Warning: Parameter 2 to modChrome_artnostyle() expected to be a reference, value given in /var/www/vhosts/poloniaviva.eu/httpdocs/templates/viva3/html/modules.php on line 39

Warning: Parameter 3 to modChrome_artnostyle() expected to be a reference, value given in /var/www/vhosts/poloniaviva.eu/httpdocs/templates/viva3/html/modules.php on line 39

Sobota - czas na zwiedzanie Paryża. Rano śniadanie w motelu. Dla mnie luksus: kawa, bagietka i dżem. Po prostu rarytasy! Następnie jedziemy na śniadanie do kuzynostwa. Przezornie kupuję francuskie croissanty. Po długim afrykańskim posiłku wyruszamy na podbój francuskiej stolicy!

 

Mijamy Łuk Triumfalny, okrążają go kilkoma pasami ruchu trąbiace samochody. Tak jak we francuskich filmach... Zza szyby pojazdu podziwiam eleganckie kobiety w Citroenach, również te starsze, z rozwianym włosem bądź apaszką na szyi. Widzę Wieżę Eiffla - nie ukrywam głośnego zachwytu. Wreszcie! I to na żywo! Tu się zatrzymujemy.

 

Moi gospodarze nie chcą wjechać na górę, bo „za drogo“. Podziwiam to cudo z perspektywy ulicy. Widoku z góry dziś nie będzie. Po 10 minutach ruszamy dalej. Laura jest umówiona z fryzjerem...

 

Wjeżdżamy do dzielnicy murzyńsko-arabskiej. Brud, hałdy śmieci i odchody ludzkie na chodnikach. Jestem przerażona. Jeszcze bardziej, gdy na każdym skrzyżowaniu Arabowie próbują wręcz „wcisnąć“ się do samochodu, by otrzymać euro. Drzwi mamy na wszelki wypadek zamknięte. Czar Paryża pryska...

 

Zatrzymujemy się. Widzę brudnego mężczyznę z workiem plastikowym na plecach. Rozrywa kosze na śmieci w poszukiwaniu jedzenia. Laura go zagaduje. On nie jadł od czterech dni - tłumaczy mi. Może powinnam dać mu pieniądze? Odszedł.

 

Idziemy do fryzjera. Wszędzie zgniłe i rozdeptane owoce. Odpadki i śmieci przyklejają się do podeszw butów. Kolorowe turbany i  etniczny ubiór mieszkających tu ludzi nie przypomina w żadnym stopniu atmosfery Francji. Dzielnica jak w Afryce. A przecież jestem w Paryżu...

 

Fryzjer jest eksluzywny - tłumaczy mi eksmąż Laury - Bierze dużo, ale doszywa dobrze włosy.

 

Wchodzimy. Zakład połączony z afrykańskim sklepikiem spożywczym. Znów czuję rybę i mdłe zapachy przypraw. Laura czeka na swoją kolejkę już 2 godziny. Wybrała sobie włosy brazylijskie. Afrykańska fryzjerka o bardzo szerokich biodrach przyszywa ciemnie loki wcześniej przybyłej klientce. Śmiga gruba i zakrzywiona igła z białą nitką. Za uchem słuchawka, by na bieżąco prowadzić rozmowy telefoniczne - chyba z klientami... Rozmawia, dyskutuje z telefonicznymi rozmówcami, przerzucając głowę kobiety to w lewo, to w prawo, tak jak głowę lalki, z połową przyszytych już włosów.

 

Siedzimy trzy godziny, a Laura nie jest jeszcze na fryzjerskim fotelu. Afrykańczycy mają zawsze czas. Byłam już w McDonaldsie. Obejrzałam też wszystkie rodzaje włosów jakie są sprzedawane. Nawet przyzwyczaiłam się do zapachu ryby. Teraz siedzę i biję się z myślami. Jestem w Paryżu, a nie mogę go zobaczyć. Dzieci znowu płaczą, są głodne. Nie dziwię się. Jest 15:00, a śniadanie było o 10:00. Zdobywam się na odwagę i oznajmiam, że idę zwiedzać Paryż sama. Eks Laury jest zaniepokojony moją decyzją, bo tu jest czasem niespokojnie.

 

Wychodzę. Nie mam zamiaru siedzieć tu do 19:00. Taki jest przypuszczalny czas przyszywania włosów Laurze. Idę zdenerwowana i zła na siebie samą, że zgodziłam się na tę wycieczkę do Paryża. Wiem, że różnimy się mentalnie. Ale polska gościnność jest na pewno większa niż afrykańska!

 

Maszeruję w kierunku Bastylii. Złość mnie opuszcza. Wreszcie czuję się dobrze, jak gdyby ktoś podarował mi trochę wolności. Dochodzę do Bastylii. Podziwiam jakieś rzeźby na jakimś skwerze. Nawet nie wiem gdzie jestem... Obserwuję ludzi, ich zachowania, ubiór i twarze. Mijam zadowolonych i roześmianych turystów z przewodnikami w dłoniach. W małej budce kupuję mapę oraz klasyczne pocztówki z Wieżą Eiffla. Do Luwru raczej nie dojdę - zabraknie mi czasu. Siadam w niedużej, przytulnej kawiarence, piję pyszną kawę i jem słodkie ciasteczko. W tle lecą fracuskie piosenki. Wokół mnie siedzą zakochane pary przy stolikach. Tak to sobie właśnie wyobrażałam...

 

Muszę sie zbierać. Czar pryska. Droga powrotna nie jest krótka. Z mapą w ręku bez problemu wracam do murzyńskiej dzielnicy. Znów te porozgniatane owoce i warzywa na chodnikach...

 

Laura siedzi ciągle na fotelu. Dzieci śpią na krzesłach. Jeszcze z dwie godziny - informuje mnie grzecznie jej eksmąż. Wychodzę do pobliskiego McDonaldsa, w którym niestety nie ma atmosfery paryskiej kawiarenki, ale przynajmniej nie śmierdzi rybą i jest cicho... Zamawiam kawę i czytam książkę. Dobrze, że ją ze sobą zabrałam. Włosy Laury są gotowe. Jest 22:30. Na zewnątrz zimno, dzieci coraz bardziej głodne. Laura kupuje sobie jeszcze hamburgera i daje dzieciom ciastka z aldika. Zjedzą u kuzynów - dodaje.

 

Niestety nie jedziemy do motelu, tylko do kuzynów na kolację. Znów mijamy oświetloną Wieżę Eiffla i przepiękne paryskie uliczki, na których spaceruje mnóstwo elegancko ubranych ludzi. Z prawej jeszcze Łuk Triumfalny... Serce mi rośnie, czuję nim Paryż! Nie słyszę wcale płaczących dzieci, ani kłócących się ze sobą rodziców. Jestem oczarowana widokiem Paryża nocą...

 

Na autostradzie psuje nam się samochód. Silnik sie zatarł. Eks Laury nie uzupełnił oleju, chociaż widział czerwoną lampkę awaryjną. Na dodatek nie zjechał na pas awaryjny. Stoimy na pasie ruchu. Wołam, by wyprowadzić dzieci za barierkę. Może przecież dojść do wypadku. Nikt mnie nie słucha. Rodzice kłócą się głośno. Otwieram drzwi i sprawnie wyciągam dzieci, zostawiając je bezpiecznie za barierką. Po kilku minutach wysiada też Laura z eksmężem. Ten pyta mnie, co ma robić... Spychamy samochód na pas awaryjny. To prawie jak samobójstwo na autostradzie! Nie ma trójkąta ostrzegawczego, a światła awaryjne nie działają. Laura ciągle kłóci się ze swoim eksmężem. Przerywam im krzykiem i wręcz każę mu dzwonić do rodziny. Trzeba zabrać zmarznięte i głodne dzieci. Jest prawie 12:00! Dowiadujemy się, że kuzynostwo nie przyjedzie. Je właśnie kolację... Proszę, by zadzwonił po pomoc drogową. Niestety ani on, ani Laura nie mają nic na koncie, a ja nie mam roamingu. Znów kłótnia. Dzieci płaczą. Pada deszcz. Wieje wiatr. A my za barierką w szczerym polu.

 

Zmuszam eksmęża Laury, by poszukał telefonu awaryjnego. Wiem, że takie są na autostradach. Zostałyśmy same. Przynajmniej nikt nie krzyczy... Laura tłumaczy mi, że jej eksmąż jest skąpy i dał jej tylko 100 euro na włosy. Co to jest 100 euro? Nic nie mogę sobie za to kupić! - płacze. Nie rozumiem jej... Stoimy przecież na autostradzie za barierką w deszczu. Obok niej jej głodne, zapłakane dzieci, a ona o włosach. Nerwy mi puszczają... Jeszcze słowo i wybuchnę!

 

W tym momencie podjeżdża policja. Jeden z nich zaczyna ze mną rozmawiać. Na szczęście mówi po angielsku. Wyjaśniam wszystko jak potrafię. Policjanci sprowadzają wóz holowniczy. Samochód na autostradzie jest zagrożeniem i musi byc natychmiast usunięty! Zaprasza mnie i dzieci do wozu policyjnego. Laura jedzie wozem holowniczym. Zjeżdżamy z autostrady. Jest 1:00 w nocy. Z drugiego wozu policyjnego wysiada eksmąż Laury, którego zgarnięto z autostrady. Przechodził w niebezpiecznym miejscu - wyjasnia mi policjant. Wzruszam ramionami. Nic mnie już nie zdziwi. Ale podświadomie nadal nie mogę uwierzyć, że to się naprawdę dzieje...

 

Policjanci mają wezwanie do następnej akcji. Przesiadamy się do zepsutego wozu. Po paru kilometrach holowania zatrzymujemy się. Samochód został przepisowo  doholowany do pierwszego warsztatu. Dalej mamy radzić sobie sami oraz zapłacić 80 euro za usługę. Niestety ani Laura, ani jej eksmąż po wizycie u fryzjera nie posiadają takiej sumy. Holowniczy straszy nas policją i aresztem. Płacę, bo tylko ja mam pieniądze.

 

Właśnie się dowiaduję, że czeka nas 5 kilometrów marszu do najbliższej stacji kolejowej. Zmęczone dzieci niesiemy na zmianę. Docieramy wreszcie na miejsce. Kupuję wszystkim bilety. W pociągu znowu kłótnia i ... przegapiamy stację, na której mieliśmy wysiąść. Znów kupuję wszystkim bilety i czekamy na pociąg powrotny.

 

Wreszcie jesteśmy w miasteczku, gdzie jest motel, ale my czekamy na kuzynostwo. Trzeba przecież zjeść kolację!

 

Laura szuka toalety, której tu nie ma. Bez pardonu korzysta z trawnika przed przystankiem, przy którym stoją ludzie. Mój mózg chyba przestał pracować. Za dużo jak na jeden dzień. Przyjeżdża mąż kuzynki Laury. Jedziemy do niego na kolację. Jest 3:00 nad ranem. O 4:00 docieram do motelu.

 

Kładę się spać z myślą, że już jutro opuszczam Paryż. Marzę tylko o Kolonii... Zasypiam.

 

Ciąg dalszy nastąpi...

 

Redakcja: Małgorzata Mieńko

Zdjęcia: Fidan Mamedova


Warning: Parameter 2 to modChrome_artblock() expected to be a reference, value given in /var/www/vhosts/poloniaviva.eu/httpdocs/templates/viva3/html/modules.php on line 39

Warning: Parameter 3 to modChrome_artblock() expected to be a reference, value given in /var/www/vhosts/poloniaviva.eu/httpdocs/templates/viva3/html/modules.php on line 39

 


Warning: Parameter 2 to modChrome_artblock() expected to be a reference, value given in /var/www/vhosts/poloniaviva.eu/httpdocs/templates/viva3/html/modules.php on line 39

Warning: Parameter 3 to modChrome_artblock() expected to be a reference, value given in /var/www/vhosts/poloniaviva.eu/httpdocs/templates/viva3/html/modules.php on line 39

Warning: Parameter 2 to modChrome_artblock() expected to be a reference, value given in /var/www/vhosts/poloniaviva.eu/httpdocs/templates/viva3/html/modules.php on line 39

Warning: Parameter 3 to modChrome_artblock() expected to be a reference, value given in /var/www/vhosts/poloniaviva.eu/httpdocs/templates/viva3/html/modules.php on line 39

Warning: Parameter 2 to modChrome_artblock() expected to be a reference, value given in /var/www/vhosts/poloniaviva.eu/httpdocs/templates/viva3/html/modules.php on line 39

Warning: Parameter 3 to modChrome_artblock() expected to be a reference, value given in /var/www/vhosts/poloniaviva.eu/httpdocs/templates/viva3/html/modules.php on line 39

Newsletter


Warning: Parameter 2 to modChrome_artblock() expected to be a reference, value given in /var/www/vhosts/poloniaviva.eu/httpdocs/templates/viva3/html/modules.php on line 39

Warning: Parameter 3 to modChrome_artblock() expected to be a reference, value given in /var/www/vhosts/poloniaviva.eu/httpdocs/templates/viva3/html/modules.php on line 39

 

 

PORTA POLONICA

  

POLONIA - MEDIA

 

  KWARTALNIK  POLONIJNY

 

 

 


Warning: Parameter 2 to modChrome_artblock() expected to be a reference, value given in /var/www/vhosts/poloniaviva.eu/httpdocs/templates/viva3/html/modules.php on line 39

Warning: Parameter 3 to modChrome_artblock() expected to be a reference, value given in /var/www/vhosts/poloniaviva.eu/httpdocs/templates/viva3/html/modules.php on line 39


Warning: Parameter 2 to modChrome_artnostyle() expected to be a reference, value given in /var/www/vhosts/poloniaviva.eu/httpdocs/templates/viva3/html/modules.php on line 39

Warning: Parameter 3 to modChrome_artnostyle() expected to be a reference, value given in /var/www/vhosts/poloniaviva.eu/httpdocs/templates/viva3/html/modules.php on line 39
Wir verwenden Cookies für die Funktionen auf unserer Website und um die Erfahrung unserer Nutzer zu verbessern.
More information OK