w niej udział: Arne Dornquast kierownik Urzędu Dzielnicy Bergedorf, Hartwig Zillmer z Towarzystwa Niemiecko-Polskiego ( Deutsch- Polnische Gesellschaft), Alfred Dreckmann były kierownik miejscowego muzeum i autor książki „Zwangsarbeit in Bergedorf”- Stationen einer verloren Jugend, oraz Barbara Hartje z Freundeskreis Neuengamme, a także przedstawiciel DGB Ernst Heilmann. W spotkaniu uczestniczyła spora grupa mieszkańców Bergedorfu. Dyskusja była ożywiona, bo temat jak się okazuje rodzi wciąż emocje i wymaga zrozumienia. Zwłaszcza młodym pokoleniom Niemców należy go przybliżyć i  w kategoriach moralnych wyjaśnić istotę faszyzmu, neofaszyzmu, rasizmu. Padały opinie, że lekcje historii w szkołach niemieckich unikają tematu wojny, a już absolutnie nie analizują go pod kątem dokonanego zła i wszelkich jego konsekwencji i następstw. Brak samokrytycyzmu i myślenie stereotypami  to przywary, które należy przełamać, bo przeciwne są porozumieniom i demokracji. Hartwig Zillmer wyraził pogląd, że wszelkie uprzedzenia wobec naszych rodaków, o ile się zdarzają,  wynikają z nieznajomości i dystansu wobec wschodniego sąsiada, jakim jest Polska. 

Z satysfakcją opowiadał o założonym w 1970 w Hamburgu  Deutsch- Polnische Gesellschaft i całym  ogromie jego dokonań, które owocują wzajemnym, coraz lepszym,  polsko- niemieckim relacjom. ( Odwołał się do publikacji Michaela Joho „Polnisches Leben in Hamburg”, która rzuca światło na istotę wielu spraw i przedstawia w zarysie kilkuwiekowe losy polskiej diaspory w hanzeatyckim mieście nad Łabą.) Zwrócił także uwagę na liczne kontakty szkół hamburskich ze szkołami w Polsce, na partnerstwo miast, wspólne projekty ekologiczne, naukowe,  przedsięwzięcia kulturalne i podróże krajoznawcze, którym DPG patronuje. Wspomniał o corocznie organizowanej wycieczce po Hamburgu, z uwzględnieniem wszystkich miejsc, w które wpisały się polskie, tutejsze dzieje. Symbole wojennych dramatów zawarte w losach Waleriana Wróbla, Andrzeja Szablewskiego, czy Dzieci z Bullenhuser Damm, powinny być znane młodym Niemcom, bo w nich sugestywna przestroga przed fanatyzmem i nienawiścią – stwierdził. -  Hartwig Zillmer jest nauczycielem i wraz z żoną – Polką  Aleksandrą Jeszke- Zillmer, (germanistką) cieszą się zasłużonym poważaniem w środowisku Polonii. Wspomniał o roli jaką pełnią: Polska Misja Katolicka, Konsulat Generalny RP, Emil Krause Gimnazjum, w którym odbywa się nauka języka polskiego, w budowaniu przyjaznych polsko-niemieckich kontaktów, o sukcesach zawodowych i uznaniu jakie Polacy zdobyli w Hamburgu w różnych dziedzinach i sferach życia. To wystąpienie wyraźnie zaktywizowało zebranych.

Mówiono więc, o inicjatywach podejmowanych w Bergedorfie na rzecz potępienia wszelkiej wrogości, nienawiści i ksenofobii, o wystawie w szkole imienia Gretel Bergmann i współpracy uczniów z Technische Schule G19, którzy z polskim artystą pracowali przy stawianiu pomnika. Arne Dornquast reprezentant władz dzielnicowych był nadal przejęty zaistniałą we wrześniu, przed pomnikiem sytuacją. Tłumaczył, że wydarzenie to nie może rzutować w negatywny sposób na miejscową społeczność, że wypadek ten, godny potępienia, był nieprzewidziany ,dostatecznie kompromitujący i przez to pozostaje także przestrogą i napomnieniem o czujność i rozwagę. O przeciwdziałaniu  aktom rasizmu, a takie niestety zdarzają się w pewnych rejonach Niemiec, wypowiadał się także Ernst Heilmann. Są to problemy złożone, wymagające opracowań, przemyślanej strategii działań i rozwiązań prawnych. O sprawcy ataku na polską delegację mówiono niewiele. W najbliższym czasie czeka go proces, a o jego wyniku poinformuje prasa.

Ważną sprawą jest, by Polakom, którzy zostali poszkodowani przywrócić wiarę w szacunek jakim darzą ich Niemcy, by zrekompensować przykrości, w tym upokorzenie, cierpienie i strach i zapewnić o potrzebie przyjaznych kontaktów i spotkań. Już podjęto konkretne plany i jak zapewniła  pani Barbara  Hatje  wciąż utrzymywana jest z nimi pełna życzliwości łączność. W spotkaniu uczestniczył Jan de Weryha Wysoczański autor pomnika. Przeprowadzono z nim rozmowy, już poza dyskusją, pytano w jaki sposób  uspokoił nieprzewidziane emocje,  których doświadczył we wrześniu. Wiadomo, że ów oburzający  wypadek zmienił wszystkich; poszerzył spojrzenie na naszą rzeczywistość, skłonił do refleksji historycznej, a nawet politycznej i narzucił niejako nowe, moralne obowiązki. W całej przykrej sytuacji, pocieszające jest to, że monument się podoba, jest doskonale wpasowany w przestrzeń architektoniczną, ma czytelną wymowę, nowoczesny charakter i to jakże przekonywująco dziś brzmiące przesłanie, iż zło nie może być zapomniane. Wśród przemyśleń i konkluzji dominowało przekonanie, że spotkanie było potrzebne i konieczne.
                                                                                                                                 Sława Ratajczak  

 

0000-00-00  
Item Title of Your event

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information