Jak się okazuje, to nie tylko Drezno ma szczególne związki z Polską (Adam Mickiewicz, Józef Ignacy Kraszewski, August II Mocny), także Lipsk ma swoje polskie kartki historii. Jak wiemy, już w XV wieku (w 1496 roku) odbył się tu słynny ślub Barbary - córki króla Kazimierza Jagiellończyka - z księciem Georgiem von Sachsen. Teraz pora przedstawić Józefa Aleksandra Jabłonowskiego – polskiego magnata, żyjącego od 1768 roku w Saksonii i założyciela Towarzystwa Naukowego Jabłonowskich (Societas Jablonoviana) w Lipsku.

 

Józef Aleksander Jabłonowski urodził się 4.II.1711 roku w Tychomlu na Wołyniu. Jego ojcem był Aleksander Jan Jabłonowski (1670-1723) - chorąży wielki koronny, starosta dźwinogródzki, korsuński i buski, jego dziadkiem hetman wielki koronny Stanisław Jan Jabłonowski (1634-1702), a matką Teofila Sieniawska (1677-1754), córka hetmana wielkiego koronnego – Mikołaja Hieronima Sieniawskiego (1645-1683). Sam Józef Aleksander Jabłonowski został już w wieku młodocianym starostą buskim i korsuńskim (niejako dziedzicznie, po ojcu), w 1744 roku stolnikiem wielkim litewskim, a w 1755 roku wojewodą nowogródzkim. Od 1743 roku Jabłonowski posiadał też tytuł książęcy (Reichsfürst) nadany przez cesarza Karola VII. Rodzina Jabłonowskich wywodziła się pierwotnie z Mazowsza, z Jabłonowa – stąd też pochodzi ich nazwisko i mogła pochwalić się bogatymi tradycjami politycznymi i naukowo-literackimi. M.in. wujek naszego fundatora - Jan Stanisław (1669-1731) - był tłumaczem literatury francuskiej na polski. On to opiekował się wychowaniem Józefa po przedwczesnej śmierci ojca. Pierwszą żoną Józefa Aleksandra była Karolina Teresa, córka księcia Karola Radziwiłła (1669-1719) - wielkiego kanclerza litewskiego, a drugą Franciszka Wiktoria, córka księcia Franciszka Michała Korybuta-Woronieckiego. Jak widzimy – słynne rody, możne koligacje i wielkie majętności.

 

Odpowiednio beztroskie było jego dzieciństwo i młodość, choć sama Rzeczpospolita chyliła się w owych saskich czasach ku upadkowi. Nauczycielem młodego Jabłonowskiego był początkowo pijar Ignacy Konarski. Mając lat 18 wyjechał na obligatoryjną wówczas w kręgach arystokratów „Grand Tour” czyli edukacyjną podróż po Europie. W latach 1729-31 przebywał więc we Francji, Włoszech, Niemczech, Holandii i Anglii. Szczególnie z Francją łączyły rodzinę Jabłonowskich mocne więzy, związane m.in. z politycznym poparciem stronnictwa Stanisława Leszczyńskiego. W 1733 roku udał się Jabłonowski ponownie do Francji, tym razem w tajnej misji Czartoryskich na dwór francuski, aby przygotować objęcie tronu przez Leszczyńskiego. Potem towarzyszył Leszczyńskiemu w jego wyprawie do Gdańska. W 1734 roku ponownie wyjeżdża do Francji, tym razem z ramienia konfederacji dzikowskiej, zawiązanej w celu poparcia Leszczyńskiego, a przeciw Rosji, Prusom i Saksonii, popierających kandydaturę Sasa. Rok później, w 1735 roku Jabłonowski wstępuje nawet na służbę w wojsku francuskim i walczy nad Renem. Jednak to nie była kariera dla Jabłonowskiego, który od młodości interesował się raczej nauką i ta krótkotrwała „kariera wojskowa” była niejako „obowiązkiem rodzinnym” - skoro ojciec był chorążym wielkim koronnym, a dziadkowie (ze strony ojca i matki) wielkimi hetmanami koronnymi. 

 

W 1736 roku Jabłonowski osiada w Paryżu, w celu poświęcenia się nauce, szczególnie ulubionej astronomii i matematyce. Jednak i ta kariera nie była mu pisana, bowiem młodego Jabłonowskiego, z jego zdolnościami i kontaktami politycznymi, potrzebowano w kraju. Szczególnie Leszczyńscy i Ossolińscy namawiali go do powrotu do kraju. W końcu na początku 1737 roku Jabłonowski wrócił do Polski, gdzie w międzyczasie rządził już August III z saskiej dynastii Wettynów (po wygnaniu - dzięki pomocy armii rosyjskiej i saskiej – prawomocnie wybranego jako króla Stanisława Leszczyńskiego).

 

W 1740 roku Jabłonowski żeni się z Karoliną Radziwiłłówną, wdową po Kazimierzu Sapieha. W następnych latach udziela się politycznie, posłując na sejm (z ziemi halickiej). Wiele stronnictw politycznych w kraju i zagranicą próbuje go też przeciągnąć na swoją stronę, co świadczy o jego szerokich kontaktach i zdolnościach. M.in. w 1743 roku otrzymuje od cesarza Karola VII tytuł książęcy, w 1744 roku od elektora neuburskiego Order św. Huberta, w 1744 roku zostaje stolnikiem litewskim, a w 1755 roku wojewodą nowogrodzkim. W 1756 roku król francuski Ludwik XV dekoruje go w Wersalu (6.VI.1756) Orderem św. Ducha („L'Ordre du Saint-Esprit”) – najwyższym odznaczeniem francuskim. Otrzymał wówczas oprócz orderu jeszcze dyplom z osobistym dopiskiem króla „Notre trés cher et bien aimé Cousin”!

 

W okresie elekcji w 1764 roku popiera początkowo kandydaturę Adama Kazimierza Czartoryskiego. Widzac jednak rosnącą bezsilność polityczną Polski (otwarte mieszanie się w sprawy polskie Rosji i podstępne agitacje Prus) myśli o wyjeździe z kraju. Zresztą nie on sam, podobnie postąpił wówczas jeden z kandydatów na tron - Adam Kazimierz Czartoryski, który także w przededniu wybuchu Konfederacji Barskiej opuścił na jakiś czas Polskę. Jabłonowskiemu - będącego w trakcie ostatnich wyborów po stronie partii Branickiego, a w opozycji do króla Poniatowskiego (czyli przeciwko Rosji) - radzono uchodzić za granicę, mówiąc „Sie sind einer Konföderation beigetreten, jetzt können Sie nur noch ins Ausland gehen”. W międzyczasie umiera też jego żona w 1765 roku, więc Jabłonowski wyjeżdża w 1768 roku do Saksonii, gdzie pozostaje już do śmierci.

 

Zajmijmy się teraz tymi siedmioma latami pobytu Jabłonowskiego w Saksonii. Zaraz po wyjeździe i I. Rozbiorze Polski zrezygnował Jabłonowski z urzędu senatora, mówiąc, że teraz sejmować nie sposób „mając nad sobą trybunał trzech głów koronowanych” (mając na myśli trzy państwa zaborcze). To prawdopodobnie Jabłonowski był wspołautorem (wraz z Konarskim) pisma z protestem skierowanym do zaborców, pod tytułem „Protestancja szlachcica polskiego przeciw podziałowi” (1773). Była to jego ostatnia akcja polityczna, po której zerwał z polityką i wrócił na pole nauki, do swej pasji młodzieńczej.

 

Jabłonowski osiada więc na stałe w Lipsku, gdzie kupuje pałac miejski (tzw. „Churfürst”), oraz posiadłość podmiejską (w Kitscher koło Lipska), którą nazwał „Jablonovbourg” – zamek otoczony fosą! W Lipsku poświęca się całkowicie nauce, otaczając się towarzystwem profesorów uniwersytetu lipskiego (Jabłonowski nie znał co prawda niemieckiego, za to świetnie władał francuskim i łaciną – czyli językami elity akademickiej). Zainteresowania Jabłonowskiego były bardzo różnorodne i obejmowały obok historii, heraldyki, genealogii, także geografię, kartografię, a szczególnie astronomię. Również monetaryzm, ekonomia czy nawet matematyka i trygonometria pasjonowały tego - można powiedzieć - „człowieka oświecenia” (niektórzy naukowcy preferują raczej nazwę „oświecony Sarmata”). W latach 1769-1774 Jabłonowski wydał w ramach „Acta Societas Jablonovianae” 5 grubych tomów zawierających 31 rozpraw naukowych - prac własnych i innych autorów (m.in. Johann Gottlieb Seger, Christian August Clodius, Prof. Karl Andreas Bel, Prof. Salomo Semler z Halle, Georg Heinrich Ayrer z Getyngi). Dodać tu należy obiektywnie, że choć Jabłonowski sam wiele pisał i wydawał, tłumaczył z języków obcych oraz pilnie pracował w archiwach i bibliotekach, twórczość jego nie posiadała wielkiej wartości naukowej. Na to brakowało mu rzetelnych studiów uniwersyteckich. Jednak jego zapał warty jest podkreślenia oraz fakt, że tam gdzie widział własną niedoskonałość, zwracał się do naukowców z prośbą o dalsze badania. Tak było m.in. z jego „poszukiwaniem” potwierdzenia wiadomości o istnieniu historycznego Lecha – legendarnego przodka Polaków. W przedmowie do swego dzieła „Lechi et Czechi” napisał „Iam scintillam excitavi”, czyli że on tylko rozpala iskrę (ciekawości czy wiedzy), a inni, więksi od niego naukowcy powinni te jego wstępne badania kontynuować. Jabłonowski wydawał swe dzieła już od lat 40-tych. Nie wymieniam tu tytułów, bo pisane w większości po łacinie, niektóre tylko po polsku czy francusku, lecz interesujące są miejsca druku jego rozpraw, m.in. w Halle (1742, 1755), Lwowie (1742, 1751, 1752, 1754, 1760), Amsterdamie (1743), Norymberdze (1748, 1758), Rzymie (1763), Gdańsku (1763), Lipsku (1771, 1775, 1777) i Paryżu (1772). Imponująca Lista!

 

Trzeba przyznać, że Jabłonowski nie żałował ani pieniędzy, ani wysiłków na wydawanie własnych dzieł oraz - jako mecenas nauki - na popieranie innych autorów, szczególnie tych, którzy poruszali tematy go specjalnie interesujące. Dla przykładu: aby wydać i dobrze zareklamować swe dzieło o astronomii, a szczególnie o Koperniku, udał się do Watykanu i osobiście wręczył 20.I.1763 roku swe dzieło „De astronomiae ortu atque progressu” (wydane w Rzymie, a później w Gdańsku) ... samemu papieżowi Klemensowi XIII. Jabłonowski finansował też słynne czasopismo okresu Oświecenia, kwartalnik kulturalny „Acta Litteraria regni Poloniae” wydawane przez Mitzlera de Kolof w Warszawie w latach 1756-1763. Publikowano tam artykuły z historii Polski, prace bibliograficzne, ale też artykuły poruszające aktualne sprawy polityczne w kraju. Na życzenie filantropa pismo to ukazywało się w języku łacińskim. Za najbardziej wartościowe z jego wydań uważa się geneaologiczne opracowanie „Tabulae Jablonovianae ex arboribus genealogicis familiarum Slavicarum regni Poloniae”, zawierające 80 tablic genealogicznych rodów polskich i litewskich (1. wyd. Amsterdam 1743, 2. wyd. Norymberga 1748) oraz „Heraldyka to jest osada kleynotów rycerskich y wiadomość znaków herbowych, dotąd w Polszcze nie objaśniona” (Lwów, 1742). Także kartograficzne dzieło „Carte de Pologne” (Paryż, 1772), czyli atlas polskich województw i miast, opracowane głównie przez kartografa Zannoniego, ukazało się dzięki zabiegom i poparciu finansowym Jabłonowskiego. W 1761 roku ukoronowaniem tego zaangażowania w propagowaniu nauki było przyjęcie Jabłonowskiego w poczet słynnej „Académie des Sciences et Belles-Lettres” w Paryżu – jako pierwszego Polaka.

 

Oprócz pracy pisarskiej i wydawniczej, Jabłonowski był zapalonym bibliofilem. W trakcie licznych podróży po Europie uzupełniał swój księgozbiór nowymi zakupami. W 1753 roku wykupił wielki księgozbiór Daniela Salthena (3202 ksiąg) oraz wydał drukiem w Lipsku, w 1755 roku (czyli jeszcze przed swą emigracją do Saksonii) katalog wszystkich swoich zbiorów książkowych, p.t. „Bibliotheca Jablonoviana”.

 

Warto jeszcze zastanowić się, dlaczego Jabłonowski wybrał właśnie Lipsk, a nie stolicę Saksonii – Drezno, jako miejsce swej emigracji? Myślę, że decydującym kryterium był fakt, że Lipsk był miastem uniwersyteckim, ważnym centrum drukarskim i wydawniczym. Wogóle region Lipsk-Halle-Jena to kolebka niemieckiego oświecenia. W Lipsku ukazało się też pierwsze niemieckie czasopismo naukowe („Deutsche Acta Eruditorum”), miasto roiło się od księgarni, antykwariatów czy bibliotek. To właśnie było to, czego szukał Jabłonowski z jego ambicjami czy marzeniami naukowymi. Drezno było miastem bardziej reprezentacyjnym, gdzie organizowano festy i przyjęcia oraz uprawiano politykę – a tego Jabłonowski „na stare lata” właśnie chciał uniknać.

 

Idea utworzenia towarzystwa naukowego na wzór angielski czy francuski powstała w wyobraźni Jabłonowskiego już w Polsce. Lecz sytuacja polityczna nie była podatna na realizację takiego projektu. Próbował jeszcze w Gdańsku, lecz i tam napotkał na problemy. Dopiero w 1772 roku, żyjąc już 4 lata w Saksonii, zwrócił się Jabłonowski do elektora Friedricha Augusta z prośbą o pozwolenie na utworzenie Towarzystwa Naukowego. W zamian zobowiązał się pokryć wszelkie koszty finansowe, a nawet wystawić elektorowi pomnik (stoi do dzisiaj w ogrodzie koło zameczku Gohliser w Lipsku – „Gohliser Schlösschen zu Leipzig”). Mimo tych zachęt, minęły jeszcze 3 lata, nim doszło do urzeczywistnienia tego projektu. W międzyczasie Jabłonowski rozpatrywał alternatywnie możliwość otwarcia Towarzystwa w Pradze, u Jezuitów. W końcu 9.XI.1774 roku podpisano w Lipsku akt fundacyjny nowego Towarzystwa, a 17.XI.1774 roku elektor wyraził zgodę i potwierdził akt założycielski Towarzystwa, zwanego w Niemczech „Fürstliche Jablonowskische Gesellschaft der Wissenschaften”. W swoim „Laudatio” wygłoszonym 27.XI.1774 roku na otwarcie Towarzystwa Jabłonowski przyrzekł, że „Institut” pozostanie na wieczność („auf ewige Zeit”) przy uniwersytecie lipskim, a celem Towarzystwa ma być popieranie nauki - poprzez stawianie pytań i tez naukowych, poprzez nagrody dla autorów oraz publikacje prac nagrodzonych. Wszelkie koszty fundacji Jabłonowski pokrywał w całości ze swego prywatnego majątku. Oczywiście jako fundator stawiał Jabłonowski także warunki czy „plan działania” nowego Towarzystwa, którego „Zarząd” składał się z sekretarza i 6-8 członków. „Societas Jablonoviana” miało corocznie rozpisywać konkursy na opracowania naukowe i przyznawać nagrody w 3 dziedzinach – matematyce, ekonomii i historii (historia Polski i ludów słowiańskich). Z każdej z tych dziedzin miano dekorować 3 autorów, a nagrodzone prace wydawać drukiem. 50 egzemplarzy nagrodzonych prac miano wysyłać do Polski, na ręce kanclerza wielkiego koronnego. Jak widać więzi Jabłonowskiego z Polską nigdy nie zanikły. Eduard Merian (1999) pisał o Fundacji „Sie war von Anfang an und blieb bis zu ihrem Ende eine polnische Stiftung für die Universität Leipzig” czyli, że Fundacja była od samego początku i pozostała do końca polską fundacją dla uniwersytetu lipskiego. Rozporządzenia fundatora przestrzegano w następnych latach w zasadzie dość starannie. Nasuwa się tu automatycznie porównanie z Nagrodą Nobla, którą przyznaje się od 1901 roku (czyli 127 lat później niż idea Jabłonowskiego), także w różnych dziedzinach nauki oraz z nagrodami pieniężnymi i złotym medalem z podobizną fundatora (tak było jeszcze za życia Jabłonowskiego). Oczywiście możliwości finansowe wielkiego kapitalisty z początku XX wieku przerastały te nawet najbogatszego magnata w XVIII wieku, a jednak kto wie, czy Nobel nie podpatrzył tu naszego rodaka?

 

W każdym razie Towarzystwo założone przez Jabłonowskiego było pierwszym w Saksonii Towarzystwem Naukowym czy Akademią Nauk. Dopiero 70 lat później (w 1846 r.) utworzono „Königlich Sächsische Gesellschaft der Wissenschaften zu Leipzig”. „Societas Jablonoviana“ przetrwało w Lipsku w swej pierwotnej formie aż do końca II Wojny Światowej (ostatni „Jahresbericht” pochodzi z 1943 roku!). Laureatem nagrody Jabłonowskiego został m.in. słynny slawista, polonista i historyk – Aleksander Brückner (profesor w Berlinie 1881-1924) i to dwukrotnie. Towarzystwo „Fürstlich Jablonowskische Gesellschaft” nagrodziło i wydało dwie prace Brucknera: „Die slavischen Ansiedlungen in der Altmark und im Magdeburgischen” (Lipsk 1879) oraz „Geschichte der älteren polnischen Schriftsprache” (Lipsk 1922). W 1978 roku reaktywowano Towarzystwo przy Uniwersytecie Lipskim, a od 1991 roku Towarzystwo posiada status „eingetragener Verein” czyli zarejestrowanego towarzystwa i przyznaje dalej - tym razem co dwa lata – nagrody. Ostatnim laureatem w 2013 roku był Peter Oliver Loew z „Deutsches Polen-Institut” – znawca historii Gdańska.

 

Jabłonowski zmarł w Lipsku - 1.III.1777 roku. Pochowano go w kaplicy w Pleißenburg.

 

Ciekawostką pozostaje fakt, że Jabłonowski mimo jego kosmopolityzmu, szczególnych (także natury rodzinnej) powiązań z Francją oraz wielu lat spędzonych w Saksonii, pozostał w głębi ducha gorącym polskim patriotą. Nie tylko że badał pradawne dzieje Polski i Słowiańszczyzny, że podkreślał Polskość Kopernika (ufundował mu nawet w 1766 roku pomnik, darowany miastu Toruń) oraz w założonym przez siebie w Lipsku „Societas Jablonoviana” propagował badania nad historią Polski, to także w domu rodzinnym preferował Polskość własnych dzieci, m.in. nadając im imiona prasłowiańskie – Stanisław Bożydar, Strzeżysława, Dobrogniewa i Dobrogost Żegota!

 

Jerzy Ziaja

 

0000-00-00  
Item Title of Your event

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

 

 FELIETONY - FEUILLETON

POLONIA - MEDIA

 

 

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information