To być może pierwszy - obok Erazma z Rotterdamu - prawdziwy, „ponadnarodowy” Europejczyk. Urodzony w Gdańsku w 1485 roku, był mieszkańcem Prus Królewskich (należących oficjalnie od 1466 roku do Królewstwa Polskiego) - czyli mimo niemieckiego pochodzenia rodziny, podobnie jak Mikołaj Kopernik, był obywatelem polskim.

 

Rodzina Dantyszka pochodziła z północnych Niemiec, jednak już w XIV wieku przeniosła się na Warmię, a stamtąd dziadek poety przybył do Gdańska. Nazwisko Dantyszek albo Dantiscus jest więc nazwiskiem przybranym od miejsca zamieszkania i urodzenia. Ojciec Jana zwał się jeszcze von Höfen. Dziadek Jana był powroźnikiem, a ojciec piwowarem i kupcem, który dorobił się nawet niezłego majątku (posiadał m.in. spichlerz w Gdańsku, prom kursujący po Wiśle oraz statek którym przewoził towary do Królewca). Jego matka Krystyna była córką radcy z Pucka. Dantyszek miał więc stosunkowo beztroskie dzieciństwo i stać go było na podjęcie studiów zagranicą. Początkowo uczęszczał do szkoły parafialnej w Grudziądzu, gdzie - podobnie jak w ówczesnym Toruniu - spora część mieszkańców mówiła po polsku i tam nauczył się dobrze języka polskiego. Następnie w 1499 roku udał się na studia do Gryfii (Greifswald), ale już po jednym semestrze przeniósł się do najsłynniejszego w Europie Środkowej uniwersytetu w Krakowie. Mimo młodego wieku Dantyszek zrobił szybko w Krakowie karierę. W wieku 16 lat dostał się na dwór Jana Olbrachta, a mając lat osiemnaście został pisarzem Jana Łaskiego. Wynika z tego, że musiał już wówczas posiadać dobrą znajomość łaciny oraz polskiego i niemieckiego. Mimo tych różnych „zajęć ubocznych” (no bo w końcu był przede wszystkim studentem) ukończył w 1503 roku studia na Akademii Krakowskiej z tytułem „bakkalareus” (dzisiejszy „bachelor”).

 

W 1505 roku uzyskał od króla stypendium na kontynuowanie studiów we Włoszech. Dantyszek znany jednak przez całe swoje życie jako człowiek używający życia („Lebemann”), mając w kieszeni sakiewkę od króla, zamiast jechać prosto na uczelnię, zrobił sobie pierw wycieczkę objazdową po Europie. Z Wenecji popłynął statkiem do Jaffy, aby zwiedzić Ziemię Świętą, potem udał się na Kretę, Rodos, Cypr, Korfu oraz na Peloponez. Wracając zwiedził jeszcze Włochy, min. Sycylię, Neapol, Kampanię i Rzym.

 

Po powrocie do Polski, dzięki wstawiennictwu Piotra Tomickiego, objął ponownie funkcję jednego z sekretarzy kancelarii królewskiej (nawet bez studiów we Włoszech). Król potrzebował jednak kogoś znającego Prusy i władającego językiem niemieckim, aby pośredniczył w rozmowach z miastami pruskimi. Dantyszek jeździł więc z polecenia króla w latach 1508-13 do Prus i na sejmiki pruskie do Malborka i Grudziądza, jako „ekspert do spraw pruskich”.

 

Życie prywatne dyplomaty i poety było w młodości bardzo bujne. Jeszcze jako student w Krakowie należał do „klubu opilców i oźralców”. Później jako ambasador królewski w Hiszpanii i podróżując po Europie - mówiąc delikatnie - nie unikał kobiet. Sam napisał zresztą o sobie, że „kosztował dziewic wszystkich krajów”. Jednak jakiegoś trwałego związku unikał i dłużej żył jedynie z Hiszpanką Izabellą Delgada, z którą miał dwójkę nieślubnych dzieci. Jego towarzyszem zabaw w Madrycie był m.in. słynny konkwistador i zdobywca Meksyku, rówieśnik Dantyszka - Ferdynand Cortez (Hernán Cortés).

 

W połowie 1532 roku (mając 47 lat) Dantyszek zakończył oficjalnie swą karierę dyplomatyczną i polityczną, oraz rozpoczął karierę kościelną. Przyjął święcenia kapłańskie i już w 1533 roku uzyskał godność biskupa, początkowo chełmińskiego, a od 1537 roku warmińskiego! Oszałamiająca kariera – jak łatwo się domyślać, bez poparcia wpływowych osobistości (m.in. królowej Bony czy biskupa Tomickiego) nie do zrealizowania! To dochodowe i prestiżowe stanowisko biskupa warmińskiego piastował już do śmierci. Dodać należy, że Dantyszek nie będący w młodości „świętym”, żałował później swych wybryków młodości. W jednym z epitafii na swój nagrobek, napisał: „Jam brnął trzydzieści trzy lata w rozkoszach, co mi były jak więzienna krata”.

 

Wróćmy jednak do jego kariery dyplomatycznej, bo to chyba najciekawszy okres, dotyczący historii Polski, a dokładnie lat 1504-1532. Dla przypomnienia - od 1506 roku rządził w Polsce Zygmunt Stary i okres ten był początkiem „złotego wieku” w Polsce, a od 1518 roku królową Polski była Bona Sforza, osoba politycznie bardzo aktywna i mocno związana właśnie z Dantyszkiem, który był jej zaufanym czy agentem.

 

Przełomem w karierze politycznej Dantyszka był udział w tak zwanam „Zjeździe Monarchów” we Wiedniu w 1515 roku. To dla losów Europy Środkowo-Wschodniej niezwykle ważne wydarzenie przypieczętowało podział sfer wpływów pomiędzy Habsburgami i Jagiellonami. W zamian za daną przez Jagiellonów obietnicę przejęcia przez Habsburgów następstwa tronu w Czechach i na Węgrzech, Habsburg zrezygnował z planowanego sojuszu z Moskwą przeciwko Polsce, a przede wszystkim z poparcia Albrechta Hohenzollera w Prusach. Dla Dantyszka to spotkanie trzech władców (cesarz Maksymilian I Habsburg oraz obaj władcy z rodu Jagiellonów – król Polski Zygmunt Stary oraz król Czech i Węgier Władysław II Jagiellończyk), któremu towarzyszyły zabawy, festyny, turnieje, a przede wszystkim rozmowy dyplomatyczne między czołowymi politykami Europy, było początkiem kariery dyplomatycznej. Tam nawiązał wartościowe kontakty, które utrzymywał do końca swego życia.

 

Dantyszek przebywał więc od roku 1515 jako sekretarz poselstwa polskiego na dworze Maksymiliana I (1508-1519 cesarz), następnie na dworze Karola V (od 1516 król Hiszpanii; od 1519 cesarz), a w latach 1524-32 był ambasadorem polskim w Hiszpanii. Jednak do jego zadań należało nie tylko uczestnictwo w festynach dworskich, lecz przede wszystkim przeforsowywanie polskiej racji stanu na dworze cesarskimi. M.in. brał udział z ramienia Polski w formowaniu bloku antytureckiego, prowadził pertraktacje z Wenecją, zabiegał o realizację postanowień Pokoju Toruńskiego, interweniował w sporze z Zakonem czy Prusami oraz pośredniczył w realizacji małżeństwa Zygmunta Starego z Boną Sforza. Wszystkie te funkcje pochłaniały ogromne sumy i Zygmunt Stary, a od 1518 roku przede wszystkim królowa Bona, wysyłali mu ciągle kupę pieniędzy (początkowo miał pensję miesięczną w wysokości 70 dukatów, a od 1530 roku Bona płaciła mu za usługi 100 dukatów na miesiąc, wypłacane przez bankiera Zygmunta Starego - Seweryna Bonera i dostarczane m.in. przez posła Bony - Jana Lewickiego) oraz wykupywali długi Dantyszka, zaciągnięte w domach bankowych Fuggerów (już od 1522 roku) i Welserów w Augsburgu (m.in. 300 dukatów w lutym 1527 r. i 600 dukatów w grudniu tego samego roku, oraz 200 dukatów w 1529 r.). W styczniu 1532 roku długi Dantyszka osiągnęły sumę 2000 dukatów (przypomnijmy, że 1 dukat wenecki zawierał wówczas ok. 3,55 g czystego złota!). Skoro jednak Dantyszka tak chojnie opłacano, to i jego usługi musiały być tego warte. Poza kontaktami w całej Europie dysponował on bezsprzecznie zdolnościami dyplomatycznymi i politycznymi.

 

Dla tych co lubią podróżować, wymienię w skrócie niektóre wyprawy Dantyszka po Europie, w okresie jego służby dyplomatycznej. Jak wiemy na początku swej kariery, czyli w1515 roku, brał udział w Zjeździe Monarchów we Wiedniu, potem był w Wenecji i Innsbrucku. W 1516 roku jeszcze dwukrotnie przebywał w Wenecji, a od października do grudnia tego roku w Augsburgu (tam nawiązał kontakty z bankierami Welserów i ... zaczął robić długi). W tym samym roku cesarz nadał mu szlachectwo (miał wówczas dopiero 31 lat). W 1517 roku towarzyszy cesarzowi w podróży do Niderlandów. Po krótkim „intermezzo” w Prusach i na Litwie, udaje się w 1518 roku do Krakowa, gdzie bierze udział w zaślubinach Zygmunta Starego z Boną Sforza. Ale już pod koniec tego samego roku król wysyła go z nową misją dyplomatyczną do cesarza Maksymiliana oraz do króla Hiszpanii Karola. Na początku 1519 roku Dantyszek przebywa w Barcelonie, a we wrześniu jest spowrotem w Krakowie. Za zasługi otrzymuje od Zygmunta Starego w 1521 roku probostwo w Gołębiu. W międzyczasie stał się też ścisłym zaufanym królowej Bony, która korzystała z kontaktów Dantyszka, aby przeforsowć swój spadek we Włoszech. W 1522 roku Dantyszek udaje się do Wiednia, potem do Salzburga, a następnie przez Norymbergę, Ulm, Moguncję, Kolonię i Akwizgran do Antwerpii. Tam czekał na dalsze polecenia króla, który nakazał mu jechać do Hiszpanii. Z Calais udał się statkiem pierw do Anglii, do Canterbury oraz Londynu. Tam był podejmowany przez kardynała Wolseya oraz króla Henryka VIII;  poznał też Tomasza Morusa (Thomas More). W październiku 1522 roku opuszcza Londyn, płynie z Plymouth do Hiszpanii i udaje się do Valladolid, w Kastylii. Stamtąd wybiera się jeszcze prywatnie – jako pielgrzym – do Santiago de Compostella, a potem płynie statkiem z La Coruñy (północno-zachodnia Hiszpania) do Middelburg (prowincja Zeeland w dzisiejszej Holandii). Poprzez Bergen i Antwerpię udaje się do Mechelen, gdzie rezydowała księżniczka Małgorzata – regentka Niderlandów. Następnie poprzez Kolonię i Lipsk przybywa do Wittenbergi, gdzie spotyka się z Lutrem i Melanchthonem. W lecie 1523 wraca do Polski i szuka (poprzez znajomości) nowych źródeł dochodów. Otrzymał wówczas probostwo w Kościele Najświętszej Marii Panny w Gdańsku. Jednak już na wiosnę 1524 roku król wysyła go z nową misją do Włoch, bowiem w Neapolu zmarła matka królowej Bony – Izabella. Chodziło więc znowu o spadek i dziedzictwo Bony w południowych Włoszech. Poprzez Wiedeń udaje się do Wenecji (audiencja u doży), potem do Ferrary (audiencja u księcia d'Este), a następnie płynie statkiem z Wenecji do Bari. Z Włoch wyrusza znowu - poprzez Szwajcarię i Francję (w Lyonie przyjmowany jest przez króla Franciszka I) - do Hiszpanii, do Valladoid. W 1524 roku przebywa w Madrycie, na dworze cesarskim i tam pozostaje do 1529 roku. W sumie Dantyszek spędził w Hiszpanii 8 lat jako stały ambasador Polski u cesarza Karola V (w tym 5 lat bez przerwy). W Valladoid założył Dantyszek nawet rodzinę, żył (oczywiście bez ślubu) z Izabelą Delgada, z którą miał syna (ur. 1529, zmarł jednak wcześno) i córkę Juanitę (ur. 1527). Później, po wyjeździe do Polski utrzymywał jedynie kontakt listowny ze swą hiszpańską „rodziną”.

 

Planowany powrót do Polski przedłużył się, bowiem cesarz prosił Dantyszka o towarzyszenie mu w podróży do Włoch. Razem płyną więc statkiem do Genui, potem jadą do Bolonii, na zjazd i spotkanie Karola V z papieżem Klemensem VII. Pozostają tam od listopada 1529 roku do marca 1530 roku. Ale to ciągle nie koniec podróży dyplomatycznych Dantyszka. Poprzez Bolonię i Mantuę jedzie jeszcze do Innsbrucka, a potem do Augsburga. Pod koniec 1530 roku udaje się do Kolonii na elekcję Fardynanda I na króla rzymskiego (styczeń 1531), a z Kolonii na koronację do Akwizgranu (11.I.1531). Następnie jedzie wraz z cesarzem do Niderlandów, gdzie przebywa ponad rok, głównie w Gandawie (Gent) i Brukseli, oraz w Antwerpii i Lowanium (Leuven). Tam nawiązuje kontakty z czołowymi humanistami Europy, m.in. profesorem hebraistyki van der Campen (którego sprowadził później jako wykładowcę na Akademię Krakowską), profesorem łaciny Gocleniusem czy astronomem Frisiusem. W 1532 roku Dantyszek udaje się na obrady parlamentu do Ratyzbony (Regensburg), gdzie spotyka arcybiskupa Canterbury – Tomasza Cranmera. Wreszcie - na własną prośbę - powraca 28.VII.1532 roku do Polski, początkowo do Krakowa, a po otrzymaniu biskupstwa na Warmii – do Lidzbarku.

 

Jak widzimy z tych opisów podróży, nie tylko polski król korzystał z jego usług. Także cesarz Maksymilian I szukał jego rady i odwdzięczał mu się za informacje i pośrednictwa, m.in. otrzymał od niego szlachectwo, tytuł doktora obojga praw, godność podkomorzego oraz „wawrzyn poetycki” („poeta laureatus”) – czyli coś w rodzaju dzisiejszej Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (wówczas poezji). Także król Hiszpanii Karol I (późniejszy cesarz Karol V) przyznał mu szlachectwo hiszpańskie oraz wybił medal na jego cześć. Polski król był nie mniej chojny, a w przeliczeniu na realny dochód, to darowane mu probostwa (w Gołębiu i Gdańsku) czy biskupstwa (chełmińskie, warmińskie) były w rzeczywistości „kopalniami złota”, ze stałymi i pewnymi dochodami, dodajmy - do końca życia, bowiem funkcje te przyznawano dożywotnio. Co natomiast szokuje, to fakt, że Dantyszek otrzymując te kościelne stanowiska, np. probostwo w Kościele Najświętszej Marii Panny w Gdańsku, nie posiadał nawet święceń kapłańskich, co na pewno było afrontem w stosunku do zasłużonych dostojników kościelnych (ale i 500 lat później dziwią nas podobne praktyki, skoro lekarka - a nie np. zawodowy generał - zostaje ministrem obrony demokratycznego państwa Unii Europejskiej). Zresztą Dantyszek traktował to probostwo w Gdańsku też tylko jako źródło dochodów, bowiem w latach 1520-33 nie był nawet w tym mieście...

 

Równocześnie Dantyszek starał się o nowe kościelne stanowiska, myśląc o swej przyszłości po zakończeniu kariery dyplomatycznej. W końcu nieustanne podróże w ówczesnej Europie nie były czymś do pozazdroszczenia. W najlepszym wypadku płynęło się statkiem, ale na lądzie pozostawały tylko podróże konne czy w dyliżansie – nieraz parę dni po wyboistych drogach. W porównaniu z tym funkcja proboszcza czy biskupa była życiem w raju. Dzięki dobrym kontaktom Dantyszkowi udało się też szybko znaleźć nowe dochodowe „miejsca pracy”. Dzięki poparciu kardynała Compeggio - legata papieskiego w Augsburgu - Dantyszka starania o biskupstwo chełmińskie poparł nawet papież Klemes VII. W Polsce miał Dantyszek też silne stronnictwo, m.in. Piotr Tomicki i królowa Bona.

 

28.VII.1532 roku Dantyszek powrócił ze swych misji dyplomatycznych do Polski i rozpoczął swą karierę kościelną. W marcu 1533 roku przyjął święcenia kapłańskie (mając już 48 lat!) w Lidzbarku Warmińskim, a już po pół roku, we wrześniu tego roku, został uroczyście konsekrowany na biskupa - przez swego przyjaciela Andrzeja Krzyckiego, wówczas biskupa płockiego. Ukoronowaniem kariery duchowej Dantyszka było uzyskanie wymarzonego biskupstwa warmińskiego w 1537 roku (także słynny astronom Mikołaj Kopernik - będący kanonikiem kapituły warmińskiej - podlegał wówczas zwierzchnictwu Dantyszka).

 

Dantyszek dzięki służbie dyplomatycznej i w trakcie swych licznych podróży poznał najsłynniejszych ludzi ówczesnej Europy. Spotkał się nawet z Marcinem Lutrem w Wittenberdze, z którym debatował cztery godziny. Jednak wielki reformator niemiecki nie wywarł na nim dobrego wrażenia. Pisał później o nim Tomickiemu, że „gwałtowny w mowie, pełen drwin i docinków”. Korespondował też z Melanchthonem, Cranmerem i Albrechtem Hohenzollerem. Oczywiście, podobnie jak dla większości współczesnych Polaków, jego wzorem i ideałem był Erazm z Rotterdamu. Utrzymywał z nim bardzo ścisłe kontakty, wysyłał mu swe wiersze do oceny, a sam Erazm dedykował mu też jedno ze swoich dzieł (1532). W swojej rezydencji biskupiej posiadał Dantyszek nawet portret Erazma namalowany przez Hansa Holbeina, które to dzieło otrzymał od profesora łaciny z Lowanium Konrada Gocleniusa. W Lidzbarku Warmińskim stworzył Dantyszek ośrodek życia umysłowego i kulturalnego. Rozbudował bibliotekę, sprowadzał książki z całej Europy (większą część księgozbioru wywieziono jednak w czasie „Potopu” do Szwecji, m.in. 30 książek z biblioteki Dantyszka znajduje się dziś w Uppsali), a także dzieła sztuki czy instrumenty astronomiczne i inne precjoza.

 

Choć Dantyszka znamy głównie jako dyplomatę, a później biskupa, sam uważał się głównie za poetę. Zresztą jego dorobek literacki nie był wcale mały, tylko powszechnie nie znany, bo pisał po łacinie (jak wielu poetów epoki renesansu, dla których łacina i Italia były artystycznym ideałem). Napisał ponad 50 utworów wierszowanych, w sumie ponad 8500 wersów. Oczywiście wiele jego utworów zaginęło. Ilościowo największą pozycję jego twórczości stanowi jednak korespondencja z setkami słynnych ludzi renesansu w całej Europie (ok. 6000 listów zachowało się do dzisiaj, m.in. korespondencja z Erazmem, Cortezem, Melanchthonem, Sabinusem, Frisiusem, Welserem).

 

Jako poeta Dantyszek debiutował w 1510 roku tomikiem łacińskich wierszy elegijnych „De Virtutis et Fortunae”, wzorowanych na Dantem i Petrarce. W wierszu „Do młodych” znajdujemy już pierwsze samokrytyczne sformułowania, które z wiekiem jeszcze bardziej się potęgowały, np.: „Patrz na mnie, i ja swoją zmarnowałem młodość, Dopóki czciłem tylko Dionizosa”. Później, będąc już biskupem warmińskim, Dantyszek przejął rolę moralizatora i wychowawcy – co było zresztą typowe dla renesansu. Ostrzegał więc młodzież nie tylko przed rozpustą, ale i przed modną wówczas reformacją. W 1535 roku wydał Dantyszek utwór antyreformacyjny „Jonasz Prorok”, gdzie szczególnie ostro krytykował upadek obyczajowy i moralny w swoim mieście rodzinnym Gdańsku, oraz atakował rozprzestrzeniającą się tam bardzo szybko naukę Lutra.

 

Że Dantyszek umiał pisać ślicznie, w stylu iście renesansowym, przytoczę dwa rytmy z elegii miłosnej „Do Grynei”, napisanej w 1517 roku, gdzie Dantyszek opuszczając dwór cesarski w Innsbrucku, żegna się na zawsze ze swą kochanką. Oczywiście jest to tylko niedoskonałe tłumaczenie z łaciny na polski. W orginale utwór jest dużo namiętniejszy:

 

„Brałaś więc, łzy wylewając, mą szyję w namiętne ramiona

I przyciskałaś raz wraz do swej kibici pierś mą.

Twarz twa łezkami, jak perły jasnymi, obficie zwilżona,

oblała też wnet ich falą niemniejszą i me oblicze”.

 

Dantyszek zmarł w Lidzbarku 27.X.1548 roku (czyli w tym samym roku co jego „pracodawca” Zygmunt Stary). Pochowano go we Fromborku.

 

Przejdźmy na koniec do poczucia narodowego Dantyszka. Jak wiemy pochodził z rodziny niemieckojęzycznej, która przywędrowała na Prusy z Niemiec północnych. Zwali się von Höfen. Dantyszek urodził się w Gdańsku, który należał wówczas do Prus Królewskich i do Polski (w praktyce Gdańsk i część Prus zwana później Prusy Królewskie przeszły na stronę polską w 1454 roku, a oficjalnie po „II Pokoju Toruńskim” w 1466 roku Prusy zostały jednym z polskich województw). Czyli oficjalnie Dantyszek był, podobnie jak Kopernik, obywatelem polskim i poddanym króla polskiego. To są fakty. Do Krakowa przybył mając lat 15 i pozostał tu początkowo pięć lat, studiując na Akademii Krakowskiej oraz służąc jako pisarz czy sekretarz polskim królom i innym wielmożom (Łaski). Czyli młodość spędził w otoczeniu polskim oraz pod wpływem kultury polskiej i to wywarło wpływ na resztę jego życia. Równocześnie późniejszy długi okres życia zagranicą, pobyt na dworach cesarskich we Wiedniu czy Innsbrucku, podróże do Włoch (Wenecja, Neapol, Bari), Niderlandów i do Niemiec (Augsburg) oraz bardzo długi pobyt w Hiszpanii (w sumie 8 lat) – zrobiły z Dantyszka obywatela europejskiego, który wszędzie był w domu. Jednak jako ambasador polski zajmował się głównie sprawami polskimi. Po powrocie do kraju osiadł jako biskup w Lidzbarku Warmińskim, na Warmii – prowincji polskiej i katolickiej. Tu angażował się gorąco w sprawy polskie oraz walczył z reformacją.

 

Sam nazywał siebie „wieszczem sarmackim” (Sarmata vates) i mimo pochodzenia rodziny z Niemiec był gorącym polskim patriotą. W licznych wierszach wychwalał polskich władców oraz sławił polski oręż (m.in. po wielkim zwycięstwie nad armią moskiewską nad Orszą w 1514 roku). Zarówno piórem jak i na parkiecie dyplomatycznym walczył Dantyszek o utrzymanie Gdańska i Prus przy Polsce. Ostrzegał także przed inwazją turecką w Europie i podkreślał, że dwóch Jagiellonów – Władysław Warneńczyk i Ludwik II – poległo w walce z Turkami. Jednak jego „zadaniem życiowym” była sprawa pruska. Dantyszek bardzo angażował się w sprawę przyłączenia Prus Książęcych do Polski. W 1525 roku pisał do króla: „Nie powinno się pomijać żadnej sposobności, ażeby wejść w posiadanie tego kraju, skąd tyle nieszczęść od dawnych czasów spadło na Polskę”. To m.in. dzięki energicznej akcji dyplomatycznej Dantyszka, doszło do urzeczywistnienia „Hołdu Pruskiego” w 1525 roku. Zygmunt Stary nazywał Dantyszka „bonus Polonus” – czyli dobry Polak i tą opinię można jeszcze poszerzyć, mowiąc „dobry Polak i dobry Europejczyk”.

 

Jerzy Ziaja

 

0000-00-00  
Item Title of Your event

Newsletter

 

 

PORTA POLONICA

 

 FELIETONY - FEUILLETON

POLONIA - MEDIA

 

 

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 

Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information